Kraj

W poszukiwaniu straconych teczek

Henryk Jackowski / BEW
Szafa Kiszczaka, regał Jaruzelskiego, archiwum w Pułtusku, schowki 21 podejrzanych dygnitarzy z czasów PRL z listy wytypowanej przez IPN – ruszyła fala poszukiwań. O co chodzi w tej operacji?

Zgodnie z ustawą o IPN każdy ma obowiązek przekazać tej instytucji materiały wytworzone przez organy bezpieczeństwa państwa w latach 1944–1990. Ukrywanie posiadanych dokumentów jest zagrożone karą do lat ośmiu. Znalezienie w willi byłego ministra spraw wewnętrznych Czesława Kiszczaka teczek TW „Bolka” stanowi dla prokuratorów z IPN poważną poszlakę, że i u innych wysokich funkcjonariuszy starego systemu mogą być poukrywane esbeckie i wojskowe teczki z kwitami.

Podejrzewano to zresztą od lat. Wiemy już, że u Kiszczaka poszukiwano nie tylko „Bolka”, ale też tajnego informatora Głównego Zarządu Informacji Wojska Polskiego o pseudonimie „Wolski”, czyli – jak twierdzą historycy z IPN (m.in. Wojciech Sawicki) – samego Wojciecha Jaruzelskiego.

Prawdopodobnie rewizja u wdowy po Jaruzelskim miała na celu znalezienie teczek „Wolskiego”. Nie wiemy, czy faktycznie coś odkryto, ale zabrano z willi przy ulicy Ikara 17 pakietów dokumentów. Można się oburzać, że IPN krąży po prywatnych domach i szpera, ale trzeba mieć świadomość, że dzieje się to zgodnie z prawem. Inna sprawa to sposób, w jaki urzędnicy z IPN zabierają się do rzeczy.

Panuje totalny bałagan. W willi Jaruzelskiego pojawili się prokuratorzy z pionu śledczego IPN w asyście policjantów, a w tym samym czasie rzeczniczka prasowa instytutu wyznała zdumionym dziennikarzom, że ani ona, ani prezes IPN nic nie wiedzieli o zaplanowanej akcji. Dowiedzieli się z telewizji. Tu IPN i tam IPN, koordynacji żadnej. Rzecz w tym, że pion prokuratorski tej instytucji nie podlega prezesowi. Nie podlega nawet prokuratorowi generalnemu. Szef prokuratorów IPN pozostaje co prawda w randze zastępcy prokuratora generalnego, ale jest całkowicie niezależny.

Niektóre media poinformowały, że śledztwo prokuratorskie IPN dotyczy współpracy agenta „Wolskiego” z Informacją Wojskową. To pomyłka. Bycie współpracownikiem służb z okresu PRL nie stanowi w myśl kodeksu przestępstwa. Prokurator dokonał ostatnich rewizji w związku z prowadzonym śledztwem w sprawie wyniesienia z archiwów i ukrywania teczki informatora „Wolskiego”, co już stanowi przestępstwo. Nawet jeżeli nie znalazł dowodów, zabrał na wszelki wypadek wszystkie papiery. Prywatne listy, wspomnienia, zapiski. To ewidentna ingerencja w sferę prywatną.

W przypadku znaleziska w tzw. szafie Kiszczaka prokurator po przejrzeniu materiałów przekazał je prezesowi Łukaszowi Kamińskiemu, a ten polecił Biuru Udostępniania i Archiwizacji Dokumentów IPN dołączenie ich do zbiorów i udostępnienie dziennikarzom. Zebrał za to gromy, ale niesłusznie. Postąpił zgodnie z ustawą, a konkretnie z art. 27 ustęp 4, który mówi, że prezes może przejmować i udostępniać wszystkie dokumenty, nawet jeżeli nie były wytworzone w czasach PRL, według własnego uznania. A więc także prywatne listy, chociaż narusza to prawo do tajemnicy korespondencji.

IPN, jak widać z powyższego, to instytucja paradoks, bo działa w oparciu o nieprzemyślane przepisy. Ustawa o IPN jest pełna luk i niekonsekwencji. Pozwala na oburzające praktyki. A na domiar złego umożliwia schizofreniczny system pracy, kiedy prezes dowiaduje się z mediów, czym zajmuje się pion śledczy jego instytucji.

Czas pokaże, czy prace archeologiczne w mieszkaniach byłych szefów MSW i SB doprowadzą do spodziewanych wyników. Mam wrażenie, że wykopaliska są lekko spóźnione. Jeżeli ktoś coś ukrywał, miał czas na pozbycie się dowodów winy. Chyba że z powodu zaawansowanego wieku zapomniał co ma, skąd wziął i po co. Takie rzeczy też się zdarzają.

Więcej na ten temat
Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Ja My Oni

Jak komunikować swoje potrzeby

Jak wyrazić swoje potrzeby, aby inni je uwzględniali.

Anna Dąbrowska, Anna Dobrowolska
06.02.2018
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną