Kraj

O pupie Maryni

Czasem trzeba powiedzieć coś o pupie.

Już dawno miałem ochotę podjąć ten ekscytujący temat. Okazje zdarzają się co rusz, ale zakres i zasięg międzynarodowego sporu o cheerleaderki stwarza sposobność wprost niepowtarzalną. Więc będzie o pupie. Jak widać, już na wstępie popadłem w tony żartobliwe, skrywające męską bezradność i emocjonalną niedojrzałość, od których zaczyna się całe nieszczęście z redukowaniem kobiet do roli obiektu pożądania, oraz cały męski szowinizm. Żeby więc nie było na mnie, od razu deklaruję, że w sporze o moralną dopuszczalność na wpół erotycznych tańców pięknych dziewcząt przy okazji meczów piłki ręcznej, i nie tylko, zajmuję stanowisko równościowe.

Polityka 8.2016 (3047) z dnia 16.02.2016; Felietony; s. 104
Reklama

Czytaj także

Ja My Oni

Gdy nie ma choroby, a wszystko boli

Dlaczego niektórzy ludzie cierpią na wyimaginowane choroby.

Małgorzata Osowiecka
08.08.2017