Patryk Jaki – młoda gwiazda PiS

Układy Jakiego
W rządzie został zastępcą Zbigniewa Ziobry, jak kiedyś Andrzej Duda. Ale koledzy mówią, że jest od Dudy bardziej przebojowy, cyniczny i skuteczny. Patryk Jaki – młoda gwiazda partii.
Patryk Jaki nie jest prawnikiem, a politologiem. Skończył Uniwersytet Wrocławski, ten sam wydział co kilka lat wcześniej Adam Hofman i Dawid Jackiewicz.
Grażyna Myślińska/Forum

Patryk Jaki nie jest prawnikiem, a politologiem. Skończył Uniwersytet Wrocławski, ten sam wydział co kilka lat wcześniej Adam Hofman i Dawid Jackiewicz.

Z Ziobrą są nierozłączni od kampanii 2011 r.
Andrzej Hulimka/Reporter

Z Ziobrą są nierozłączni od kampanii 2011 r.

W gabinecie wiceministra sprawiedliwości Patryka Jakiego (rocznik 1985) na szczycie stosu gazet leży numer POLITYKI, ten sprzed miesiąca, z wizerunkiem Zbigniewa Ziobry stylizowanego na szeryfa. – To Pan czyta POLITYKĘ? – pytamy, bo przecież zmienił katalog czasopism, które mogą kupować polskie sądy. POLITYKA, „Gazeta Wyborcza” i „Newsweek” zostały zamienione na „Nasz Dziennik”, „wSieci” i „Do Rzeczy”. – Ja muszę czytać wszystko. Wpisane przeze mnie tytuły przez wiele lat były dyskryminowane w sądach. Zapewniam, że od przyszłego roku zmienię zasady na bardziej transparentne – tłumaczy Jaki.

Odwrócić kota ogonem

Wszędzie wiceministra pełno, bo – jak mówią w PiS – celująco przechodzi okresową ocenę medialnej skuteczności. Nawet w „Kropce nad i” daje radę. – W Opolu, skąd pochodzi, mówimy, że uprawia gadżeciarską politykę. Zamiast rozmawiać merytorycznie, wyciągał jakieś statystyki, zdjęcia, wypominał, jak ktoś kiedyś głosował – opowiada Jolanta Kawecka, opolska radna PO. Taki Palikot z dawnych lat, tylko że prawicy.

W Sejmie został zauważony, kiedy składał wniosek o wotum nieufności dla ówczesnego ministra transportu, trzymając słoik z pluskwą, rzekomo znalezioną w pociągu, która potem okazała się karaluchem. Ziobrę na tour po mediach w sprawie TK wyposażył w wykresy, dowód na to, że niemiecki Trybunał jest dużo bardziej zapracowany niż polski. Dane te okazały się nieprawdziwe. Niedawno wypomniał Nowoczesnej, że nie złożyła żadnego projektu ustawy, a za to 120 wniosków o przerwę w obradach. A Platformie wyliczył, że za swoich rządów przyjęła 87 projektów ustaw bez vacatio legis, więc przy okazji ustawy PiS o TK powinna milczeć.

To specjalista odwracania kota ogonem. Policja wchodzi do mieszkania internauty, który miał obrazić prezydenta Dudę – wina „niezależnej prokuratury PO”. Poseł Kropiwnicki z PO krytykuje PiS za przepychanie kolanem ustawy o prokuraturze – na to Jaki, że nie powinien mówić o standardach, bo jego sąsiedzi się skarżą, że w mieszkaniu prowadzi agencję towarzyską. Na drugi dzień przeprasza, że nie do końca to miał na myśli. – Proszę zauważyć, że potrafię przeprosić, co w polskiej polityce się nie zdarza. Może czasami przesadzam, ale ostry język to cecha ludzi o silnych poglądach – opowiada. Pracownik klubu Solidarnej Polski, z poprzedniej kadencji Sejmu, mówi, że wiele z tych piarowych strategii rodzi się w trójkącie: Ziobro, jego żona Patrycja Kotecka i Jaki.

Coś po sobie zostawić

Patryk Jaki nie jest prawnikiem, a politologiem. Skończył Uniwersytet Wrocławski, ten sam wydział co kilka lat wcześniej Adam Hofman i Dawid Jackiewicz (minister skarbu). – Pamiętam, że na zajęciach był bardzo gadatliwy – mówi dr Piotr Suła, wykładowca Jakiego. Przez parę miesięcy Jaki kierował opolskim oddziałem SKOK. W rządowym rozdaniu liczył na Ministerstwo Sportu, ale uznano, że z jego charakterem bardziej przyda się w resorcie Ziobry. Podzielili się z Ziobrą rolami. Jaki jest pistoletem, a jego szef pozuje na dojrzałego ministra i już za moment prokuratora generalnego w jednym.

Ale Patryk Jaki też chce po sobie coś ważnego zostawić. W resorcie podlega mu więziennictwo. Będzie więc reanimować system dozoru elektronicznego więźniów, „bo Platforma go rozłożyła”. W Sejmie jest już jego projekt o rejestrze pedofilów. To również inny jego projekt – jak mówi – „zakończył proceder zabierania dzieci za biedę”. W tym tygodniu przedstawi kolejny – „więźniowie do pracy”, bo dziś pracuje co trzeci, a powinno 50 proc. osadzonych. – Mam pomysły na to, aby zatrudnianie więźniów zaczęło się opłacać. Muszą zacząć sami na siebie zarabiać – mówi. Były szef więziennictwa Paweł Moczydłowski chwali ten pomysł: – Trzymam kciuki za powodzenie tego projektu, bo byłby bardzo potrzebny.

Z Ziobrą są nierozłączni od kampanii 2011 r. Jaki, radny, pracował w biurze szefa opolskich struktur PiS Sławomira Kłosowskiego. To prawda, że stał się bardziej rozpoznawalny niż jego szef i – jak sądzi – z tego właśnie powodu Kłosowski dał mu 12. miejsce na liście wyborczej, choć wcześniej obiecał trzecie. – Prosiłem o pomoc w Warszawie wielu posłów, ale tylko Ziobro zainteresował się moją sprawą, przyjechał, wsparł i ostatecznie z ósmego miejsca dostałem się do Sejmu – opowiada. W kampaniach słynął już z tego, że wieszał plakaty w niedozwolonych miejscach. W ostatniej zapłacił 6 tys. zł mandatów, ale traktuje to jako inwestycję w mandat poselski.

Ziobro w 2011 r. miał już w tyle głowy przejęcie schedy po prezesie, więc pomagał młodym aspirującym do Sejmu, by później to oni okazali mu wdzięczność. I tak, kiedy Ziobrę wyrzucali z PiS, Jaki poszedł za nim. Stał się jednym z kluczowych ziobrystów. Od Ziobry nauczył się ważnej rzeczy: polityczne układy najlepiej cementują poczucie wdzięczności i zależność.

Prezydent zatrudnia tatę

Zostać prezydentem Opola – to było wielkie marzenie Patryka Jakiego. Pierwszy raz opolanie usłyszeli o nim w 2004 r. Miał 18 lat. Był maj i właśnie oblewał z kolegami zdaną maturę, kiedy zobaczył na pasku w TVN, że z powodu wycieku pytań z kuratorium będą musieli powtarzać egzamin. Bolało, bo Jaki dostał szóstkę, choć przysięga, że tematów wcześniej nie znał. Przed urząd wojewódzki wyprowadził 5 tys. uczniów. Maturę i tak musieli powtarzać. Jaki obniżył ocenę do czwórki. Na tych protestach wypatrzyli go działacze PiS, młodzi konserwatyści Robert Pietryszyn (dziś przyjaciel Hofmana) i Janusz Kowalski.

Ale po dwóch latach Jaki opuścił partię Kaczyńskiego (nie mógł się dogadać z regionalnym szefem) i wyśmiewał publicznie koalicję PiS z Samoobroną. W 2006 r. z list PO został najmłodszym opolskim radnym. W Platformie szybko pożałowali, że go przyjęli, bo po kilku tygodniach nowej kadencji samorządowej rozbił klub. Cztery lata później znów został radnym, tym razem z PiS.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną