Prof. Bralczyk: Słowo „poległ” w kontekście katastrofy smoleńskiej to nadużycie
Monika Olejnik zapytała w TVN24 minister edukacji Annę Zalewską, jaka jest definicja czasownika „poległ”. Szefowa MEN stwierdziła, że to to samo co „zginął”. Czy rzeczywiście?
Radek Pietruszka/PAP

„Polec, poległ... poległ to zginął” – stwierdziła minister. Dodała, że to jest wyraz bardzo wieloznaczny. „Z mojej wiedzy wynika, że poległ znaczy zginął” – tłumaczyła szefowa MEN. Rozmowa dotyczyła tego, czy podczas rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego powinien być odczytywany apel poległych, w którym wymienione byłyby ofiary katastrofy smoleńskiej.

Zapytaliśmy prof. Jerzego Bralczyka, językoznawcę, o definicję słowa „poległ”:

Zgodnie z definicją słownika języka polskiego „polec” oznacza „zostać zabitym”, „zginąć w walce”, „w bitwie”. To słowo w naszej tradycji jest bardzo silnie związane właśnie z polem bitwy, ze śmiercią poniesioną w wyniku działań wojennych. Z czasem jednak słowu „poległ” nadano nowe, metaforyczne znaczenie, odejmując mu wzniosłości. I tak studenci mówią, że „polegli na egzaminie”. Używają więc tego słowa w sytuacji dość trywialnej, odzierając je z patosu.

Używanie słowa „poległ” w kontekście katastrofy smoleńskiej uważam za nadużycie. Nietrudno doszukać się tu tropów politycznych i ideologicznych. To prowadzi do instrumentalizacji naszych emocji. To też wycieranie znaczenia patetycznych słów. Jeśli ktoś wierzy, że pod Smoleńskiem był zamach, to uznaje, że prezydent poległ w walce. „Polec pod Smoleńskiem” oznacza uświadomioną walkę, bo nie można polec przypadkowo. Bo jeśli przypadkowo, to zginął, a nie poległ.

Macierewicz każe czytać apel

Dyskusja o tym, czy ofiary katastrofy smoleńskiej poległy, czy zginęły, powróciła w kontekście przygotowań do obchodów rocznicy Powstania Warszawskiego. Premier Beata Szydło zapytana, czy podczas uroczystości w Warszawie wyczytane zostaną nazwiska ofiar katastrofy lotniczej z 10 kwietnia, mówiła: „Uważam, że to jest bardzo piękna decyzja, uhonorowująca tych, którzy na służbie dla ojczyzny ponieśli śmierć”.

Słowa premier Szydło padły tuż po oświadczeniu Rady Muzeum Powstania Warszawskiego, która wyraziła nadzieję, że powstańczy apel poległych będzie wyglądał tak jak co roku, czyli bez apelu smoleńskiego.

Zgodnie z decyzją Antoniego Macierewicza, szefa MON, apel smoleński poświęcony ofiarom katastrofy z 10 kwietnia 2010 r. ma być odczytywany na wszystkich uroczystościach z udziałem wojskowej asysty. Obchody 72. rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego organizują władze Warszawy. Jeśli miasto zdecyduje się poprosić o asystę wojskową, to apel smoleński zostanie odczytany. Kombatanci poprosili ministerstwo o przekazanie im treści apelu. Robią tak co roku, sprawdzając, czy w apelu znajdują się wszystkie oddziały powstańcze. Na razie nie dostali odpowiedzi.

Z powodu apelu smoleńskiego z udziału wojska w oficjalnych obchodach 60. rocznicy robotniczego protestu Czerwca 1956 zrezygnowały władze Poznania. Apel nie został odczytany.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną