Kraj

Zapach prochu

Polityczne podziały coraz głębsze: czy grozi nam przemoc?

Ciągle jesteśmy niezwykle różnorodnym i złożonym społeczeństwem po obu stronach politycznej barykady. Ciągle jesteśmy niezwykle różnorodnym i złożonym społeczeństwem po obu stronach politycznej barykady. Mirosław Gryń / Polityka
Polaryzacja sceny politycznej w Polsce sprawia, że emocje sięgają zenitu. A gdy politycy przekraczają kolejne nieprzekraczalne granice, pojawia się pytanie: do czego to zmierza?
Kiedy komunikacja między wrogimi plemionami jest już niemożliwa pozostaje tylko jedno jej medium: przemoc.Mirosław Gryń/Polityka Kiedy komunikacja między wrogimi plemionami jest już niemożliwa pozostaje tylko jedno jej medium: przemoc.

Poczułem się jak Tutsi – to chyba najkrótszy komentarz, jaki padł po łomżyńskim przemówieniu Jarosława Kaczyńskiego. Fetując zwycięstwo Anny Marii Anders w wyborach uzupełniających do Senatu, prezes PiS przypomniał linię dzielącą obywateli Rzeczpospolitej na prawdziwych Polaków i rzesze szkodników, którym obce są święte wartości narodu i ojczyzny. Kilka dni później Kaczyńskiego przebił w Otwocku prezydent Andrzej Duda występujący płomiennie w imieniu Polaków lepszej kategorii, którzy mają przywilej określania, kto jest wrogiem, a kto nie.

To nie pierwsze dzielące społeczeństwo wystąpienia polityków PiS, ważny jest jednak kontekst ich użycia. Inaczej brzmią w kampanii wyborczej, inaczej zaś w kulminacyjnym punkcie konfliktu ustrojowego o Trybunał Konstytucyjny i sytuacji faktycznego zamachu stanu realizowanego przez rządzącą większość. W takim momencie bardziej oczekiwane byłyby słowa zapowiadające poszukiwanie kompromisu, zamiast nich padają jednak obelgi wobec oponentów, formułowane tak, że coraz trudniej wyobrazić sobie podjęcie jakiegokolwiek dialogu.

Czy więc rzeczywiście ci, którzy protestują przeciwko działaniom politycznym Jarosława Kaczyńskiego, mają prawo czuć się jak Tutsi? Przypomnijmy, to jedna z grup etnicznych zamieszkujących Rwandę. Była ona dyskryminowana przez tworzących większość Hutu. Na początku lat 90. w Rwandzie wybuchła wojna domowa, która po chwilowym rozejmie przekształciła się w regularną ludobójczą rzeź. Poprzedziła ją długa kampania nienawiści stygmatyzująca Tutsi jako gorszy gatunek ludzi i obywateli. Zginęło wtedy około miliona Tutsi.

Polityka 14.2016 (3053) z dnia 29.03.2016; Polityka; s. 25
Oryginalny tytuł tekstu: "Zapach prochu"

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Świat

Dyplomaci jak hostessy – tak działa polskie MSZ

PiS w zasadzie nie prowadzi polityki zagranicznej. Nie potrzebuje więc doświadczonych ambasadorów. Chyba że do roli hostess.

Grzegorz Rzeczkowski
09.10.2019