Kraj

Ewa Kopacz: Nie chcę, żeby w moim wolnym kraju, który kocham, ktokolwiek urządzał moje życie

Ewa Kopacz Ewa Kopacz Maciej Śmiarowski / Kancelaria Prezesa RM
Moi koledzy, politycy, mają wrażenie, że tylko oni mają prawo do tego, żeby urządzać ludziom życie. Ja jestem taką retoryką przerażona – mówiła premier Ewa Kopacz, która była gościem Janiny Paradowskiej w Poranku Radia TOK FM.
Janina ParadowskaTadeusz Późniak/Polityka Janina Paradowska

Rozmowa dotyczyła wielu wątków, przedstawiamy najważniejsze punkty rozmowy.

Co najmniej 2600 powodów, dla których ustawa o in vitro ma sens

Na początku Janina Paradowska zapytała premier Ewę Kopacz, czy zdziwiły ją reakcje Kościoła i opozycji na przyjęcie ustawy o in vitro. – Nie zdziwiły mnie reakcje ze strony opozycji, które miały już swój upust podczas debaty w Senacie. Ona była żenująca. Pokazała nie tylko brak wiedzy, ale też jak bardzo ci ludzie, którzy zabraniają szczęścia innych, chcą się cofać, nie zauważają, że są w XXI wieku – odparła premier.

Publicystka POLITYKI zauważyła, że byli tam także senatorowie PO. – Mówię o wszystkich, którzy debatowali nie wykazując minimum wiedzy i dobrej woli. Bo ta ustawa nie jest żadnym nakazem, jest propozycją i może skorzystać z niej ten, kto zgodnie ze swoim sumieniem chce ją zastosować – odpowiedziała Kopacz.

Premier opowiedziała o wizycie w środę w warszawskim szpitalu, w którym stosuje się in vitro i w którym od 2013 r., czyli od początku stosowania rządowego programu, urodziło się blisko 2600 dzieci. – To jest co najmniej 2600 powodów, dla których ta ustawa ma sens – podkreśliła szefowa rządu.

Moi koledzy, politycy, mają wrażenie, że jedynie oni mają prawo do tego, żeby urządzać ludziom życie. Ja jestem taką retoryką przerażona. Gdyby w październiku postawiono na tych ludzi, nasze życie nie będzie wyglądało jak dotychczas. Będzie się toczyło pod dyktando tych, którzy wiedzą wszystko najlepiej. Nie chcę, żeby w moim wolnym kraju, który traktuję jak coś wyjątkowego i kocham, ktokolwiek przychodził i urządzał moje życie. Mówił mi, na jakie filmy chodzić, jakie książki czytać, w co się ubierać, co myśleć na dany temat – zaznaczyła Kopacz.

Jak odróżnić partie

Janina Paradowska zauważyła, że ponieważ Platforma przełożyła prezentację swojego programu na wrzesień, to brak dobrego punktu odniesienia, by porównać, co różni partie obracamy się w sferze domniemań i licytacji na różne pomysły gospodarcze, czyli rozdawnictwo pieniędzy. – Ludziom nie pozwala rozróżnić, że to Platforma, to PiS, to skrajna prawica, nie mamy się do czego odnieść – stwierdziła Paradowska.

Zdaniem premier Kopacz „nie mamy się do czego odnieść w przypadku wszystkich ugrupowań politycznych, ponieważ te programy jeszcze nie funkcjonują, tych debat jeszcze nie było”: – Prawdziwa kampania i dyskusja zacznie się we wrześniu. To dwa miesiące, kiedy szczegółowo będziemy mówić o programie – mówiła premier.

Zaznaczyła, że Platforma pokazuje kierunki działania: – Chcemy Polski europejskiej, nowoczesnej, w której wolność będzie szanowana. W której młodzi ludzie nie będą wstydzić się słowa „patriotyzm”. Będą mówić o nowym, młodym, polskim patriotyzmie, budowanym nie na łzach, ale wolności. Młodzi będą mówili „jestem dumny z mojego kraju”, nie dokuczając tym, którzy mają inne zdanie.

Janina Paradowska zauważyła, że słowo „wolność” dla młodego pokolenia jest czymś tak oczywistym, że nie jest tym samym argumentem, co dla pokolenia pani premier. – Tę wolność mamy i korzystamy z niej. Ale są ugrupowania, które wolność chcą ograniczać – stwierdziła Kopacz.

Listy wyborcze a afera taśmowa

Janina Paradowska poruszyła też temat układania list wyborczych i spekulacji wobec nazwisk, zaczynając od prezydenta Wrocławia Rafała Dutkiewicza. Premier Kopacz przyznała, że chętnie widziałaby na listach PO do Sejmu.

Publicystka zauważa, że z list wyborczych PO wykruszają się kolejne osoby, wskazując na rezygnację ze startu Jacka Rostowskiego i Radosława Sikorskiego. – Żal pani? – pytała. – Żal mi – przyznała Kopacz. – Radek Sikorski to wyjątkowy człowiek, który miał swoje zdanie, potrafił bronić swoich racji, był dobrze postrzegany na świecie i w Europie, budował mocną pozycję Polski, mówiąc że to kraj, z którego powinniśmy być dumni – mówiła szefowa rządu. Przyznała, że decyzja Sikorskiego ją zaskoczyła.

Janina Paradowska pytała premier, czy osoby, których nazwiska pojawiają się w kontekście afery podsłuchowej, powinny znaleźć się na listach wyborczych. Ewa Kopacz tłumaczyła, że listy powstają „od dołu”, a ona – jeśli otrzyma taki mandat od Rady Krajowej – będzie je weryfikować i wykreślać „kontrowersyjne nazwiska”. – Tworzymy te listy w poczuciu, że to obywatele je weryfikują. Mogę mieć marną ocenę danej osoby i jej świetny wynik wyborczy w regionie, bo obywatele, którzy spotykają ją na co dzień oceniają inaczej.

Premier przyznała, że „ze zdziwieniem przyjmuje śledzenie układania list PO”. – U naszych konkurentów mamy ludzi z wyrokami. Tym ludziom, którzy zostali nielegalnie podsłuchani, póki co nikt nie postawił zarzutów. Natomiast w PiS są ludzie, którym postawiono zarzuty i jest wyrok. I nikt nie dopytuje, czy oni będą na listach – wskazywała szefowa rządu.

Myśli pani o Mariuszu Kamińskim? – dopytywała Paradowska. – Chociażby – odparła Kopacz. Publicystka POLITYKI stwierdziła gorzko, że „ludzie jakoś tracą czujność przy tym nazwisku”.

I symptomatyczne, że podsłuchani zostali politycy jednej opcji, tak jakby inni nie chodzili do restauracji i nie przeklinali – dorzuciła premier.

Polska jest piękna

Jak słucham naszych politycznych oponentów, mam wrażenie że wieczorem modlą się, żeby rano było gorzej. Oni wychodzą i opowiadają, że Polska jest w ruinie.

Paradowska zauważyła, że PO też się zaczęła wstydzić Polski: – Każdy Polak realnie powinien odpowiedzieć sobie na pytanie: czy warto wyjeżdżać czy zostać tu, pracować dla Polski, która jest piękna, dynamicznie się rozwija, o której turyści mówią „byliśmy tu kilka lat temu i nie poznajemy tego kraju. On się tak pięknie rozwinął, że będziemy go rekomendować znajomym” – opowiedziała premier.

Posłuchaj całej rozmowy z Ewą Kopacz:

Więcej na ten temat
Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Niezbędnik

Lefebryści. Schizmatycy w łonie Kościoła katolickiego

Papież Franciszek i jego poprzednik Benedykt XVI wykonali pewne gesty wobec tradycjonalistycznego Bractwa św. Piusa X. Czy może dojść do pojednania? I jakie pole manewru mają obie ze stron, skoro każda z nich uważa, że to ta druga powinna się nawrócić?

Roman Graczyk
05.11.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną