Kraj

ANKIETA: Blogerzy POLITYKI o Polsce po wyborach

Zadaliśmy naszym blogerom dziesięć pytań na temat wyników wyborów parlamentarnych.
.Polityka.

1. Jakie są trzy najważniejsze wnioski z tych wyborów?

Jan Dziadul (dziadul.blog.polityka.pl): Po pierwsze, generalnie mamy do czynienia ze zmianą pokoleniową w polityce. Po drugie, w cień odchodzą politycy zawodowi – wyborcy preferują osoby wybitne w swoich profesjach. Np. w Katowicach znakomity wynik uzyskał prof. Marian Zembala (najlepszy w województwie), który do Sejmu pociągnął Tomasza Tomczykiewicza, lidera PO. Potwierdza to też klęska w skali kraju zawodowych polityków PSL i PO, nie mówiąc o lewicy. Po trzecie, mieliśmy do czynienia z triumfem kampanii negatywnej. PiS umiejętnie przekonał społeczeństwo – sącząc od lat, kropla po kropli – że białe jest czarne. Po zużyciu się PO w drugiej kadencji, przy braku lidera od 2014 r. – uwierzyliśmy, że Polska jest w ruinie.

Jan Hartman (hartman.blog.polityka.pl): Po pierwsze, naród nie rozumie i nie chce liberalnej demokracji. Po drugie, naród chce rządu, który da chleb, i Kościoła, który zapewni wejście do raju po śmierci. Po trzecie, naród woli Gierków i Kaczyńskich od Mazowieckich i Kuroniów.

Leszek Jażdżewski (jazdzewski.blog.polityka.pl): Fatalnej jakości przywództwo po stronie Polski proeuropejskiej doprowadziło do triumfu narodowej prawicy. Młodzi ludzie w procesie edukacyjnym kończą jako zwolennicy prawicy, jeszcze radykalniejszej niż PiS. To źle wróży na przyszłość. Lewica jako formacja polityczna skończyła się w Polsce, zanim się naprawdę zaczęła.

Joanna Kańdulska (bambusowylas.blog.polityka.pl): Jesteśmy (jako ludzie w ogóle) niezmiernie podatni na populizm, łatwowierni. Wierzymy, że zmiana czyni cuda.

Stefan Karczmarewicz (lekarski.blog.polityka.pl): Po pierwsze, partie nie potrafią prosto i przekonująco przedstawić swoich programów w mediach elektronicznych. Po drugie, brak podejmowania politycznego ryzyka jest jeszcze większym ryzykiem. PO na początku drugiej kadencji powinna podjąć kilka potrzebnych społecznie, ale ryzykownych politycznie działań, z których zrezygnowała, żeby nie przegrać wyborów. W rezultacie przegrała wybory. Po trzecie, pamięć zdarzeń – nawet stosunkowo niedawnych – jest marnym narzędziem gry politycznej.

Tomasz Kasprowicz (kasprowicz.blog.polityka.pl): Po pierwsze, zabetonowanie sceny politycznej jest mitem. Po drugie, potrzeba zmiany jest czasem silniejsza niż refleksja nad tym na co zmieniamy. Po trzecie, zmiana pokoleniowa nadciąga.

Owczarek Podhalański (owczarek.blog.polityka.pl): 1. Krucafuks! 2. Na mój dusiu! 3. O, Jezusicku!

Wojciech Szacki (szacki.blog.polityka.pl): Po pierwsze, Polacy pożądają zmiany. Zmiany władzy, co dało władzę PiS, i zmiany klasy rządzącej, co wywindowało Kukiza, KORWiN-a i Razem oraz zatopiło Zjednoczoną Lewicę. Po drugie, debata telewizyjna wciąż może odwrócić trendy; PiS zawdzięcza samodzielną większość przede wszystkim nie sobie, tylko katastrofie Zjednoczonej Lewicy. Po trzecie, kampanie PO i PiS były jednoosobowe i żadna z liderek nie udźwignęła tego ciężaru. W końcówce zza Beaty Szydło wyszedł Jarosław Kaczyński, Ewa Kopacz do końca była sama. Rezultat jest taki, że PO i PiS mają najsłabszy łączny wynik od 2005 r. i niewiele zabrakło, by w Sejmie było siedem partii.

Adam Szostkiewicz (szostkiewicz.blog.polityka.pl): Po pierwsze, prawica z Kościołem spróbują urządzić nową Polskę. Po drugie, opozycja jest za słaba, by się temu skutecznie przeciwstawić. Po trzecie, największe szkody zostaną wyrządzone w polityce zagranicznej.

Dorota Szwarcman (szwarcman.blog.polityka.pl): 1. Kampanie negatywne mają mocniejszy przekaz niż pozytywne. 2. To już rzeczywiście był czas na zmianę, choć czy właśnie taką? 3. Może jednak na taką, bo od jakiegoś dna trzeba się odbić. Oby czas do tego odbicia się szybko nam zleciał.

Marcin Zwierzchowski (geek.blog.polityka.pl): Po pierwsze, zaskakująca bierność Polaków. Sądziłem, że przy takiej stawce, różnorodności partii, frekwencja będzie wyższa. Zawiodłem się. Po drugie, w Polsce rzetelność debaty i polityka nie idą w parze. Najwięksi wygrani wyborów to ci, którzy mieli program pełen obietnic, oraz Kukiz, który programu nie ma. Po trzecie, prasa drukowana i internet zdały egzamin i pisały o wszystkich partiach, telewizje oblały koncertowo, skupiając się na PiS, PO i tych mniejszych, którzy najgłośniej krzyczeli i robili z siebie pajaców.

 

2. Jakie będą rządy PiS?

Jan Dziadul: Na początku spokojne, powielające w pewnym sensie filozofię kampanii wyborczej. PiS będzie chciało pokazać, że nie mieli racji ci, którzy Kaczyńskim straszyli. Potem zacznie się przykręcanie śruby, wróci m.in. polityka historyczna i rozliczeniowa. Wiele będzie zależeć od tego, jak szybko zdołają „odzyskać” media publiczne i spacyfikować komercyjne. A także od tego, jak będą zachowywać się policja i służby specjalne.

Jan Hartman: Takie jak za Gierka – partia wyznacza kierunek, rząd wykonuje, Sejm uchwala, co trzeba, a biskupi miłościwie patronują. A w razie czego zawsze można wysłać CBA lub kiboli.

Leszek Jażdżewski: Raczej nieudolne niż straszne. Podstawowym pytaniem jest: jaki pomnik chce sobie zbudować Jarosław Kaczyński? Czy będzie go stać na sięgnięcie do zasobów personalnych i intelektualnych spoza wyjałowionej partii? Zagrożeniem może być kryzys uchodźczy, narastające napięcia w UE, agresywna polityki Rosji. Chciałbym wierzyć, że rząd PiS zachowa się wówczas odpowiedzialnie, zgodnie z polską racją stanu.

Joanna Kańdulska: Teorie spiskowe, zamach na wolność słowa, rozliczanie przeciwników.

Stefan Karczmarewicz: W stylu PiS. Jest się czego bać.

Tomasz Kasprowicz: Oby nie gorsze niż 10 lat temu. Można się spodziewać sporych działań na polu światopoglądowym i w polityce zagranicznej. Raczej mniejszych w gospodarce, o ile PiS zdoła się wycofać z wyborczych obietnic. Jeśli nie, gospodarka ugnie się pod nawałem długu państwowego.

Owczarek Podhalański: Jak krówski ser, ftóry lezy se na straganie na Krupówkak i udoje, ze jest owieckowym oscypkiem. Jedni uwierzom, ze to prowdziwy oscypek, drudzy nie dadzom sie nabrać, a trzeci – pocątkowo sie dadzom, ale ino pocątkowo.

Wojciech Szacki: Nieprzewidywalne. W 2005 r. szli do władzy pod sztandarem Polski socjalnej, a zrobili Polskę liberalną.

Adam Szostkiewicz: Jakie będą rządy PiS? Ideologiczne, a nie pragmatyczne.

Dorota Szwarcman: Będą starać się obsadzać „swoimi” wszystko, co się da, i próbować podporządkowywać sobie wszystko, co się da. Inna sprawa, czy im się to uda, ale taki jest priorytet ich działań. Miejmy nadzieję, że nie zdążą zbyt wiele zepsuć i że to, co zepsują, będzie jeszcze możliwe do naprawienia po ich odejściu.

Marcin Zwierzchowski: Nieudolne. Pełne wymówek, dlaczego tego się nie da, a tego też nie.

 

3. Czy Jarosław Kaczyński zostanie premierem?

Jan Dziadul: Tak, za rok–dwa. Beata Szydło szybko się zużyje. Była marnym burmistrzem w Brzeszczach, więc nie przypuszczam, aby została wybitnym szefem rządu. Będzie to inicjatywa oddolna – wyborcy PiS i szeregi partyjne będą domagać się od Kaczyńskiego objęcia steru, a on tym prośbom ulegnie. Szydło zostanie marszałkiem.

Jan Hartman: Tak – gdy tylko uzna, że jego polecenia nie są wykonywane dość gorliwie. Za rok?

Leszek Jażdżewski: Zmiana premiera jest prawdopodobna, klasyczna zagrywka typu „nowe otwarcie” itd., poza tym Szydło nie ma intelektualnych kwalifikacji na tę funkcję. Ale Kaczyński podjąłby się tego według mnie tylko w sytuacji kryzysowej, przy groźbie rozłamu w partii na przykład.

Joanna Kańdulska: Oficjalnie nie, nieoficjalnie tak.

Stefan Karczmarewicz: To nie ma znaczenia – i tak będzie rządził.

Tomasz Kasprowicz: Raczej tak. Choć dla przyzwoitości pewnie nie od razu.

Owczarek Podhalański: Kie godoł, ze nie zostonie premierem – to zostoł. Teroz chyba tak nie godo? No to mozliwe, ze teroz nim nie zostonie.

Wojciech Szacki: Być może na kolejnym zakręcie.

Adam Szostkiewicz: Powinien zostać od razu po zwycięstwie, ale będzie grał na zwłokę tak długo, jak się da.

Dorota Szwarcman: Raczej będzie „wymieniał zderzaki” i sterował nimi z tylnego siedzenia.

Marcin Zwierzchowski: Nie. Jeżeli odrzuci Szydło, wystawi drugiego pionka. Po ostatnich wyborach widzi, że fotel w drugim rzędzie mu pasuje.

 

4. Jak długo PiS będzie rządzić?

Jan Dziadul: Całą pełną kadencję – podobnie jak AWS. Jeżeli PO się nie rozpadnie, to zdobędzie władzę w sojuszu z nową lewicą. Samodzielne rządy PiS już się nie powtórzą.

Jan Hartman: Dwie kadencje, tak jak PO. Za cztery lata będzie jeszcze kasa z UE i coś tam się wysupła na kiełbasę wyborczą, zadłużając kraj.

Leszek Jażdżewski: Jak długo będzie chciało. A poważnie, to zależy od tego, czy będzie miało naprzeciw siebie sprawną opozycję o wyraźnym profilu i przywództwie. Jeśli tak, to cztery lata, jeśli nie – patrz pierwsze zdanie.

Joanna Kańdulska: Obawiam się, że dwie kadencje.

Stefan Karczmarewicz: Co najmniej 4 lata.

Tomasz Kasprowicz: Ma szanse na 4 lata – ze względu na większość absolutną plus zasysanie okruchów z innych partii. Oczywiście uzależnione to jest też od działań współkoalicjantów w ramach Zjednoczonej Prawicy.

Owczarek Podhalański: Kilka roków. Oby ino nie były to roki składające sie z ruskik miesięcy!

Wojciech Szacki: Kadencję.

Adam Szostkiewicz: Dwie kadencje.

Dorota Szwarcman: Miejmy nadzieję, że niepełną kadencję.

Marcin Zwierzchowski: 4 lata. Mają większość, więc nie skończą przed końcem kadencji, ale później dostaną od opozycji, tak jak sami bili w rząd.

5. Co dalej z Platformą Obywatelską?

Jan Dziadul: Jeżeli klub parlamentarny się nie rozpadnie – przejścia do Petru, wyłuskiwanie przez Gowina czy powstanie samodzielnych frakcji – to PO przetrwa w dobrej kondycji. Pod jednym warunkiem: że w strukturach podstawowych nastąpi zmiana pokoleniowa.

Jan Hartman: Nic specjalnego. Będzie sobie odpoczywać w opozycji i czekać na „powrót taty”. To lekka praca, gdy nie ma się na nic wpływu.

Leszek Jażdżewski: PO chciałaby zaśpiewać sama sobie: „nic się nie stało”. Jeśli w to uwierzą, to czeka ich głęboki kryzys. Jeśli zaś będą gotowi na poważną wewnętrzną transformację i przede wszystkim odpowiedzą sobie na pytanie, po co (skoro już nie dla władzy), mogą dalej pokusić się o sprawowanie przywództwa po stronie Polski proeuropejskiej.

Joanna Kańdulska: Kłótnie mogą doprowadzić do rozłamu. Zdaje się, że PO jest zmęczona sama sobą.

Stefan Karczmarewicz: Jeżeli nie nastąpi szybka zmiana prezesa partii na osobę dającą większości członków wiarygodną nadzieję na sukces – rozpadnie się.

Tomasz Kasprowicz: Formacja wydaje się schyłkowa i zbyt wielonurtowa jak na opozycję. Prawdopodobny rozpad i wchłonięcie przez PiS, .Nowoczesną. Z resztek może powstać formacja lewicowa.

Owczarek Podhalański: Jak przezyje najblizsyk pare tyźni – to mo sanse, ze bedzie jesce zyła długo i scynśliwie.

Wojciech Szacki: Nie wierzę, że pod przywództwem Ewy Kopacz wróci do władzy.

Adam Szostkiewicz: Grozi jej podział lub rozpad. Na to gra Kaczyński.

Dorota Szwarcman: Musi się obudzić, odnowić, skonsolidować i spacyfikować wewnętrzne konflikty, inaczej będzie marnie.

Marcin Zwierzchowski: Kopacz zostanie na czele, głównie z pomocą Tuska, który jest dla PO wciąż prawdziwym liderem. Urosną na biciu w rząd, który zapewne da im ku temu wiele okazji.

 

6. Co dalej z lewicą?

Jan Dziadul: Odbuduje się, ale pod warunkiem, że nawet z jej cienia znikną Millery i Palikoty. Nowacka ma szansę lewicę pociągnąć – to wszak czas kobiet w polityce.

Jan Hartman: SLD już nie ma. Wydadzą tylko subwencję i do domu. Przyszłość lewicy zależy od determinacji Biedronia w walce o prezydenturę. Kapitał z tej kampanii może odrodzić lewicę. Zwłaszcza jeśli Razem przetrwa i zrobi mu tę kampanię. Ale raczej nie przetrwa, bo to środowisko co chwila coś zakłada, a potem się kłóci. Tak jest od 20 lat. Lewica jest kłótliwa, jak Żydzi, tylko nie ma żydowskich pieniędzy.

Leszek Jażdżewski: Na lewicę – partię socjalną gospodarczą i liberalną – obyczajowo jest w Polsce niewiele miejsca i te wybory to udowodniły. „Wykluczeni” głosują na PiS, bo ten obiecuje obsłużyć zarówno ich interesy materialne, jak i (przede wszystkim) zapewnia dystrybucję prestiżu, której establishmentowa lewica zapewnić nie może. Natomiast jest wielki potencjał sprzeciwu wobec linii klerykalnej polityki prawicy (PiS i w mniejszym stopniu PO), klasa średnia się liberalizuje, ale nie jest to koniecznie naturalny rezerwuar dla obecnej lewicy, tylko dla rozsądnej partii liberalnego centrum, ewentualnie lewicy na wzór New Labour.

Joanna Kańdulska: Podniesie się. Część społeczeństwa zrozumie, że bez lewicy pewne zmiany nie są możliwe.

Stefan Karczmarewicz: Postkomunistyczna się zmarginalizuje. Pozostała być może sformuje nowe partie. Fascynacja Razem będzie malała w miarę rozpowszechniania się elementarnej wiedzy o jej programie i celach. 

Tomasz Kasprowicz: Albo konsolidacja i praca, albo dalsze ukanapowienie. Lewica nie ma dziś nic do zaproponowania poza idealizmem Razem.

Owczarek Podhalański: Jak wyryktujom jeden wspólny pikny kierdel i nojdom se jakiegosi siumnego przewodnika stada – to dadzom rade. A jak nie wyryktujom – to sie pogubiom abo zjedzom ik wilki i ślus.

Wojciech Szacki: A to jest znakomite pytanie ;)

Adam Szostkiewicz: W przewidywalnej przyszłości nie wejdzie do parlamentu.

Dorota Szwarcman: Dawne środowisko SLD jest już stracone. Na Leszka Millera nikt patrzeć nie może. Jedyna lewica, która ma szansę na przyszłość, to Partia Razem – jest młoda, nie umoczyła się, może się rozwijać.

Marcin Zwierzchowski: Trudno powiedzieć. Jeżeli Razem będzie pracować, wejdzie do Sejmu. Miller i spóka – tu może też, jak już Kukiz się zbłaźni, a o Korwinie ludzie zapomną. Wtedy lewica będzie antysystemowa.

 

7. Największe rozczarowanie tych wyborów

Jan Dziadul: Samodzielne rządy PiS i brak Zjednoczonej Lewicy w Sejmie. A na Śląsku – klęska Zjednoczonych dla Śląska, formacji regionalnej stworzonej przez mniejszość niemiecką, do której dokleili się autonomiści. Nie musieli przekraczać 5-procentowego progu, ale zdobyli marna liczbę głosów (mniej niż 3 proc. w Katowicach i Rybniku). Z jednej strony regionaliści w ogólnopolskich wyborach raczej nie mają szans, a z drugiej – zweryfikuje to pęd do autonomii, języka i narodowości. Wszystko to było obecne w ostatnich latach na śląskiej scenie i poniosło klęskę.

Jan Hartman: Oczywiście skala zwycięstwa PiS. Są nie do obalenia w wyobrażalnej perspektywie. Mamo, ja chcę do domu!

Leszek Jażdżewski: Żeby się rozczarować, trzeba mieć wygórowane oczekiwania. Przyszłościowa Nowacka przegrała z jeszcze bardziej przyszłościowym Zandbergiem, co pogrążyło Zjednoczoną Lewicę – dość niesprawiedliwa cena za jeden słabszy występ. Szerokość horyzontów i jakość dyskursu liderek dwóch głównych partii na poziomie co najwyżej powiatowego urzędu. Nie widać też póki co granic cynizmu w polskiej polityce. Ale widać z kolei, że ludzie zaczynają poszukiwać autentyczności, nawet jeśli w egzotycznym wydaniu. To daje nadzieję na zmianę.

Joanna Kańdulska: Wielka przegrana racjonalnego myślenia.

Stefan Karczmarewicz: Dwa rozczarowania. Pierwsze: prawie co dziesiąty głosujący wybrał energicznego populistę o nienachalnym intelekcie oraz jego faszyzującą drużynę. Drugie: postawa obywateli 18–29 lat – zarówno niska frekwencja, jak i wyraźnie bezrefleksyjne wybory.

Tomasz Kasprowicz: Poziom przygotowania i doświadczenia niektórych posłów.

Owczarek Podhalański: Niespodzianek nie było, więc rozcarowań właściwie tyz nie. Prognozy wyborce na 25 października były bardziej trafne niz prognozy pogody na ten sam dzień.

Wojciech Szacki: Złamanie dobrego zwyczaju, że lider partii jest kandydatem na premiera. To przyniesie wiele problemów.

Adam Szostkiewicz: Najpierw przegrana Komorowskiego, później wysoka wygrana PiS.

Dorota Szwarcman: Połowa Polaków uprawnionych do głosowania, która ma w tzw. głębokim poważaniu to, co stanie się z ich krajem, co okazała nie idąc na wybory.

Marcin Zwierzchowski: Frekwencja. I skrajni narodowcy, którzy weszli do Sejmu z list Kukiza.

8. Największe nadzieje w nowym parlamencie

Jan Dziadul: Za wcześnie – po owocach ich poznamy. Spore nadzieje to Andrzej Sośnierz z PiS. To twórca Śląskiej Karty Usług Medycznych. Świetnie się sprawdza. Jako np. wiceminister zdrowia mógłby projekt wdrożyć w całym kraju.

Jan Hartman: .Nowoczesna Ryszarda Petru – jedyne środowisko w Sejmie, zdolne przemawiać głosem konstytucji i praw obywatelskich. Mam nadzieję, że powstanie w tej partii frakcja centrolewicowa. Przy czym Sejm będzie tylko atrapą, więc niewielka w tym wszystkim pociecha. Nowoczesna to zadatek na przyszłość.

Leszek Jażdżewski: Nowoczesna – sami debiutanci, ale z ambicjami i możliwościami. Jeśli dobrze to rozegrają, przestaną być partią solisty i będą wiarygodniejszym anty-PiS-em od PO. Mają szansę stać się główną siłą po stronie Polski proeuropejskiej.

Joanna Kańdulska: Nie mam nadziei.

Stefan Karczmarewicz: .Nowoczesna.pl – szansa na pierwszą rzeczywiście merytoryczną opozycję po 1989 r.

Tomasz Kasprowicz: Największa nadzieja to to, że PiS nie uda się za dużo zepsuć.

Owczarek Podhalański: Pon Zbigniew Gryglas z Nowocesnej. Ze syćkik nowyk posłów dostoł najmniej głosów, więc powinien  najbardziej sie starać.

Wojciech Szacki: Na razie nie widzę. Poprzedni w tym względzie się nie sprawdził.

Adam Szostkiewicz: Nie ma większych nadziei. Nowoczesna z upokorzoną PO to za mało, by powstrzymać likwidację demokracji liberalno-parlamentarnej planowaną przez prawicę.

Dorota Szwarcman: Obecność .Nowoczesnej (ale to nadzieja proporcjonalna do wielkości tej obecności) i fakt, że PiS nawet z Kukizem nie ma większości konstytucyjnej.

Marcin Zwierzchowski: .Nowoczesna. Jestem ciekaw, jak będą działać.

 

9. Kogo będzie mi brakowało w nowym parlamencie?

Jan Dziadul: Na pewno Nowackiej i Zycha.

Jan Hartman: Zycha „nie pierwszy raz staje mi…”. A tak na poważnie, to Biedronia.

Leszek Jażdżewski: Zawsze szkoda barwnych osobowości: Dorna, Millera, Cimoszewicza, Palikota, Żelichowskiego. Następcy zwykle są dużo mniej ciekawi.

Joanna Kańdulska: Bardzo szeroko pojętej lewicy.

Stefan Karczmarewicz: Wandy Nowickiej, Jerzego Wenderlicha.

Tomasz Kasprowicz: Ryszarda Kalisza.

Owczarek Podhalański: No... yyy... moze tego pona z brodom z Partii Razem, co to pojawił sie nagle, zupełnie niespodziewanie, nicym pon Shane w westernie „Jeździec znikąd”. Bo ciekawe, jakim byłby posłem?

Wojciech Szacki: Ludwika Dorna, Włodzimierza Cimoszewicza, a nawet Adama Hofmana i Marcina Mastalerka.

Adam Szostkiewicz: Ludzi liberalnego centrum.

Dorota Szwarcman: Kilkorga sensownych posłów i senatorów, niezależnie zresztą od partii.

Marcin Zwierzchowski: Lewicy, całej. Nie będzie równowagi światopoglądowej.

 

10. Z kim żegnam się bez żalu

Jan Dziadul: Palikot, Miller.

Jan Hartman: Z Palikotem. Jest dla mnie wielkim rozczarowaniem, także w sferze osobistej.

Leszek Jażdżewski: Chciałem napisać, że z ulgą z SLD i Twoim Ruchem, bo „towarzysz Szmaciak” i cyniczne nieudane wolty Palikota blokowały możliwość powstania sensownej formacji na lewo od PO. Ale przy całej mojej niechęci – to na nich można było liczyć w sprawach rozdziału Kościoła od państwa i konsekwentnego sprzeciwu wobec pisowskiej narracji. Za to z całą pewnością mógłbym sobie napisać na koszulce: „Nie płakałem po PO”.

Joanna Kańdulska: Ze „starą” lewicą.

Stefan Karczmarewicz: Ze Przemysławem Wiplerem, Januszem Palikotem, Zbigniewem Girzyńskim, panem Millerem i większością jego kolegów jeszcze z czasów PZPR oraz z większością posłów PSL.

Tomasz Kasprowicz: Leszkiem Millerem, Januszem Palikotem i resztą SLD TR.

Owczarek Podhalański: Przecie jestem najwięksym przyjacielem cłowieka! Więc jakze mógłbyk zegnać bez zolu tyk bidoków, ftóryk wyborcy skazali na wyprowadzke z Wiejskiej? Piknie zyce im syćkim scynścia! Chociaz... nieftórzy niek nojdom to scynście jak najdalej od polityki. Hau!

Wojciech Szacki: Eugeniusz Kłopotek, Marek Suski i Stefan Niesiołowski weszli.

Adam Szostkiewicz: Z ludźmi owładniętymi ideologicznymi uprzedzeniami. 

Dorota Szwarcman: Z Millerem, kilkoma innymi posłami SLD (nie wszystkimi) i zbieraniną od Janusza Palikota. Jego samego jednak mi żal, ale cały swój potencjał koncertowo zniszczył na własne życzenie.

Marcin Zwierzchowski: Z Jackiem Kurskim.

Reklama

Czytaj także

Żyjmy Lepiej

Dziesięć tysięcy kroków

Chodźmy chodzić, maszerować z kijami i biegać. Plan minimum to dziesięć tysięcy kroków dziennie. Można też zwiększyć obroty, ale trzeba to robić z głową.

Marcin Piątek
28.07.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną