Kraj

Brniemy dalej. Rząd odnotował sukces propagandowy, ale końca sporu nie widać

. . P.Tracz / Kancelaria Prezesa RM
Ani spotkanie wiceszefa Komisji Europejskiej Timmermansa, ani spotkanie parlamentarnej opozycji z udziałem „obserwatora” z PiS nie przyniosły przełomu.

Rząd odnotował jednak sukces propagandowy, bo zdjęcia uśmiechniętych Timmermansa i premier Szydło pod flagami UE i RP obiegły media natychmiast. Przesłanie „nic się nie dzieje, prowadzimy dialog”, uspokoi część opinii publicznej, ale nie wszystkich. Bo w tym samym momencie rzeczniczka klubu PiS powtarza przed kamerami, że zaprzysiężenie posłów i ogłoszenie wyroku TK jest niemożliwe.

Ktoś powie, że jest już zmęczony korowodem trybunalskim. Może być, ale sprawa jest fundamentalna. Nie może być „kompromisu” bez tych dwóch rzeczy, o które od miesięcy toczy bój opozycja. Odłożenie na bok tych dwóch spraw – legalnie wybranych sędziów i wyroku TK w sprawie pisowskiej ustawy o TK – oznaczałoby, że w Polsce można pominąć albo ominąć obowiązującą konstytucję.

A pomysł, by odwoływać legalnie wybranych sędziów w imię jakiegoś nowego otwarcia czy kompromisu, oznaczałby, że w Polsce skończyła się niezawisłość sędziowska, element demokratycznego trójpodziału władz. Bo skoro można odwołać tych sędziów, to czemu nie innych? Kto większości sejmowej zabroni? Trudno pojąć, jak liderzy polityczni, w tym szef PSL, mogą przykładać rękę do takich pomysłów.

Po wtorkowych spotkaniach jesteśmy w zasadzie w tym samym punkcie. Kryzys konstytucyjny trwa.

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Koniec miłości?

Świat, jaki znaliśmy, dobiega końca. Coraz mniej potrzebna staje się choćby miłość. Uległa współczesnemu kapitalizmowi, który postawił na wolność obyczajową, a z seksualności uczynił siłę napędową gospodarki.

Edwin Bendyk
14.02.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną