Komorowski słabnie na finiszu
Bronisław Komorowski potwierdza powiedzenie, że lepszy z niego prezydent niż kandydat. Po słabej kampanii jego notowania spadły tak bardzo, że pierwsza runda będzie dla niego porażką, mimo że w niej wygra.
8 maja 2015 r. prezydent Komorowski był w Gdyni
Commander, U.S. Naval Forces Europe-Africa/U.S. 6th Fleet CNE CNA C6F/Flickr CC by 2.0

8 maja 2015 r. prezydent Komorowski był w Gdyni

Na parę godzin przed ciszą wyborczą w sondażach widać dwa trendy i jedną stałą. Trend pierwszy to spadające notowania Bronisława Komorowskiego, który jeszcze w kwietniowych sondażach ocierał się o 50-proc. poparcie, a teraz zdarzyło mu się nawet spaść pod próg 40 proc. w sondażu TNS Polska dla TVP.

Trend drugi to rosnące notowania Pawła Kukiza, który w niespełna miesiąc odsadził całą resztę „małych” kandydatów i poszybował w okolice 15 proc.

Stała to notowania Andrzeja Dudy, który w miarę szybko urósł na początku kampanii z ok. 20 do ok. 30 proc., i na tym stanął.

Żadne z tych zjawisk nie sprawi, że Komorowski przegra z Dudą w pierwszej turze, ani że Kukiz dogoni Dudę. Ale jeśli się one utrzymają, to można sobie wyobrazić wyniki takie: 38 proc. dla Komorowskiego, 32 proc. dla Dudy i 17 proc. dla Kukiza.

Gorzej niż w 2010 r., gdy Komorowski miał 41,5 proc.? To byłaby jego klęska polityczna. W jego otoczeniu już dziś najwięcej do powiedzenia ma duet „Chaos i panika”. Wynik poniżej 40 proc., gdy jeszcze niedawno marzyło się o reelekcji w pierwszej turze, nasunie myśli o porażce w drugiej turze. Kukiz i Janusz Korwin-Mikke, nawet jeśli otwarcie nie poprą Dudy (a pewnie nie poprą), to będą atakowali Komorowskiego. Potencjalni sojusznicy prezydenta – PSL, SLD i Janusz Palikot – będą w rozsypce po własnych katastrofalnych wynikach. W Pałacu i jego okolicach zacznie się szukanie winnych i gorączkowe poszukiwania strategii na ostatnie dwa tygodnie.

Utrzymanie się dwóch wspomnianych trendów nie jest jednak przesądzone. Ostatnie dwa dni kampanii przyniosły próbę powrotu do jej spolaryzowania. Komorowski i Duda dostrzegli wreszcie Kukiza. Chcieli go zasypać spotami i konwencjami, wykorzystać gigantyczną przewagę finansową i organizacyjną. Duda wezwał wyborców Kukiza o głosowanie na siebie, Komorowski sprowadzał Kukiza do roli „radykała”.

Pytanie za sto punktów brzmi, co się stanie w głowach Polaków w ostatnich godzinach przed głosowaniem. Na ile zmobilizowani okażą się ci, którzy dziś deklarują „Kukiz” i czy ci, którzy przez ostatnie pięć lat cenili Komorowskiego, nie pójdą jednak na wybory, popchnięci do tego negatywnymi spotami o Dudzie, które w ostatniej chwili wypuścił sztab prezydenta.

Dziś wydaje się, że te wybory, które jeszcze niedawno wydawały się rozstrzygnięte, mogą się nagle zrobić wyjątkowo emocjonujące.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną