Kraj

N jak Petru

Nowoczesna goni Platformę

Nowoczesna korzysta z każdej okazji, by zaistnieć. Tutaj demonstracja „Weekend w SPA dla każdego psa!” – po publikacjach o szefie Solidarności Piotrze Dudzie i jego yorku Kacperku. Nowoczesna korzysta z każdej okazji, by zaistnieć. Tutaj demonstracja „Weekend w SPA dla każdego psa!” – po publikacjach o szefie Solidarności Piotrze Dudzie i jego yorku Kacperku. Marcin Obara / PAP
Jeszcze we wrześniu Ryszard Petru wyruszy w Polskę Rbusem, symbolicznie wymawianym po angielsku, jak nazwa samolotu Airbus. Na razie jednak ciągle jego zmartwieniem pozostaje to, jak poderwać w górę sondaże.
Dla PO Petru to kłopot, bo zabiega o jej stary liberalny elektorat.Sławomir Kamiński/Agencja Gazeta Dla PO Petru to kłopot, bo zabiega o jej stary liberalny elektorat.

Plan był taki, że to on, polityk i ekonomista (jak sam mówi w tej właśnie kolejności), oraz jego ludzie na listach wyborczych, doświadczeni w biznesie i zarządzaniu, mieli być jedynymi w jesiennej ofercie wyborczej, którzy sprawią, że „poziom życia w Polsce za cztery lata doszlusuje do niemieckiego”. Dlatego zapewne obietnice Ewy Kopacz złożone na konwencji w Poznaniu, dotyczące fundamentalnych zmian w podatkach i walki ze śmieciówkami, Ryszard Petru nazwał „wielką ściemą księgową”.

Już w sobotę na konferencji wyświetlił na telebimie 10 niedotrzymanych gospodarczych obietnic PO. – Chodziło nam o to, by ludzie wiedzieli, że nawet jak ten program wydaje im się obiecujący, to i tak, na co wskazuje doświadczenie ostatnich ośmiu lat rządów PO-PSL, jest tylko kiełbasą wyborczą – mówi osoba związana z Nowoczesną. Petru lubi podkreślać, że wiarygodność „w polityce ma się tylko raz”, a według niego Platforma już ją zmarnowała.

Marzeniem PO było przedstawienie więcej niż tylko tych dwóch ostatnich personalnych niespodzianek na listach wyborczych (Ludwik Dorn, Grzegorz Napieralski). Podchody do środowiska Petru i do niego samego trwały długo, a rozmowy toczyły się na najwyższym szczeblu. Było kuszenie wysokimi miejscami na listach, przyszłą koalicją, ale nic z tego nie wyszło.

Dla PO Petru to kłopot, bo zabiega o jej stary liberalny elektorat i nawet jeśli nie przekroczy wyborczego progu, to każdy procent dla Nowoczesnej oznacza jeden mniej dla partii Kopacz (i kilka mniej mandatów). – Ja mam na swoich listach ludzi, którzy głosowali na dawną Platformę, a teraz są nią zawiedzeni. Tworzyliśmy Nowoczesną w kontrze do Platformy i nieprzyzwoicie by było, gdybyśmy teraz do niej dołączyli – ucina Petru. Jego doradcy i polityczni mentorzy: Frasyniuk, Olechowski i Balcerowicz, też doradzali mu trzymanie dystansu wobec PO.

Petru pytany, dlaczego wszedł do polityki, mówi, że „gdyby nie było sporu PO-PiS, gdyby Tusk nie uciekł do Brukseli, zostawiając dziesiątki niedokończonych spraw, a Kopacz tak bardzo nie skręciła w lewo i gdyby Jacek Rostowski nie okradł nas z pieniędzy z OFE”, to nie miałby motywacji. Leszek Balcerowicz przyznał w wywiadzie dla „Gazety Wyborczej”, wiosną zeszłego roku, że chętnie patronowałby nowej liberalnej i prorynkowej partii, ale powinni się zaangażować w nią młodzi ludzie.

Młodzi, doświadczeni

Średnia wieku jedynek na listach wyborczych Nowoczesnej to 42 lata. Większość to nowicjusze w polityce. – Nie chcieliśmy u siebie ludzi, o których mówi się, że to partyjne spady – mówi Kamila Gasiuk-Pihowicz, 32-latka, jedynka w okręgu podwarszawskim, prawniczka i absolwentka SGH, pracuje w biurze RPO. Miała epizod w młodzieżówce UW, ale jak mówi, nie znalazła w Platformie nikogo tak rzeczowego i charyzmatycznego jak Bronisław Geremek czy Tadeusz Mazowiecki.

Lider Nowoczesnej pytany o kryteria doboru ludzi na listach wylicza: doświadczeni zawodowo, potrafią się komunikować i są zwolennikami wolności gospodarczej. To warunki konieczne, a światopogląd? – Odrzucam dwie skrajności „palikociarnię” z lewej i o. Rydzyka z prawej. Poza tym zapraszam wszystkich i liczę, że będą się szanować. Nasza nowoczesność polega też na tym, że nie zaglądamy ludziom do sypialni – wyjaśnia.

Sztabowcy Nowoczesnej denerwują się, gdy mówi się o nich, że są partią tylko przedsiębiorców. – Na jedynkach przedsiębiorców w ścisłym tego słowa znaczeniu jest zaledwie 13 na 41 – mówi Gasiuk-Pihowicz, rzeczniczka N. Ale z drugiej strony Petru lubi podkreślać, że różnica między tymi, z którymi on idzie do Sejmu, a większością polityków przy Wiejskiej jest taka, że oni chcą naprawiać gospodarkę, a nigdy nie wystawili faktury. Różni ich też to, że „oni muszą być w polityce, bo poza nią nie potrafią zarobić przyzwoitych pieniędzy”.

Orężem w walce z dość powszechnym przekonaniem, że Petru to Kukiz dla bogatych, że jest partią yuppies i bankierów, ma być choćby lider wrocławskiej listy Krzysztof Mieszkowski, dyrektor Teatru Polskiego we Wrocławiu. Na start namówił go Władysław Frasyniuk. W „Kierunkach programowych” Nowoczesnej kultura znalazła się na trzecim z siedmiu miejsc. A myśl przewodnia zmian w kulturze ma być taka, że „Gospodarka jest częścią kultury, a nie kultura gospodarki”. – W 2016 r. przypada 70-lecie Teatru Polskiego, a nasz Teatr nie dostał ani złotówki od samorządu na organizację tych obchodów – mówi Mieszkowski, który od przechodniów zebrał prawie czterysta podpisów pod listą wyborczą. Nowoczesną będzie firmował też Tadeusz Ferenc, były poseł SLD, od 14 lat wybierany na prezydenta Rzeszowa. Petru chwalił niedawno „najlepszego prezydenta w Polsce”, którego „z wielką przyjemnością popiera w walce o fotel senatora RP”. Z taką samą przyjemnością Ferenc za to poparcie dziękował.

Tysiące kolorowych karteczek

26 września N organizuje wielką konwencję programową. Dzień po niej Petru wyruszy w Polskę Rbusem. – To ma być symbol naszego programu, dzięki któremu poziom życia Polaków poszybuje w górę – mówi jeden ze sztabowców.

Skąd pieniądze na kampanię? Na stronie internetowej Nowoczesnej dobrze wyeksponowana jest zakładka „wspieraj i wpłać”. Sztabowcy mówią, że wzorem jest dla nich pierwsza kampania Baracka Obamy, który w podobny sposób zbierał fundusze od swoich sympatyków. Nowoczesnej można z formularza przelać od 10 do 500 zł (choć jest też opcja „Inna kwota”). I tak ok. 6 tys. osób łącznie wpłaciło 450 tys. zł, co na głowę średnio wychodzi po 75 zł. Od kilku dni, kiedy Nowoczesna stała się partią, trzeba zbierać od nowa, bo tamtych pieniędzy, zgodnie z prawem, nie można przelać na fundusz wyborczy. Najmłodszy kandydat Nowoczesnej, 21-latek Adam Kądziela, mówi, że wyda na konto swojej kampanii zaoszczędzone ok. 11 tys. zł. On też, wzorem Obamy, stawia na kampanię w internecie. – Będę miał ulotkę przypominająca layoutem aplikację randkową tinder – to do młodych, a do starszych ludzi napiszę list – mówi Kądziela, który razem z Petru kruszył symboliczny beton partyjny na skwerze przed Sejmem.

Szymon Walkiewicz, szef sztabu, właściciel agencji PR wynajętej przez Nowoczesną, mówi, że dodana niedawno kropka przed nazwą partii symbolizuje zamknięcie rozdziału 26 lat od transformacji i nadejście czasu dla dobrego zarządzania w polityce. Przez ludzi, którzy sprawdzili się na tym polu. Hasło: „Naprawmy Polskę!”.

Ta kropka ma też nawiązywać do karteczek post-it, których setki z wypisanymi marzeniami zawisły na scenie na kongresie założycielskim. Mają nieść ze sobą emocję i podkreślać wagę głosu obywateli. Sztab zamówił ich wieleset tysięcy, bo jest plan, by stały się ważnym symbolem kampanii Nowoczesnej. W partii chwalą się, że po kongresie założycielskim odbyło się ponad 800 spotkań koordynowanych przez sympatyków, w których uczestniczyło ok. 14 tys. osób. Mówią, że na pytanie o to, co Polakom najbardziej przeszkadza w kontaktach z państwem, w ankiecie online spłynęło 57 tys. odpowiedzi. – Nasz program opiera się na prawdziwej, a nie udawanej rozmowie na ryneczkach i targowiskach, jaką prowadzili w kampanii, najpierw Andrzej Duda, a dziś Ewa Kopacz i Beata Szydło – słyszymy w sztabie.

Rbus też będzie parkował przy ryneczkach, ale trudno będzie tak gładko prowadzić tę otwartą rozmowę. Bo jak wynika z badań politologa, dr. hab. Roberta Maliszewskiego, o ile Petru jest wysoko oceniany w kategorii „kompetentny profesjonalista”, to już dołuje w kategorii „bliski ludziom”.

Racja i koalicja

Dziś lider N idzie na starcie z klasą polityczną, ale po wyborach (liczy na wynik dwucyfrowy) będzie musiał usiąść z kimś do rozmów koalicyjnych. Naturalnym i jedynym partnerem jest Platforma. – Po 25 października sytuacja się zmieni i każdy będzie musiał iść na jakieś kompromisy, ale uprzedzam, że te zgniłe mnie nie interesują – zarzeka się Petru.

Interesują go cztery ministerstwa: gospodarki (bo to najważniejszy filar partii), edukacji (bo dyrektor powinien mieć prawo zwolnić złego nauczyciela, a dobremu dać podwyżkę i trzeba rozpocząć współpracę szkolnictwa z biznesem), pracy (bo, na przykład, trzeba ukrócić przywileje związkowe) i sprawiedliwości (bo nie może patrzeć na przewlekłość spraw gospodarczych, a afera Amber Gold już dawno powinna być osądzona). Nie chce mówić o nazwiskach. Wymienia tylko Agnieszkę Chłoń-Domińczak, byłą wiceminister pracy w rządzie Tuska, z którą Petru współpracował wcześniej przy tworzeniu OFE.

Nie będę miał problemu z ekspertami, bardziej martwię się o wypracowanie z PO jakiegoś minimum programowego – deklaruje. Na razie jego zmartwieniem powinny być jednak sondaże. A w nich faluje, od korzystnych dla siebie 7 proc. (dla „Gazety Wyborczej” oraz dla „Faktów” TVN) po dołujące (dla TVP Info) 4 proc. Wicepremier Tomasz Siemoniak mówi, że w przyjacielskich rozmowach przestrzegał Petru, że nawet rozczarowani Platformą wyborcy nadal będą na nią głosować, aby nie zmarnować swojego głosu i nie pomagać Jarosławowi Kaczyńskiemu. Na zarzuty, że jego partia N to Naiwna.pl i że faktycznie wspiera największych wrogów swego elektoratu, Petru odpowiada, że nie chce być przeciwko czemuś, tylko działać w sprawie.

Na to jednak, do jakiej sprawy w rzeczywistości przyłoży rękę, nie będzie miał już żadnego wpływu.

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Historia

Rozmowa z Davidem Martelo, uczestnikiem rewolucji goździków

O portugalskiej rewolucji goździków sprzed 45 lat opowiada jej uczestnik David Martelo.

Krzysztof Kubiak, Tadeusz Zawadzki
23.04.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną