O pupie Maryni
Czasem trzeba powiedzieć coś o pupie.

Już dawno miałem ochotę podjąć ten ekscytujący temat. Okazje zdarzają się co rusz, ale zakres i zasięg międzynarodowego sporu o cheerleaderki stwarza sposobność wprost niepowtarzalną. Więc będzie o pupie. Jak widać, już na wstępie popadłem w tony żartobliwe, skrywające męską bezradność i emocjonalną niedojrzałość, od których zaczyna się całe nieszczęście z redukowaniem kobiet do roli obiektu pożądania, oraz cały męski szowinizm. Żeby więc nie było na mnie, od razu deklaruję, że w sporze o moralną dopuszczalność na wpół erotycznych tańców pięknych dziewcząt przy okazji meczów piłki ręcznej, i nie tylko, zajmuję stanowisko równościowe.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj