Kraj

W biegu

Co dzisiaj może opozycja

Grzegorz Schetyna Grzegorz Schetyna Jacek Domiński / Reporter
Politycy opozycji w obawie, że zaraz ktoś znowu otrąbi ich koniec, sprawiają wrażenie, że ciągle są w ruchu. Szukają strategii na przetrwanie, a potem zwycięski finisz. Ale codzienność zmagania się z PiS jest bardzo męcząca.
Ryszard PetruTomasz Hołod/Polska Press/EAST NEWS Ryszard Petru

Środowe popołudnie. Emocje na Wiejskiej po wcześniejszym zamieszaniu z organizowaniem, a następnie przekładaniem spotkania w sprawie Trybunału już trochę opadły. Część posłów rozeszła się, jedni na komisje, inni do telewizji. Na sali obrad zaraz miało się zacząć pierwsze czytanie rządowego projektu dotyczącego organizacji szczytu NATO. Tuż przed Cezary Tomczyk, poseł PO, alarmuje władze klubu, że przy okazji PiS zapisał w noweli zakaz „spontanicznych zgromadzeń”. – Trzeba huknąć! Najpierw z trybuny, a potem szykujcie z rzecznikiem konfę! Grzejcie: że to tylko pretekst, żeby zablokować możliwość manifestowania! – słyszy w słuchawce. Zakaz ma co prawda dotyczyć terenu Warszawy i być wprowadzony tylko na czas trwania szczytu, ale – jak przekonują politycy PO – w praktyce może spowodować, że nie będzie można protestować np. przeciwko kolejnym antydemokratycznym rozwiązaniom, które w tym czasie akurat znajdą się w Sejmie. Poseł Tomczyk wygłosił krytyczne wobec projektu oświadczenie, zorganizował też konferencję.

Tak wygląda teraz praca partii opozycyjnej. Łapanie PiS za rękę i robienie szumu wokół wątpliwych rozwiązań, które próbuje wprowadzać partia rządząca. Jak dzień wcześniej, kiedy Bartosz Arłukowicz nagłośnił kuriozalną próbę włączenia do ustawy o zawodzie fizjoterapeuty poprawki dotyczącej klauzuli sumienia. Tak, żeby fizjoterapeuta mógł np. odmówić wykonania zabiegu u kobiety z wkładką wewnątrzmaciczną albo u pacjenta z bioprotezą (PiS wycofał się z tego pomysłu).

Polityka 22.2016 (3061) z dnia 23.05.2016; Polityka; s. 16
Oryginalny tytuł tekstu: "W biegu"
Reklama

Czytaj także

Historia

Zanim padły strzały II. Czarna wołga i tajemnicze fiolki pod kopalnią „Sosnowiec”

Jesienią 1981 r. w tłum górników kopalni „Sosnowiec” poleciały fiolki z duszącą substancją. Sprawców do dzisiaj nie znaleziono. Także motyw pozostaje niejasny, ale z dużą dozą prawdopodobieństwa można przyjąć, że celem było wywołanie wrzenia w kraju i sprowokowanie siłowej konfrontacji.

Jan Dziadul
21.09.2021