Masowe zwolnienia w „Wiadomościach” TVP. Czy taki program można oglądać?
Bezprecedensowe i bezpodstawne zwolnienia prowadzących, reporterów oraz wydawców czołowego dziennika TVP każą postawić pytanie, czy przyzwoici ludzie o godzinie 19.30 nie powinni zmieniać kanału na inny.
Daniel Kruczynski/Flickr CC by 2.0

Najpierw Piotr Kraśko, potem Diana Rudnik, teraz Beata Tadla. To prowadzący. Do tego reporterzy Justyna Dobrosz-Oracz, Milena Kruszniewska, Elżbieta Byszewska i Jacek Tacik. Wydawcy: Piotr Jaźwiński (przepracował 24 lata w TVP), Grzegorz Sajór oraz sekretarz redakcji Maciej Czajkowski. W sumie dziesięć osób. Jakaś połowa zespołu. Czystki trwają też w TVP Info, skąd zostali wyrzuceni m.in. Jarosław Kulczycki, Piotr Maślak i Adam Feder. Z „Panoramy” usunięto Hannę Lis, Karolina Lewicka odeszła sama.

Z tzw. znanych twarzy w „Wiadomościach” został jedynie Krzysztof Ziemiec, bliski prawicy i Kościołowi. Jak sam niedawno przyznał, gdy w 2011 roku miał być zwolniony z TVP, stanął za nim zespół „Wiadomości”. Ziemiec został, a dziś staje się twarzą „dobrej zmiany” w tym programie, w towarzystwie nowych nabytków z TV Republika i TV Trwam.

Jesteśmy świadkami bezprecedensowego, niespotykanego od 1989 roku „wymiatania” dziennikarzy z publicznej telewizji. Tylko dlatego, że „wieje wiatr zmian” lub „nie pasują do nowej koncepcji”. Warto przypomnieć, jaka to koncepcja. Określili ją jasno szef klubu PiS Ryszard Terlecki: „Jeżeli media publiczne wyobrażają sobie, że będą przez najbliższe tygodnie zajmować Polaków krytykowaniem naszych zmian czy naszych projektów zmian, to trzeba to przerwać. Media publiczne nie są od tego, żeby być stroną w sporze politycznym, są od tego, aby rzetelnie informować obywateli”. Dla bardziej pełnego obrazu dorzućmy jeszcze jedno zdanie z wypowiedzi rzeczniczki klubu PiS Beaty Mazurek: „Mamy nadzieję, że wreszcie ta narracja medialna, z którą my się nie zgadzamy, przestanie istnieć”. Swoją droga przykre, że są dziennikarze, którzy pod dyktando polityków, a właściwie jednego polityka, od jakiegoś czasu nazywanego naczelnikiem, godzą się popełniać mniejsze lub większe niegodziwości.

Ulepianie nowego kształtu programów informacyjnych TVP pod tego typu instrukcje oznacza ich skrajny przechył w jedną stronę – władzy spod szyldu PiS. I to się właśnie dzieje, każdy dzień przynosi nowe przykłady. Czy takie „Wiadomości” można i da się oglądać? Ja nie zamierzam tego robić tak długo, jak będą układane pod dyktando przysłanego z Woronicza politycznego nadzorcy, który deklarował swego czasu, że będzie odcinał rękę każdemu, kto ją podniesie na Jarosława Kaczyńskiego.

Trzeba być skrajnie naiwnym by sądzić, że na „Wiadomościach” skończy się „dobra zmiana” (pisana coraz częściej jako „dobra, zmiana”). W kolejce są inne programy informacyjne oraz publicystyczne. Kaganiec już jest nakładany na TVP Info. Potem przyjdzie czas na media prywatne, nie będące „w polskich rękach”, a na końcu na wszystkie niepokorne gazety, stacje radiowe, serwisy internetowe i telewizje.

Wiem, że wielu Czytelników, wiele osób może zapytać – co mnie obchodzą media, dlaczego mam bronić dziennikarzy, sędziów Trybunału Konstytucyjnego? Dlaczego mam protestować? Odpowiedzią niech będą słynne słowa pastora Martina Niemöllera (1892 – 1984):

„Kiedy przyszli po komunistów, milczałem,
nie byłem komunistą.
Kiedy zamknęli socjaldemokratów, milczałem,
nie byłem socjaldemokratą.
Kiedy przyszli po związkowców, nie protestowałem,
nie byłem związkowcem.
Kiedy przyszli po Żydów, milczałem,
nie byłem Żydem.
Kiedy przyszli po mnie, nie było już nikogo, kto mógłby zaprotestować”.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj