Słyszę chrupanie
Ten swojski powyborczy landszaft znam już na pamięć. Słoneczko na horyzoncie i jeleń na pierwszym planie.

Co prawda nie wiadomo, czy to poranne czy wieczorne zorze i kim jest ten z rogami, ale upstrzona przez muchy złocista rama jest polska jak amen w pacierzu. Po prostu pięknie. Patrzysz i płaczesz, a gdy nie patrzysz, też płaczesz. Na trawie leży zielnik. Przepraszam – Jerzy Zelnik. Jakiś koszmarnie chory i połamany. A przecież nie jest z in vitro. Cóż za szyderstwo losu. W dodatku ręce ma zajęte, bo bije się z myślami, czy w przyszłym rządzie PiS brać Ministerstwo Zdrowia czy Kultury?

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną