Kraj

Dobrowolna kara dla księdza G. to nieprzyzwoitość podwójna

Diego Cervo / PantherMedia
Michalita Wojciech G. po dwóch latach dochodzeń stanął przed sądem w Wołominie pod zarzutem przestępstw seksualnych dokonanych na dzieciach w Polsce i Dominikanie.

Nieprzyzwoite zachowanie duchownego nie ma usprawiedliwienia. Powinno zostać odpowiednio ukarane. Przestępstwa ks. G. są zagrożone karą do 15 lat więzienia. Z doniesień w mediach wynika, że obrona w imieniu oskarżonego nalega, by sąd wymierzył G. mniej surowy wyrok w zamian za dobrowolne poddanie się oskarżonego karze.

To w moim odczuciu kolejna nieprzyzwoitość. Uważam, że ks. G. powinien przejść przez cały proces i otrzymać zasłużoną karę. Takie targowanie się z sędziami, jakie opisują media, może i jest dopuszczalne prawnie, ale moralnie dodatkowo pogrąża ks. G. Rozumiem, że tonący brzytwy się chwyta, lecz zgodę ks. G. na takie targi odbieram jako kolejny dowód, że brak mu zmysłu moralnego. Nie czuje, jakiego zła się dopuścił. W śledztwie nie przyznawał się do winy. Teraz, w obliczu zbliżającej się kary, przyznał się, ale czy zrozumiał, dlaczego na nią zasłużył – nie można mieć pewności.

Na temat piątkowej rozprawy w Wołominie mamy wiadomości szczątkowe. Sąd, który wcześniej nie chciał się sprawą G. zajmować, utajnił rozprawę. Czy słusznie? Owszem, sprawa jest bulwersująca, lecz teraz nie przewidywano zeznań świadków, czyli ofiar pedofila. Uważam, że jednak przynajmniej część rozprawy powinna być otwarta, bo oskarżony ma się czego wstydzić.

Nie znamy odpowiedzi na ważne pytanie – jak mogło dojść do przestępstw ks. G. To ważne pytanie, bo odpowiedź rzuciłaby snop światła nie tylko na zachowanie samego oskarżonego, ale także na zachowanie jego kościelnych przełożonych. Wiadomo, że G. molestował już w Polsce, przed wyjazdem na Dominikanę. Czy wysłano go na misję, by uniknął odpowiedzialności karnej? A jeśli tak, to czy Kościół wziął pod uwagę, że nieleczony i nieukarany G. dalej będzie molestował dzieci? Zakon i Kościół milczą na ten temat.

Walka z pedofilią z udziałem duchownych musi toczyć się także w kościelnych mediach. Ale tam też panuje milczenie w kluczowej sprawie mechanizmu, jaki przez tyle lat pozwalał w Kościele (nie tylko w Polsce) unikać duchownym pokroju G. odpowiedzialności za ich brudne czyny.

Więcej na ten temat
Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Rynek

Jak PGNiG dosala Zatokę Pucką

Dlaczego mieszkańcom nadmorskiego Kosakowa przeszkadza, że morze jest słone?

Ryszarda Socha
12.11.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną