Polacy po roku rządów PiS

Ruina w budowie, czyli osioł w siodle i małpa w klatce
Rok minął jak z bicza strzelił. Dokładnie 25 października 2015 r. Polacy dokonali wyboru, który zmienił wszystko, ale wciąż zmienił nie dość wielu.
Propaganda nie działa na miliony ludzi, którzy czują się „siodłani przez osły”, bezpośrednio stykając się z ludźmi PiS w urzędach, firmach, mediach.
tepic/PantherMedia

Propaganda nie działa na miliony ludzi, którzy czują się „siodłani przez osły”, bezpośrednio stykając się z ludźmi PiS w urzędach, firmach, mediach.

Kiedy wściekłość jakiejś grupy wybucha powyżej oczekiwań, PiS czasem się odrobinę cofa, czasem sam Prezes wyrazi ubolewanie, ale postępowania ani na jotę nie zmienia.
Sławomir Kamiński/Agencja Gazeta

Kiedy wściekłość jakiejś grupy wybucha powyżej oczekiwań, PiS czasem się odrobinę cofa, czasem sam Prezes wyrazi ubolewanie, ale postępowania ani na jotę nie zmienia.

Stanisław Piotrowicz, poseł PiS
Sławomir Kamiński/Agencja Gazeta

Stanisław Piotrowicz, poseł PiS

„Ty, który nie możesz” – rycina Francisca de Goi z 1799 r.
Art Media/Print Collector/Getty Images

„Ty, który nie możesz” – rycina Francisca de Goi z 1799 r.

audio

AudioPolityka Jacek Żakowski - Ruina w budowie

„Dosiadł mnie osioł okrakiem
I rykiem obwieścił donośnym
Że na wierzchowcu takim
Będzie jeźdźcem wolności
Wbił mi w żebra ostrogi
Wepchnął do ust kostkę cukru
Chwostem tnąc w poprzek nogi
Zmusił bez trudu do truchtu

Zaduch ośli mnie dusi
Jestem kloaką jeźdźca
Bo co spod ogona wypuści
Na moich gromadzi się plecach
Małpy śpiewają mu pieśni
I łaską zwą co jest musem
On ryczy nad uchem: nie śpij!
I już nie truchtem już kłusem”.

Jak się ma rozpoznawalną gębę, to ludzie podchodzą i mówią. Tak było tym razem. Czekałem na lotnisku i ze słuchawkami w uszach przesłuchiwałem nagrany wcześniej wywiad. A obok, też ze słuchawkami, siedziała elegancka kobieta pod czterdziestkę. W pewnej chwili wyjęła słuchawki i jakbyśmy się znali od lat, zapytała: „czego pan słucha?”. A potem spytała: „to pan zna?”. Podała mi swoje słuchawki i nacisnęła play w telefonie. Po chwili jeszcze raz spytała: „też się pan teraz tak czuje?”. To była piosenka Jacka Kaczmarskiego, od której zacząłem ten tekst.

„Bo ja wiem” – powiedziałem. „Raczej czuję się jak małpa w klatce”. Jak nie sam Prezes, to jakiś minister prawie codziennie zrobi lub powie coś takiego, że mnie krew zalewa, wściekam się, toczę pianę z pyska, rzucam się na kratę. Zazwyczaj szarpię tę kratę jako jeden z wielu. To nie jest odruch stadny. To odruch bezwarunkowy. A zanim nam przejdzie, jakiś on wymyśla coś nowego, więc znów toczymy pianę i szarpiemy pręty w jakiejś innej sprawie.

Niewolnicze pieśni

Wiem, że to absurdalne, że właśnie o to im chodzi, że w dziewięciu przypadkach na dziesięć po prostu chlapią, co im ślina przyniesie, albo rzucają stare kości, żeby nas rozdrażnić. Sęk w tym, że nigdy nie wiadomo, kiedy mówią na pałę, kiedy na złość, a kiedy naprawdę. Poważne i niepoważne stało się tak podobne, że jest prawie nie do odróżnienia. Nowej anglosaskiej kulturze politycznej postprawdy odpowiada nowa polska kultura politycznej postrzeczywistości.

Pani słuchała uważnie, a potem powiedziała: „bo pana interesują takie ogólne sprawy. A ja jestem osiodłana przez osły”. Usłyszałem historię o kontrolowanej przez Skarb Państwa firmie, na którą spadła horda Misiewiczów. Kompletnie bez pojęcia i bardzo pewnych siebie. Samolot się spóźniał „z przyczyn operacyjnych”, czyli dlatego, że ktoś coś źle zaplanował, więc usłyszałem, że widać Lotem też rządzą Misiewicze, bo teraz każdy ma jakiegoś swojego Misiewicza, a każdy Misiewicz ma swojego Macierewicza, więc jest nie do ruszenia. „I co?” – zapytałem. „Przetrzymamy. Słucham Kaczmarskiego”. Skąd czterdziestolatka ma w telefonie piosenki Kaczmarskiego? „Od taty. Słuchał go, jak był w moim wieku. Najlepsze są »Mury«”.

Rany Boskie! Znowu poczułem, że krew mnie zalewa. Kolejne pokolenie pociesza się, słuchając niewolniczych pieśni. Oczywiście niecałe. Nigdy nie mieliśmy tak beznadziejnej władzy, żeby jej spora część Polaków nie poparła. Zwłaszcza na początku. Spora część jak zawsze śpiewa więc teraz pieśni władzy, a większość wybiera piosenki o miłości. To jest Polska. Pytam panią, czy coś robi, żeby to się zmieniło. Była na demonstracji KOD. Szef się dowiedział. Więcej nie poszła. Nie chce stracić pracy. Ale tata chodzi. Działał w Solidarności na swojej uczelni.

Rok po objęciu władzy przez Prawo i Sprawiedliwość Polacy powszechnie wracają do starych, przez wieki znoszonych butów. Z tym że każdy wraca do swoich. Symbolem idealnym jest prokurator stanu wojennego, a dziś poseł PiS Stanisław Piotrowicz, robiący dokładnie to, co 35 lat temu – wiernie wdrażający i uzasadniający bezprawie. Tyle że teraz na dużo wyższym szczeblu. Ale kluczowy jest masowy powrót do postawy sceptycznie obojętnych widzów – „ja tam się do polityki nie mieszam”. Niewielka część – 1–2 proc. dorosłych? – angażuje się po stronie opozycji na tyle, żeby iść na marsz KOD. Jakieś drugie tyle angażuje się po stronie obecnej władzy na tyle, by gromadzić się na miesięcznicach i masówkach z Prezesem. Reszta – zgodnie z historyczną zasadą – po cichu mniej czy bardziej marudzi.

W marudzących 95 proc. społeczeństwa jest też kilka (ale nie więcej) procent takich, którzy żelazną zasadę obywatelskiego i zwłaszcza politycznego niezaangażowania realizują z małym zastrzeżeniem: „…chyba że mnie osobiście coś dotknie”. Tradycyjnie to właśnie ta ostatnia grupa, obecna w elektoratach rozmaitych partii i wśród niegłosujących, robi w Polsce polityczną różnicę. Gwałtownie angażuje się – nawet w radykalne działania – gdy państwo naruszy jakiś jej kluczowy interes i coś szczególnie cennego jej zabierze – od kiełbasy w peerelowskiej stołówce, przez treści internetowe (ACTA), po prawo do choćby całkiem awaryjnej legalnej aborcji.

W sondażach wyborczych nie jest to grupa specjalnie istotna. Sama w sobie nie ma też bezpośrednio znaczącego wpływu na wynik wyborów (zwłaszcza że jej spora część nie głosuje), ale to ona decyduje o nastroju większości albo przynajmniej kluczowej części wyborców. Poruszyć tę grupę jest trudno. Gdy jednak jakiejś jej części coś szczególnie dopiecze, to staje się ona jak stalowa kula, która zerwała się w ładowni statku podczas burzy. Tocząc się w tę i nazad, zrywa kolejne ładunki, dopóki statek nie straci równowagi i nie pójdzie na dno w sondażach, a potem w wyborach.

Koalicja PO-PSL zdobyła poprzednio większość na drugą kadencję z tego właśnie powodu, że chorobliwie ostrożny premier Tusk dał radę upilnować, by żadna kula mu nie latała po statku. Zamrażał status quo, gdzie tylko się dało. Jak się zagapił przy ACTA, błyskawicznie sporym wysiłkiem umocował ładunek. Kiedy jednak przestał w drugiej kadencji zamrażać (OFE, sześciolatki, ośmiorniczki), kule się pozrywały i koalicja musiała utonąć.

Kaczyński, obejmując władzę, chciał radykalnie zerwać ze status quo. Wiedział, że to uwolni rozmaite kule, więc dodatkowo umocował ładunek na trzy różne sposoby. Po pierwsze, tworząc wielką propagandową machinę z centrum w mediach państwowych i wypustkami w starych mediach pisowskich, do których pompuje wielkie państwowe pieniądze. Po drugie, budując potężny aparat kontroli i represji, którego jeszcze wprawdzie całkiem nie uruchomił, bo ograniczają go wciąż niezależne sądy, ale chętnych do zrywania się może już zniechęcać przy pomocy policji lub prokuratury (jak w przypadku inicjatorek Czarnego Poniedziałku) oraz surowo patrzących na pracowników nowych szefów urzędów lub państwowych spółek.

Najmocniejszy węzeł mający podtrzymać władzę PiS zrobiony jednak został z 500+. Spora gotówka dawana do ręki miała trwale kupić elektorat. Coraz więcej wskazuje, że to się nie udało. Po pół roku płacenia gigantycznych pieniędzy PiS ma mniejsze poparcie w sondażach, niż otrzymał w wyborach, i musi się konfrontować z gęstniejącymi falami protestów. Kule się mimo 500+ zrywają. Jedna popycha drugą. Jedne protesty zachęcają do innych. Nawet jeżeli uczestniczą w nich tylko pojedyncze procenty obywateli, gęstniejące fale sprzeciwu nabierają coraz większego znaczenia. Tylko w poprzednim tygodniu tysiące ludzi demonstrowały przeciw dalszemu ograniczaniu możliwości aborcji, cenzurowaniu kultury, zmianom w oświacie, poparciu dla CETA, rasizmowi wobec uchodźców.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną