Kraj

Petru miał maturę polityczną, a wrócił do przedszkola

Wojciech Olkuśnik/Życie / Forum
Wystąpienie Ryszarda Petru po spotkaniu z Jarosławem Kaczyńskim jest strasznym ciosem dla opozycji i całej formacji opozycyjnej, która chodzi na marsze – komentował prof. Wiesław Władyka w TOK FM.

Inicjatorem spotkania był Jarosław Kaczyński. Z zaproszonymi liderami opozycji prezes PiS rozmawiał o kryzysie wokół Trybunału Konstytucyjnego. Nie doszło jednak do żadnych ustaleń, a Jarosław Kaczyński nie zadeklarował, że opublikuje wyrok TK. Mimo to Ryszard Petru ogłosił, że widzi „światełko w tunelu”.

Ja przeżyłem wstrząs – mówił w TOK FM prof. Wiesław Władyka, publicysta POLITYKI. – Oczy przecierałem ze zdumienia. To, co wygadywał w stanie euforii... Ten lider opozycji – jak się kiedyś mienił – nagle infantylne i chaotyczne podawał informacje, o czym rozmawiano. Próbowałem złapać sens tego zdarzenia i mi się nie udało. Człowiek, który wydawało się, że osiągnął maturę polityczną, nagle wrócił do przedszkola w podskokach, wymachując workiem z kapciami – komentował publicysta POLITYKI.

Według Władyki czwartkowe wystąpienie Petru jest strasznym ciosem dla opozycji i całej formacji opozycyjnej, która chodzi na marsze i wiece. – To też cios dla całego zbioru ludzi, który go otaczają w Sejmie, szczególnie dla kobiet, posłanek z Nowoczesnej, które tak doskonale się do tej pory prezentowały w debatach parlamentarnych i telewizyjnych. A tu nagle ich lider mówi o jakimś światełku i nie stawia podstawowego pytania i warunku prezesowi PiS. Tym warunkiem jest według Władyki publikacja wyroku Trybunału Konstytucyjnego w sprawie tak zwanej ustawy naprawczej przygotowanej przez PiS.

Tomasza Wołek uważa, że Petru pokazał swoją niedojrzałość polityczną i wielką naiwność. Jego zdaniem jak polityk zachował się Grzegorz Schetyna: – Nie dał się zwieść i oczarować słówkami. Ta zagrywka Kaczyńskiego to z jednej strony jest chytry plan obezwładnienia i rozbicia opozycji. Ale to jest też przejaw jej słabości.

Według Jacka Żakowskiego prezes PiS skutecznie czaruje, zwłaszcza Ryszarda Petru, ale – jak sądzi publicysta POLITYKI – to może efekt braku doświadczenia politycznego. – Mnie sytuacja przypomina słynne spotkania gen. Kiszczaka z różnymi grupami opozycjonistów przed Magdalenką, które miały prowadzić do porozumienia. A tak naprawdę chodziło o poprawę wizerunkową – podsumował Żakowski.

Posłuchaj całej audycji TOK FM »

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Nauka

Nie każdy archeolog to Indiana Jones

Popkulturowy obraz archeologa awanturnika umacnia przekonanie, że ich głównym zadaniem jest odkrywanie skarbów. Ten fałsz fatalnie odbija się na wiedzy o przeszłości.

Agnieszka Krzemińska
27.02.2021
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną