Kraj

Foczka, Karolina Wazelina, Pimpuś Sadełko. Czyli kogo śledzi na Twitterze Andrzej Duda

Foczka, Karolina Wazelina, Pimpuś Sadełko. Czyli kogo śledzi na Twitterze Andrzej Duda

KŻ / Twitter
Prezydent obserwuje na Twitterze 777 profili. Między innymi nastolatków o tajemniczych nickach, takich jak (sic!) „ruchadło leśne”, „foczka” i „pimpuś sadełko” – donosi najnowszy „Newsweek”.

Eksperci są zgodni, że zarówno prezydent Andrzej Duda, jak i ugrupowanie Jarosława Kaczyńskiego dość sprawnie posługują się współczesnymi narzędziami komunikacji, aktywnie działając w sieci – w szczególności na Facebooku, Twitterze oraz w popularnej aplikacji do udostępniania zdjęć, czyli na Instagramie. Tego elementu – wzmożonej interakcji – w kampanii Platformy Obywatelskiej zdaniem specjalistów zabrakło.

Media społecznościowe to jednak nie tylko wygodny komunikator – nawet profesjonalnie obsługiwane, mogą mocno wizerunkowi zaszkodzić. Internet wszak nie tylko rozmaitych wpadek nie wybacza, lecz także długo o nich nie zapomina.

Andrzej Duda jest w mediach społecznościowych nader aktywny – obiecywał być prezydentem wszystkich Polaków i wysłuchiwać, co mają do powiedzenia. Wzywany na Twitterze, chętnie odpowiada. Pytany, czy zna aktualny przebój muzyczny, przyznaje uczciwie, że nie, ale obiecuje podpytać obeznaną w trendach córkę. Niemniej grono osób, które zdecydował się właśnie na Twitterze obserwować, wydaje się i zaskakujące, i nieco przypadkowe – wśród 777 śledzonych przez niego kont znalazły się pseudonimy dające do myślenia. Jak na przykład „karolina wazelina”, „pimpuś sadełko” czy... „ruchadło leśne”. Żadnych dyplomatów, liczących się w świecie autorytetów, światowych czy polskich choćby polityków. Za to zaskakująco wielu nastolatków.

„»Karolinę Wazelinę« prezydent Duda zaczął obserwować mniej więcej miesiąc temu. Dziewczyna ma 16 lat, prowadzi tumblra. »Jestem księżniczką« – pisze o sobie. Miesiąc temu zapytała prezydenta, czy ten ją zaobserwuje. Prezydent się zgodził i to o trzeciej w nocy” – relacjonują w najnowszym numerze „Newsweeka” Małgorzata Święchowicz i Ewelina Lis.

16-latka (tak się na Twitterze przedstawiała: „jestem oazą spokoju, pier...nym, ku...a, wyciszonym kwiatem lotosu na zaj...cie spokojnej tafli je...nego jeziora”) udostępnia na przykład takie wpisy:

„Mejkobowi” prezydent wysłał nawet życzenia urodzinowe. „Najpierw złożył mi życzenia, a potem zobaczyłam, że zaczął mnie obserwować”. A wydarzyło się to 21 grudnia 2015 roku:

Prezydent obserwuje także między innymi właśnie „ruchadło leśne” (opis pod zdjęciem: „bum bum i want baniel in my bedroom/\”), „orzeszka majkulę” („Nie jestem nowa //znajomi mnie znaleźli :-: lol”), „wiktosię//10” („bands and series, series and band”) czy 14-letnią „Kinię”, fankę grupy One Direction. Albo Marcina W., który sam o sobie mówi, że jest reprezentantem „lepszego sortu” i „poleca polski rząd”.

Dzieciaki, które obserwuje prezydent, jak piszą dziennikarki „Newsweeka”, dużo narzekają. Na „pierdyliardy zadań domowych”. Albo na „księdza, który kazał przepraszać, bo ktoś na lekcji powiedział przy nim »o Jezu«”. Lub że w ich klasach są „same zj...y”. Zresztą „Karolina Wazelina” często narzeka, że czuje się po prostu „zj...na” (na ogół po szkole).

Gdyby Andrzej Duda profile te jedynie obserwował – można by uznać, że chce się otworzyć na młodych, poznać ich, wysłuchać, z czym się na co dzień borykają. A przynajmniej sprawiać takie wrażenie. Tyle że prezydent na obserwacji nie poprzestaje, sam wchodzi z nastolatkami w interakcje. Za „Newsweekiem”: „Jakaś internautka rzuca pytanie: Panie prezydencie złamane serce, co robić? Prezydent: Spokojnie, do wesela się zagoi;))) Pozdrawiam!”. Przykładów takich dialogów jest zresztą więcej:

Podwójne życie na Twitterze

Na Twitterze są aktywne dwa „prezydenckie” profile: @AndrzejDuda, prywatny (ponad 280 tys. obserwujących), oraz @prezydentpl – oficjalny (60 tys.). Autorki tekstu w „Newsweeku” przypominają, że tam też dochodziło do wpadek. 23 lutego biuro prasowe obsługujące ten profil zamieściło tweet popierający odebranie Lechowi Wałęsie patronatu lotniska w Gdańsku, który później uznało za kontrowersyjny i usunęło.

Natomiast prywatny profil, co prezydent zresztą podkreślał, Andrzej Duda prowadzi samodzielnie. Dodawał nawet zdjęcia, które miały to potwierdzać. 

O pierwszej związanej z Twitterem wpadce prezydenta było głośno pod koniec stycznia. Jolanta Solarz, do niedawna przewodnicząca sztabu wyborczego Jacka Wilka (posła Kukiz’15), złożyła Andrzejowi Dudzie odważną propozycję. „Jak PAD zaprzysięży trzech sędziów, będzie bez kiecki” – napisała pod własnym zdjęciem.

Jej obserwatorzy zwrócili wtedy uwagę, że powinna oznaczyć konto prezydenckie, żeby ten mógł post zobaczyć i się jakoś – ewentualnie – do niego ustosunkować. Solarz stwierdziła wówczas, że robić tego nie musi, bo Andrzej Duda ją obserwuje. Prezydent chwilę później to potwierdził: „Uważnie ;-)”.

Prezydent Twittera

„W czasie wyborów to właśnie na Twitterze i w Instagramie Andrzej Duda spośród wszystkich kandydatów wypadł najlepiej” – przypominają autorki tekstu. Duda zaś systematycznie skracał dystans, jaki dzieli go i jego fanów w mediach społecznościowych. „Ale doradcy wizerunkowi prezydenta teraz chyba zaspali” – uważa Monika Kaczmarek-Śliwińska, ekspertka od wizerunku politycznego.

Zwłaszcza że „gimbaza”, do której stara się zbliżyć Duda, sama przyznaje, że „pewnie więcej niż połowa nastolatków, które proszą prezydenta o follow, robi to dla beki”. „On ich nie da rady zainteresować polityką, a oni jego nie zainteresują swoimi problemami” – mówi dziennikarkom „Newsweeka” Mejkob, jeden z internautów, którzy dostąpili zaszczytu i znaleźli się w wąskim gronie obserwowanych przez prezydenta.

Post Scriptum

Bohaterowie tekstu „Newsweeka” już odnotowali – co niektórzy z zaskoczeniem – że opisano ich na łamach tygodnika. Zareagowali w swoim stylu, ciesząc się z „fejmu” i z właściwym sobie dystansem wobec tych dorosłych, którzy nie rozumieją, jak to się „naprawdę robi na Twitterze”. 

Prezydent po publikacji tekstu nie zdecydował się dokonać selekcji czy weryfikacji kont, które obserwuje na Twitterze. Nadal śledzi wymienione wyżej osoby.

Reklama

Czytaj także

Nauka

Mężczyźni są wzrokowcami, a kobiety… Kobiety też są

Opublikowana właśnie metaanaliza badań neuroobrazujących wskazuje, że mózgi kobiet mogą reagować na wizualne bodźce seksualne podobnie jak mózgi mężczyzn. Czyżby, wbrew powszechnej opinii, nie tylko oni, ale i one były wzrokowcami?

Piotr Rzymski
16.07.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną