Kto spalił papieża
Właśnie mija czwarty dzień od nieudanego wojskowego puczu w Turcji. Do tej pory ani słowa na ten temat z ust prezydenta czy pani premier. O ministrach ze sproszkowanym mózgiem nawet nie wspomnę.

Wszyscy czekają, kiedy się dowiedzą, jakie mają zdanie w tej sprawie. Zwłaszcza że sytuacja jest dla nich bardzo trudna. Dwa lata temu nadwiślański prezes mówił przecież, że trzeba czynić wszystko, by Polska była taka jak Turcja. Bo o niej mówi się „poważne państwo”, a my „ten rodzaj wielkości” możemy zdobyć. Trzeba tylko – dodał – zmienić władzę, zaś potem „przebudować polskie elity”. Pierwszy warunek został spełniony. Przebudowa elit też idzie jak po maśle.

Oto facet – z nowej elity chyba, bo ważny minister – który ma nam zapewnić ład, spokój i bezpieczeństwo. A tymczasem to ignorant. Nic nie rozumie i z tego się utrzymuje. Tuż po tragedii w Nicei, doba jeszcze nie minęła, wytknął Francuzom, że zamykają kościoły, a budują meczety, więc trudno się dziwić, że islamiści ich rozjeżdżają na ulicach. Szydził z ludzkiej solidarności. Wyśmiewał znicze zapalane na ulicach i kwiatki rysowane kolorową kredą w miejscu dramatu. Przerażający jest ten typ, który z bolszewicką łatwością znajduje winnych. I każdą okazję wykorzystuje do agitacji przeciwko uchodźcom oraz podsycania lęków przed wielokulturowością. Antonimem pojęcia „elita” są określenia „ludzie zbędni”, „margines społeczny” – i raczej w tych obszarach zakwaterowałbym ministerialnego ksenofoba.

Wrogość wobec obcych może być skutecznie zaleczona, a nawet wyleczona. Właściwą edukacją i obudzeniem tego, co się nazywa ciekawość świata. Sokrates uważał, że głupota jest grzechem. Edukacyjna jawnogrzesznica, minister Anna Zalewska, z greckim filozofem najwyraźniej się nie zgadza. W wyrazistej, choć nie da się ukryć, że zalatującej amatorszczyzną, pantomimie opowiadała Monice Olejnik i nam wszystkim nową historię koryta Wisły. Za nic nie chciała przyznać, że zbrodni na Żydach w Jedwabnem i pogromu kieleckiego dokonali Polacy. W takim razie kto? – zapytała dziennikarka. To były „zawiłości historyczne”, wokół których „narosły nieporozumienia i tendencyjne opinie” – odpowiedziała główna siła pedagogiczna naszej ojczyzny. Jakiż to wstyd, że dorosła kobieta, ze strachu przed polskim Erdoğanem, gotowa byłaby udowodnić, że to nie papież spalił Giordana Bruna, ale Giordano Bruno papieża.

Ten sam elitarny zaciąg reprezentuje posłanka Pawłowicz, zwana panią profesor. Nie pierwszy raz życzliwie zajęła się Krystyną Jandą, która „fika na scenie i przed kamerą”, a to oznacza, że nie kocha Polski. Kryśka, błagam Cię! Weź się w garść i rzuć ten teatr. Pokaż, że Twoje serce bije dla biało-czerwonej. Zaciągnij się do obrony terytorialnej ministra Macierewicza, a nawet utwórz własny oddział w wyciętej w pień Puszczy Białowieskiej. Niczym pułkownik Emilia Plater „dziewica bohater”, jak pisał wieszcz. Ten, którego pomnik już wkrótce nie będzie cierpiał samotnie na Krakowskim Przedmieściu, bo nowe elity ogrzeją go blaskiem. Smoleńskiego monumentu.

Przy okazji wszystkim studentom posłanki Pawłowicz składam wyrazy współczucia i podziwu. Cieszcie się, że głupota nie boli, bo słuchalibyście wycia – jak mówiliśmy pół wieku temu w warszawskim Studenckim Teatrze Satyryków, oglądając telewizyjne transmisje zjazdów PZPR i wizyt przyjaźni polsko-radzieckiej. Na razie w głowach naszych nowych elit wyje wiatr.

***

PRZEPRASZAMY

W wyniku zbiegu niefortunnych okoliczności w poprzednim numerze POLITYKI zamieściliśmy omyłkowo drukowany już wcześniej felieton Stanisława Tyma. Bardzo przepraszamy autora i jego czytelników za tę wpadkę, wskutek której niechcący staliśmy się bohaterami jak z komedii Stanisława Barei. Wielbicieli talentu Stanisława Tyma odsyłamy do elektronicznej wersji właściwego felietonu („Szczyt wszystkiego”) na stronie polityka.pl.

Sekretariat redakcji tygodnika POLITYKA

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną