Kraj

Dwa fortepiany

Nie zgrali się Andrzej Duda i Jarosław Kaczyński. Celowo?

Andrzej Duda / Facebook
Prezydent chyba miał nadzieję, że jego głos zabrzmi donośnie i będzie znaczący, a wyszło jak zawsze. Rządzi bowiem Jarosław Kaczyński.

10 kwietnia, w 6. rocznicę tragedii smoleńskiej, były przemówienia. Dwa przede wszystkim zwróciły powszechną uwagę, bo znalazły się wobec siebie w pewnej opozycji. A rzecz to niebywała, gdyż ich autorzy, prezydent Andrzej Duda i Naczelnik Jarosław Kaczyński, nigdy wcześniej nie mówili różnymi głosami, to znaczy prezydent mówił tak, jak nakazywał Naczelnik.

Andrzej Duda wezwał mianowicie Polaków do pojednania i do wybaczenia, za słowa i „zdarzenia”, które miały miejsce po 10 kwietnia 2010 r., zaś Jarosław Kaczyński, kilka godzin później – wręcz odwrotnie. Wybaczenia nie wykluczył, ale jednak po pokucie i po wymierzeniu kar, zapowiedział śledztwa i procesy, wymienił głównego podejrzanego, czyli rząd Tuska i byłego premiera osobiście, jak można podejrzewać, już wskazanego na głównego oskarżonego.

Przemówienie było twarde, w znanym stylu prezesa PiS, pojawiły się wątki wcześniej już zapowiadane, takie choćby jak nowa polityka historyczna (z nowymi faktami w podręcznikach), jak budowa pomników. Były specjalne podziękowania dla Antoniego Macierewicza i dla „Gazety Polskiej” i jej redaktora naczelnego, także dla o. Rydzyka. Lista była dłuższa, ale bardzo – by tak rzec – jednorodna.

Całość zdecydowanie odbiegała od tonacji wystąpienia prezydenta, zresztą zauważono, że powitanie obu polityków było „zdawkowe”, jak gdyby Kaczyński nie krył swojego rozczarowania. Czy to zagrały dwa fortepiany, czy oto po raz pierwszy Andrzej Duda postanowił się odróżnić, czy inaczej – może był to świadomie poprowadzony koncert?

Jeden fortepian grał więc jakoby dla Polaków, drugi dla wyznawców Prawa i Sprawiedliwości. Andrzej Duda miał zatem kontynuować politykę dialogu i wyciszania emocji, do czego zresztą niedawno wzywał Jarosław Kaczyński, a tenże – tak dla porządku – podtrzymał rocznicową opowieść, od lat nasyconą agresją i pretensjami, bo to dla niego osobiście jest ważne.

Raczej skłonny jestem sądzić, że mieliśmy do czynienia z niedoróbką polityczną samego Jarosława Kaczyńskiego. Otóż zapewne nie zainteresował się wcześniej, o czym i jak będzie mówił prezydent, sądząc zapewne, że jest to doskonale obojętne. Nie dopilnował, a prezydent chciał się wpisać w tonację, która niby miała obowiązywać aż do końca wizyty papieża Franciszka w Polsce, czyli w stosowaną od czasu do czasu przez PiS taktykę „miłości i łagodności”. I tu się nadział, co zmusiło następnie dwór prezydencki do ekwilibrystyki, by to jakoś osadzić, wytłumaczyć i zakręcić.

Tak czy inaczej prezydent miał może nadzieję, że jego głos zabrzmi donośnie i będzie znaczący, a wyszło jak zawsze. Rządzi bowiem Jarosław Kaczyński.

Więcej na ten temat
Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Świat

Dyplomaci jak hostessy – tak działa polskie MSZ

PiS w zasadzie nie prowadzi polityki zagranicznej. Nie potrzebuje więc doświadczonych ambasadorów. Chyba że do roli hostess.

Grzegorz Rzeczkowski
09.10.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną