Kraj

Popis Kukiza

Zatrząsł sceną: najpierw muzyczną, a teraz polityczną

Wyborcy Kukiza będą przez najbliższe miesiące w centrum uwagi. W bliskiej perspektywie liczy się to, co zrobią w drugiej turze wyborów prezydenckich. Wyborcy Kukiza będą przez najbliższe miesiące w centrum uwagi. W bliskiej perspektywie liczy się to, co zrobią w drugiej turze wyborów prezydenckich. Krzysztof Zatycki / Forum
Paweł Kukiz dysponuje dziś takim kapitałem politycznym, jaki w 2000 r. miał Andrzej Olechowski. Wówczas z jego 17 proc. narodziła się Platforma Obywatelska. Kukiz chce iść podobną ścieżką.
Kukizowi sprzyjają nastroje społeczne. W sondażu CBOS o prestiżu zawodów dwa ostatnie miejsca zajmują poseł i działacz partyjny.Maciej Jarzebiński/Forum Kukizowi sprzyjają nastroje społeczne. W sondażu CBOS o prestiżu zawodów dwa ostatnie miejsca zajmują poseł i działacz partyjny.

Paweł Kukiz według sondażu exit poll firmy Ipsos dostał 20,5 proc. głosów, czyli poparcie ok. 3 mln wyborców. To największa sensacja wyborów prezydenckich. Przecież jeszcze w kwietniu piosenkarz i radny dolnośląskiego sejmiku ścigał się jak równy z równym z Januszem Korwin-Mikkem czy Magdaleną Ogórek, a na kampanię wydał kilkanaście razy mniej niż Bronisław Komorowski czy Andrzej Duda. Nie wszystkie wydatki zostały podliczone, ale szef sztabu Kukiza Patryk Hałaczkiewicz szacuje budżet kampanii na zaledwie 600700 tys. zł, podczas gdy Komorowski i Duda wydali po kilkanaście milionów.

Sukces Kukiza to na razie wiele niewiadomych. Jakie są jego przyczyny? Kim są jego wyborcy? Co zrobią w drugiej turze? Kim są ludzie stojący za Kukizem? Czy to tylko chwilowe zakłócenie porządku świata, anomalia, po której jesienią nie będzie śladu, czy też początek rewolucji na scenie politycznej?

Jak ugryźć trzy miliony głosów

Sami jesteśmy zaskoczeni naszym sukcesem. Musimy teraz złapać kandydata i parę godzin z nim przegadać, bo ostatnio nie było na to czasu – mówi Hałaczkiewicz.

Hipotez, skąd się wzięły miliony głosów na Kukiza, jest kilka, ale warto najpierw przyjrzeć się, jak się zmieniały jego sondaże. Na początku marca w badaniu Millward Brown dla „Faktów” TVN i TVN24 Kukiz miał 4 proc. i na tym poziomie pozostał do końca miesiąca. Marsz w górę zaczął w kwietniu, ale początkowo wzrosty nie były imponujące – w połowie kwietnia miał 6 proc., a pod koniec – 9 proc. Szybować zaczął w samej końcówce kampanii, w ostatnim przed ciszą wyborczą badaniu IBRIS dla Radia Zet miał już 19 proc.

Zatrzymajmy się na chwilę przy jednym z wcześniejszych sondaży. W połowie kwietnia według Millward Brown dla „Faktów” TVN i TVN24 Kukiz miał 6 proc. poparcia, tyle samo co Korwin-Mikke. Był trochę popularniejszy wśród mężczyzn (8 proc.) niż kobiet (5 proc.), przyciągał raczej młodszych niż starszych wyborców.

Najwyższe poparcie miał w grupie osób między 25 a 35 rokiem życia (12 proc.), minimalnie niższe – wśród najmłodszych (10 proc.). W tej grupie wiekowej Kukiz był wówczas dopiero czwarty, daleko za Komorowskim, Dudą i Korwin-Mikkem. Starsi wyborcy Kukiza nie dostrzegali w ogóle – miał tylko 2 proc. poparcia wśród osób powyżej 60 roku życia.

Kukiz miał ponadprzeciętne poparcie wśród osób z wyższym wykształceniem (9 proc.) i mieszkańców metropolii (9 proc.). Jako jedyny z poważnych kandydatów nie miał partyjnego zaplecza, buszował więc na cudzych terytoriach – skubnął nieco wyborców Platformie i PiS, ale także pozostałym partiom. Przyciągnął też trochę ludzi, którzy twierdzą, że na wybory parlamentarne nie chodzą.

Jednak w ciągu ostatniego miesiąca Kukiz wzmocnił się w każdej grupie wyborców. Ni stąd, ni zowąd stał się faworytem istotnej części „młodych, wykształconych z wielkich ośrodków” – grupy, która nie jest może specjalnie liczna, ale odkąd pomogła Platformie w 2007 r. przejąć władzę, politycy i publicyści przywiązują do niej dużą wagę. W przedwyborczym sondażu Millward Brown dla „Faktów” TVN i TVN24 miał już 13 proc. poparcia, a w grupie najmłodszych – 27 proc. Tu wyprzedził Komorowskiego, Dudę i Korwin-Mikkego. Wśród nieco starszych wyborców (2534 lata) przegrywał tylko z urzędującym prezydentem.

Notowania Kukiza wśród osób z wyższym wykształceniem wzrosły do 20 proc. – gdyby w głosowaniu brali udział tylko ludzie po studiach, w drugiej turze rywalem Komorowskiego byłby nie Duda, lecz były lider zespołu Piersi. Kukiz podwoił także swoje poparcie w metropoliach. (Kukizoodporni pozostali natomiast najstarsi wyborcy, wśród nich miał tylko 4 proc. poparcia). Wyniki badania exit poll były jeszcze korzystniejsze.

Mechanizm żółtej kartki

Ta dobra passa Kukiza nie miała jednego źródła, to raczej kombinacja sprzyjających okoliczności i talentu estradowego kandydata. Strategicznie jego udział w wyborach był na rękę zarówno Dudzie, jak i Komorowskiemu, choć nie w tym samym momencie. Duda drugą turę zawdzięcza przecież nie swojej nadzwyczajnej kampanii i rewelacyjnemu wynikowi, lecz rezultatom innych kandydatów. Kukiz, dopóki miał 510 proc., był de facto sojusznikiem Dudy, bo odbierał głosy prezydentowi.

Podobnie było z Komorowskim – gdy prysły marzenia o reelekcji w pierwszej turze, zaczęły się modlitwy o to, by rósł Kukiz, a nie Duda.

Nie ma danych o przepływach wyborców między kandydatami, ale faktem jest, że w ciągu ostatniego miesiąca kandydat PiS w najmłodszych grupach tracił poparcie, a Kukiz zyskiwał.

Kukiz był więc jakby na uboczu kampanii, główni rywale nie poświęcali mu większej uwagi aż do samego finiszu, gdy nagle dostrzegli zagrożenie. Wtedy Komorowski trącił temat jednomandatowych okręgów wyborczych, a Duda zaapelował do zwolenników Kukiza o głos na siebie jako jedynego kandydata gwarantującego zmianę; podniósł też postulat obowiązkowych referendów.

Ale było już za późno, by zatrzymać rozpędzonego Kukiza. Ważna okazała się wizyta u Kuby Wojewódzkiego pod koniec kwietnia. Gwiazdor TVN – prywatnie przyjaciel Kukiza – wprost wezwał do głosowania na niego: „Głosujcie na Pawła w pierwszej turze, żeby wystraszyć tamtych dwóch, że my jeszcze coś możemy. Dlatego że ten dualizm lęku: głosujemy na Bronka, bo boimy się Dudy, przecież Duda wygląda na chłopca, którego k…wa na Allegro znaleźli”. Program Wojewódzkiego ogląda ponad milion ludzi, zwłaszcza młodych, a deklaracja gwiazdora TVN poszła w Polskę, powielona na wielu portalach i w mediach społecznościowych.

Kukizowi sprzyjają też nastroje społeczne. W sondażu CBOS o prestiżu zawodów dwa ostatnie miejsca zajmują poseł i działacz partyjny. Polacy fatalnie oceniają pracę Sejmu i krytykują klasę polityczną. Kukiz zręcznie płynie na tej fali. Atakuje partie i podkreśla, że (tak jak kiedyś Platforma Obywatelska) sam chce budować „oddolny ruch obywatelski” i zwalczać „wampiryzm partiokracji”.

Korzystna dla trzeciego w prezydenckim wyścigu okazała się także konstelacja Platforma-PiS i słabości ich prezydenckich kandydatów. Dekada wojny na górze wymęczyła jakąś część Polaków, a ani usypiający Komorowski, ani budyniowy Duda nie wzbudzili pozytywnych emocji wśród młodych wyborców.

Głosowanie na Kukiza stało się więc dla części jego wyborców żółtą kartką dla rządzących. Opowiada polityk Platformy: Byłem na kolacji z bankierami inwestycyjnymi najwyższego szczebla. Milionerzy. Spytałem, na kogo będą głosowali w pierwszej turze, padła chóralna odpowiedź: na Kukiza. Z rozmowy wyszło, że oni wcale nie pragną, by Kukiz był prezydentem, ba, jego zestaw poglądów im nie odpowiada i w ogóle do tego się nie nadaje. Ale tak bardzo nie cierpią Platformy, że chcą to zademonstrować. Na drugą turę albo nie pójdą, albo poprą Komorowskiego, bo od PiS ich odrzuca.

Ten mechanizm żółtej kartki zabezpieczył Kukiza przed utratą poparcia czy nawet zwykłym weryfikowaniem jego słów. Bo głosowanie na Kukiza jest „bezpieczne” – nie da mu prezydentury ani nawet drugiej tury, nie mówiąc o udziale we władzy.

W kilku wywiadach nieniepokojony przez dziennikarzy Kukiz mówił np. o „trwającej eksterminacji narodu polskiego”. „Eksterminacja” to według słownika PWN tyle, co „wyniszczenie lub masowa zagłada określonych grup ludności z powodów politycznych lub religijnych”. Kandydat albo nie zna więc słowa, które co chwila powtarza, albo plecie bzdury.

Niemądra jest jego diagnoza stanu państwa: „Mamy do czynienia z oświeconą komuną”, niespójne jest nawet to, co mówi o sobie: „Jestem człowiekiem środka z odchyleniem prawicowym. Ja jestem prawicowcem o lewicowym sercu. Jestem państwowcem, ale w kwestiach gospodarczych i obyczajowych bliżej mi do liberałów” (kompilacja z kilku wywiadów).

Ludzie nie kojarzą poglądów Kukiza, nic o nim nie wiedzą. Prawicowcy nie znają jego wypowiedzi za legalizacją związków partnerskich, do lewicowców nie dociera choćby jego zaangażowanie w organizowany przez narodowców Marsz Niepodległości. W ostatnich dniach kampanii Kukiz dostał mocne wsparcie medialne, zaczął się szum wokół niego, a komentarze o jego sukcesie stały się samospełniającą się przepowiednią – uważa polityk z KORWiN, który wciąż zresztą wierzy w porozumienie z Kukizem i wspólny start do Sejmu.

Kukiz startował więc w sprzyjających warunkach, a jego zasługą jest ich wykorzystanie. Mówił prostym językiem i jak się okazuje – przekonująco; w rozmowach o Kukizie coraz częściej przewija się słowo „charyzma”. Jest politykiem jednego tematu – jednomandatowych okręgów wyborczych (JOW), które jego zdaniem zrewolucjonizują państwo – ale mówi o tym z pasją obcą większości jego rywali, którzy sprawiali wrażenie aktorów wynajętych do roli kandydata.

Wyborcy Kukiza będą przez najbliższe miesiące w centrum uwagi. W bliskiej perspektywie liczy się to, co zrobią w drugiej turze wyborów prezydenckich. Będą o nich usilnie zabiegać obaj pretendenci do Pałacu, przy czym w nieco lepszym położeniu jest Duda. Kukiz bardzo ostro krytykował Komorowskiego, powiedział, że „z przyjemnością odbiera mu głosy”, a prezydent „umacnia wszechwładzę Platformy”. Dodał, że z całą pewnością będzie wzywał do „niepopierania Bronisława Komorowskiego”. Nie należy z tego wnosić, że Kukiz wesprze Dudę, bo byłoby to sprzeczne z interesem polityka, którego kolejnym celem są październikowe wybory do Sejmu. Nie chcemy wchodzić w spór PO-PiS, to by nam tylko zaszkodziło – mówi Hałaczkiewicz.

Co z tego wyniknie

Prezydenccy wyborcy Kukiza są jednak grupą na tyle niejednorodną, że trudno dziś przewidzieć, co zrobią w drugiej turze, niezależnie od deklaracji samego kandydata. Komorowski i Duda będą chcieli do nich dotrzeć bez pośrednictwa Kukiza; pojawi się zapewne w drugiej turze temat mieszanej ordynacji wyborczej, a może także ograniczenia przywilejów polityków i partii.

W ostatnim przedwyborczym sondażu Millward Brown dla „Faktów” TVN i TVN24 w drugiej turze chciało głosować 68 proc. zwolenników Kukiza, z których 54 proc. poparłoby Dudę, a 41 proc. – Komorowskiego.

Również w maju zaczną się rozmowy o powołaniu ruchu, który jesienią wystartowałby w wyborach parlamentarnych jako komitet wyborczy wyborców, a nie partia. Czy będzie w nim miejsce dla Korwin-Mikkego i czy sam Korwin-Mikke będzie chciał się tam zapisać w roli ubogiego krewnego?

Obaj „antysystemowcy” na czas kampanii zawarli pakt o nieagresji oraz tajną umowę o wycofaniu się z wyborów tego, kto tuż przed głosowaniem będzie wyraźnie słabszy. Awantura między nimi w ostatnim tygodniu wyglądała już jednak na całkiem tradycyjną partyjniacką kłótnię.

Korwin-Mikke złamał pakt o nieagresji, gdy w telewizyjnej debacie zaatakował sztandarowy postulat Kukiza, czyli JOW. O żadnym wycofaniu się z wyborów mowy oczywiście nie było; Korwin-Mikke w kabaretowym stylu uzależnił to od tego, ile mandatów zdobędzie UKIP w wyborach w Wielkiej Brytanii.

Doszło do krótkotrwałej wojny między „antysystemowcami”, wyprowadzony z równowagi Kukiz opublikował kilka gniewnych wpisów na Facebooku. Potem na konferencji w Białymstoku wyraźnie łagodził ton, ale wygląda na to, że nieufność pozostała. W otoczeniu Kukiza kiełkuje niechęć do sojuszu z Korwin-Mikkem. Przewaga nad nim okazała się na tyle duża, a elektorat negatywny JKM na tyle liczny, że dla Kukiza ekscentryczny europoseł byłby po prostu obciążeniem.

W najbardziej dziś prawdopodobnym scenariuszu Kukiz stanie na czele pospolitego ruszenia, bez Korwin-Mikkego u boku, bez innych znanych polityków. Pojęcie o tym, kto będzie miał tam coś do powiedzenia, daje skład sztabu wyborczego Kukiza. 12 mężczyzn (i zero kobiet), niemal wyłącznie ludzie związani z Bezpartyjnymi Samorządowcami z Dolnego Śląska. Radni wojewódzcy Tymoteusz Myrda i Patryk Wild, były burmistrz Milicza Paweł Wybierała, lubiński radny Marcin Królak… Sam Hałaczkiewicz jest związany z akcją Kukiza zmieleni.pl.

W sztabie nie ma nikogo ze śląsko-dąbrowskiej Solidarności, a sztabowcy z pewnym lekceważeniem zauważają, że związkowcy zapewnili tylko kilka z 200 tys. podpisów poparcia. Liderem środowiska wokół Kukiza jest wieloletni prezydent Lubina Robert Raczyński. W tym mieście odbył się zresztą wieczór wyborczy kandydata.

W różnych regionach zgłaszają się oczywiście chętni do współpracy z Kukizem, ale droga do zbudowania list wyborczych (trzeba wystawić co najmniej kilkunastu kandydatów w każdym z 41 okręgów), zebrania podpisów, zorganizowania i sfinansowania kampanii będzie kręta i wyboista. Zacznie się prześwietlanie programu ruchu i jego kandydatów na posłów; Kukiz będzie traktowany poważnie – jak kandydat na wicepremiera w rządzie PiS, a jego deklaracje będą dokładnie analizowane.

Kukizowcy już w tej kampanii – choć zdaniem innych kandydatów mają taryfę ulgową – zarzucają mediom nieobiektywność. Kukiz pozwał Tomasza Sianeckiego z TVN24 za stwierdzenie, że wycofał się z wyborów, podczas gdy jedynie przerwał kampanię z powodu choroby ojca. Ale za atak na kandydata uważają nawet tematy pytań na maturze z wiedzy o społeczeństwie, bo były tam teksty krytyczne o JOW, czy zapowiedź referendum w ich sprawie.

Wybory prezydenckie były tylko rozgrzewką przed decydującym starciem. Kukiz odegrał w nich ważną, ale jednak drugoplanową rolę. Jego dzisiejszy elektorat ma różne poglądy na gospodarkę, sprawy socjalne, a także rozmaite preferencje partyjne. Będzie trudno tych wszystkich wyborców utrzymać aż do październikowego głosowania, zwłaszcza że partie będą o nich walczyły bardziej zażarcie niż w wyborach prezydenckich. Dostrzegły w Kukizie zagrożenie.

Polityka 20.2015 (3009) z dnia 12.05.2015; Temat z okładki; s. 16
Oryginalny tytuł tekstu: "Popis Kukiza"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Emeryci na psychotropach

Potrafią wyłudzać recepty, tłumaczyć, że od leków, które nie uzależniają, mają alergię. I dlatego muszą brać psychotropy. A psychiatrzy przyznają: rekordziści potrafią brać je przez kilka lat.

Katarzyna Kaczorowska
26.09.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną