Kraj

Cimoszewicz ogłasza koniec lewicy

Henryk Jackowski / BEW
– Sytuacja jest bliska beznadziejności. Wszystko poza SLD zwiędło, a samo SLD konsekwentnie popełnia harakiri – tak sytuację na lewicy ocenił Włodzimierz Cimoszewicz w rozmowie z Janiną Paradowską.

Publicystka POLITYKI pytała Włodzimierza Cimoszewicza, byłego premiera i ministra spraw zagranicznych, o ostatnie doniesienia medialne na temat Grzegorza Napieralskiego, który ma podobno przejść do Platformy Obywatelskiej.  To świadectwo kompletnego ogłupienia polityki czy mediów. Ale i tego, że na lewicy dzieje się źle – zaznaczyła Paradowska.

Sytuacja jest bliska beznadziejności

No dzieje się źle, od dawna – diagnozuje Cimoszewicz. Jego zdaniem ma w tym udział także Grzegorz Napieralski, dziś główny krytyk szefa SLD Leszka Millera. Napieralski kilkanaście dni temu został zawieszony w prawach członka partii. – Został potraktowany tak, jak sam traktował ludzi w przeszłości – mówił Cimoszewicz.

Na pytanie Janiny Paradowskiej o to, co dalej z lewicą, senator kreśli czarne scenariusze. – Sytuacja jest bliska beznadziejności. Wszystko poza SLD zwiędło, a samo SLD konsekwentnie popełnia harakiri – powiedział. Nie widzi też szans na odrodzenie lewicy.  Nie wiem, kiedy objawią się nowe inicjatywy. Ale te, o których rozmawiają młodsi ludzie, są niepoważne, przeideologizowane. To kawiarniana polityka, ci ludzie nie mają zielonego pojęcia o realnej polityce – mówił Cimoszewicz. Dodał, że „cała paplanina o radykalnej lewicy to nieporozumienie” i nie uwzględnia wszystkich zmian, jakie zaszły w polskim społeczeństwie.

Znaczenie SLD? Kilka tysięcy co miesiąc dla posłów

Paradowska dopytywała, czy Leszek Miller jeszcze nad tym w jakikolwiek sposób panuje. Według Cimoszewicza to niekoniecznie musi się rozpaść tak, że wszyscy sobie za chwilę powiedzą do widzenia. – Ale SLD to jest dziś partia, która nie ma żadnego znaczenia. Trzydziestu ludzi ma kilka tysięcy miesięcznie z powodu obecności w Sejmie i to jest cały zysk z tej lewicy – mówi Cimoszewicz.

Publicystka pytała, co można zrobić w sytuacji, w której znalazła się lewica. – W tej chwili niewiele. Zawsze zachęcałem, żeby myśleć szerzej, przyciągać do siebie, nie odpychać. Dziesięć lat mówiłem  grochem o ścianę – zakończył Cimoszewicz.

Posłuchaj całej rozmowy Janiny Paradowskiej z Włodzimierzem Cimoszewiczem:

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Adoptujemy zwierzęta, bo pełnią w naszych domach rolę wiecznych i wiernych dzieci

Gdy ruszamy na ratunek, aby ulżyć cierpiącemu stworzeniu, przede wszystkim chcemy pomóc samym sobie.

Elżbieta Turlej
26.11.2013
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną