Kraj

Przecieranie oczu

Młodzi przekonują się, jak nieprawdziwa jest gęba przyprawiana Franciszkowi przez niektóre środowiska w Polsce

Mazur/episkopat.pl / Flickr CC by 2.0
Polacy mogą z ulgą przetrzeć oczy: „multi-kulti”, wbrew mowie nienawiści wymierzonej w wielokulturowość, nie zabija, nie straszy, nie sieje nieufności.

Mija pierwszy pełny dzień papieskiej wizyty w Polsce. Miejscem jest Polska, ale celem jest spotkanie nie tylko z Polakami, lecz także z młodzieżą z całego katolickiego świata. Pod tym względem zapowiada się sukces. Dzięki wielokulturowemu, wielorasowemu i wielonarodowemu „najściu” młodych na Kraków.

Polacy mogą z ulgą przetrzeć oczy: „multi-kulti”, wbrew mowie nienawiści wymierzonej w wielokulturowość, nie zabija, nie straszy, nie sieje nieufności. Kościół, jak świat, był, jest i będzie wielokulturowy. Chrześcijański uniwersalizm jest pochwałą wspólnoty ludzkiej budowanej na wartościach pozytywnych: miłości bliźniego i sprawiedliwości społecznej.

Mogą też spotkać się „na żywo” z samym Franciszkiem. Przekonują się, jak nieprawdziwa jest gęba przyprawiana mu przez niektóre środowiska w Polsce. Papież od początku wizyty jest dokładnie taki, jakim kochają go wierni i podziwiają światowi liderzy polityczni. Jest człowiekiem pokoju i miłosierdzia i dlatego tak przejmująco zabrzmiały jego słowa, że świat jest dziś w stanie „wojny w kawałkach”. Wypowiedział je do mediów podczas lotu do Polski. I dodał, że to nie religie za to odpowiadają (a więc także nie islam, bo inaczej Franciszek, by to wyraźnie zaznaczył), ale gra interesów.

Papież przybył do młodzieży, do setek tysięcy katolików (a może i niekatolików, których frapuje jego pontyfikat), ale musiał się też spotkać z władzą kościelną i państwową. Spotkanie z polskim episkopatem było za zamkniętymi drzwiami, więc wiele się o nim nie dowiemy, chyba że z plotek i przecieków.

Co do polskich polityków, papież już dwukrotnie publiczne przypomniał w ich obecności o uchodźcach i o obowiązkach władzy publicznej. Uchodźcom uciekającym przed wojną i głodem należy pomóc, wykonując władzę publiczną, należy naród jednoczyć, a nie wykluczać kogokolwiek. Język papieski był w Krakowie i Częstochowie dyplomatyczny, ale nie był ezopowy. Z twarzy rządowych dygnitarzy słuchających Franciszka można było wyczytać dyskomfort. A do końca papieskiej wizyty jeszcze dość daleko. Słuchajmy i patrzmy.

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Pomocnik Historyczny

Losy władczyń, które nie mogły dać mężom potomka

Kobieta, która nie mogła urodzić następcy tronu, była narażona na niebezpieczeństwa.

Tomasz Targański
23.02.2021
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną