Solidarni z symbolem Solidarności. Marsz poparcia dla Lecha Wałęsy w Gdańsku
Lecha Wałęsy nie było. Były tłumy ludzi przeciwnych próbom umniejszania jego historycznej roli. I Danuta Wałęsa w zastępstwie męża.
Renata Dąbrowska/Agencja Gazeta

Zwołany przez gdański Komitet Obrony Demokracji niedzielny wiec w obronie Wałęsy według szacunków policji zgromadził 15 tys. uczestników. Było to najliczniejsze zgromadzenie, jakie do tej pory odbyło się na apel KOD w tym mieście – kolebce „Solidarności”.

W miejscu symbolicznym. Na placu, który spłynął krwią robotników w grudniu 1970 r. upamiętnioną Pomnikiem Poległych Stoczniowców. Przed bramą nr 2 Stoczni Gdańskiej, gdzie w sierpniu 1980 r. tłumy wyczekiwały na finał rozmów strajkujących z rządem. W nadziei i lęku, czy aby nie dojdzie do powtórki tragedii sprzed 10 lat.

Ci ludzie zgromadzeni wtedy przed bramą dodawali tym w stoczni otuchy. To do tej bramy koledzy ponieśli Wałęsę na ramionach, by przemówił po zawarciu porozumienia. A on mówił, że teraz go fetują, a w przyszłości może potępią. Lata 1980–1989 zapewniły Lechowi Wałęsie miejsce w historii Polski. Bez względu na to, czy i co zrobił albo nie zrobił przedtem w pierwszej połowie lat 70. A także bez względu na to, jak ocenimy jego późniejszą prezydenturę w pierwszej połowie lat 90. czy drażniący nierzadko egocentryzm naszego bohatera.

Dziś organizatorzy puścili z głośników historyczne nagranie, ze skandowanym w sierpniu 1980 r. okrzykiem „Lechu! Lechu!”. W odróżnieniu od sobotniej manifestacji KOD w Warszawie, która odnosiła się do wielu działań podejmowanych przez PiS, zgromadzenie w Gdańsku było monotematyczne, skupione na obronie człowieka – symbolu „Solidarności”.

Niektórzy uczestnicy wiecu przybyli z żonami, z nastoletnimi dziećmi, opowiadali sąsiadom z tłumu, że jako nastoletni chłopcy w sierpniu 1980 r. stali tu i czekali na koniec strajku. Mieli poczucie, że na ich oczach dzieje się historia. I teraz nie godzą się na jej reinterpretacje. Na wersję, że za zwycięstwem robotników kryła się jakaś wielopiętrowa gra Służby Bezpieczeństwa i jej agentów. I że to ona dziesięć lat później przyniosła Polsce suwerenność.

Lech Wałęsa, którego udział w marszu KOD wcześniej zapowiadano, nie pojawił się wśród zgromadzonych. Zastąpiła go wywołana z tłumu Danuta Wałęsowa. To drugie takie zastępstwo w jej biografii. W 1983 r. odebrała za męża Pokojową Nagrodę Nobla. On sam nie zdecydował się wtedy na wyjazd, bo bał się, że nie zostanie wpuszczony do kraju. Warto to przypomnieć, bo wyrosły pokolenia, którym tamte realia są obce, którym dziś łatwo mieszać w głowach.

Danuta Wałęsowa pozdrawiała, dziękowała i zachęcała. – My musimy się po prostu organizować. My nie możemy liczyć na Kościół, choć to przykre i smutne. Biskup Głódź mówi, żeby Wałęsa przeprosił, ale za co ma Wałęsa przepraszać? Moi kochani, żeby Wałęsa nie rozmawiał z komunistami, toby nic nie osiągnął. I nie wiadomo, jak by się wszystko potoczyło. Bogu dzięki, że on rozmawiał z komunistami. Ale ja mogę gwarantować, że on nikogo nie skrzywdził, nikogo nie zdradził, nikogo nie sprzedał. I nie brał żadnych pieniędzy. Prawdą jest, że Kościół mógłby dużo powiedzieć, księża i biskupi, którzy byli w tamtym czasie. Ale Kościół osiągnął swoje. Wałęsa wywalczył msze święte w radiu i telewizji. Wiele rzeczy teraz Kościół ma. Kościół, mój Boże, powinien być z narodem.

Tłumaczyła, że przyszła zamanifestować swój sprzeciw wobec rządu i Jarosława Kaczyńskiego. A Lech jest zmęczony po podróży. Żartobliwie cytowała słowa męża, że on jeszcze poczeka i jak zbierze się jeszcze większa grupa, to on na pewno przyjdzie.

Kilka dni wcześniej Jarosław Wałęsa określił ojca jako „bohatera skomplikowanego”. Polacy generalnie zawsze mieli problem z akceptacją przywódców skomplikowanych, będących stopem wielkości i małości, wzlotów i potknięć. Na ogół oczekiwali świętości. A to nie ułatwia rozrachunków. Nie sprzyja ocenom trzeźwym, racjonalnym i sprawiedliwym.

Zobacz, jak w obronie Lecha Wałęsy protestowano w Warszawie:

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną