Kraj

Zbigniew Ziobro bezzasadnie kwestionuje wybór trzech sędziów TK

Zbigniew Ziobro Zbigniew Ziobro Adam Chełstowski / Forum
O co więc chodzi? Niektórzy przypuszczają, że Ziobro przygotowuje grunt dla uznania, że sędziowie zakwestionowani przez TK w orzeczeniu z 3 grudnia 2015 r. zostali powołani prawidłowo.

Prokurator Generalny skarży do Trybunału Konstytucyjnego uchwałę Sejmu z 26 listopada 2010 r. dotyczącą wyboru trzech sędziów TK, mianowicie S. Rymara, P. Tulei i M. Zubika. Wybór miał być niezgodny z art. 7 Konstytucji RP („organy władzy publicznej działają na podstawie prawa i w jego granicach) i art. 194 ust. 1 (przytaczam istotny fragment): „Trybunał Konstytucyjny składa się z 15 sędziów, wybieranych indywidualnie przez Sejm na 9 lat”.

Uzasadnienie wniosku wskazuje, że „indywidualny charakter wyboru sędziego TK musi przejawiać się w dwóch płaszczyznach: po pierwsze – w procedurze podejmowania uchwały w sprawie wyboru (tzn. muszą się odbyć głosowania odrębne na każde ze zwalnianych stanowisk sędziowskich w Trybunale Konstytucyjnym; po drugie – z treści uchwały w sprawie wyboru musi wynikać, że wybór był indywidualny, a nie łączny”.

Zarzuty Prokuratura Generalnego w związku z wyborem sędziów Trybunału

„Zarzut wnioskodawcy polega na tym, że uchwała, w której wskazano trzy osoby na stanowiska sędziów TK, nie zawiera znamion wyboru indywidualnego ani w płaszczyźnie proceduralnej, ani w płaszczyźnie materialnej. Wnioskodawca uważa, że procedura wydania kwestionowanej uchwały przeczy wyborowi indywidualnemu, wymaganemu na podstawie art. 194 ust. L Konstytucji RP, ze względu na sposób glosowania. Tryb głosowania i dojście do skutku uchwały z dnia 26 listopada 20 l O r. w sprawie wyboru sędziów Trybunału Konstytucyjnego dokonały się z naruszeniem przepisów ustawy zasadniczej, a to powoduje niezgodność tak uchwalonego aktu także z art. 7 Konstytucji RP. Z treści § l kwestionowanej uchwały nie można wywieść, która z osób została wybrana na które wakujące miejsce w Trybunale Konstytucyjnym. W związku z tym nie można w tym przypadku mówić o wyborze indywidualnym, którego wymaga art. 194 ust. l Konstytucji RP. Paragraf 2 kwestionowanej uchwały wyznaczył wspólnie datę początku kadencji wszystkich osób w tym akcie wymienionych. Kadencja poszczególnych sędziów nie została zatem zindywidualizowana, czego także wymaga art. 194 ust. l Konstytucji. […] Osoby te wybrano łącznie w sposób określany często jako wybór zblokowany, w którym wybrane zostały osoby uzyskujące najwięcej głosów spośród wszystkich kandydatów. Nie wiadomo było zatem, która osoba jest wybierana na miejsce którego z ustępujących sędziów TK”.

Dyskusja, która rozpoczęła się po upublicznieniu wniosku p. Ziobry, skoncentrowała się na tym, że zmienił on swe zapatrywanie na to, czy TK może badać konstytucyjność uchwał Sejmu. Wcześniej zapewniał, że każdy student I roku prawa wie, że TK nie ma prawa tego czynić, a teraz doszedł do wniosku, że jest inaczej.

Niemniej jednak p. Ziobro mógł doznać olśnienia i uznać, że uchwały sejmowe podpadają pod art. 188 ust. 3 stanowiący, że TK orzeka o zgodności przepisów prawa, wydawanych przez centralne organy państwowe, z konstytucją. Wiadomo, że status uchwał sejmowych jako aktów normatywnych jest sporny w doktrynie prawniczej, także wśród sędziów TK. Niektórzy uważają, że przynajmniej niektóre uchwały Sejmu formułują przepisy prawne, są więc konstytutywne, a nie deklaratoryjne, jak np. uchwała o uczeniu pamięci Andrzeja Wajdy.

Tak czy inaczej TK orzekł w wyroku z 3 grudnia 2015 r., nawet opublikowanym dzięki niespodziewanej łaskawości p. Kempy, że nie będzie badał legalności uchwał Sejmu VIII kadencji o wyborze niektórych sędziów konstytucyjnych. Pan Ziobro mógł np. przeczytać jakąś rozprawę teoretyczną na temat konstytutywności i deklaratoryjności, co zmieniło jego pogląd. Wprawdzie jest bardziej prawdopodobne, że kierował się zgoła innymi względami niż roztrząsania teoretyczne, zwłaszcza że te ostatnie są z reguły prowadzone przez ludzi podejrzanego sortu, ale nie można z góry wykluczyć, że kierował się zdaniem jakiegoś teoretyka prawa.

Bezzasadne wnioski Zbigniewa Ziobry

Wszelako p. Ziobro myli się całkowicie, zarzucając uchwale sejmowej to, że naruszyła zasadę indywidualnego wyboru sędziów. Jeśli ma na myśli to, że wymagane jest podjęcie odrębnej uchwały o wyborze każdego sędziego, to takowy obowiązek nie wynika z żadnego przepisu. Art. 194 Konstytucji tego nie implikuje, podobnie jak regulamin obrad Sejmu. Ten powiada o głosowaniu łącznym, np. w przypadku wyboru członków Trybunału Stanu, natomiast w ogóle nie zajmuje się trybem wyboru sędziów TK.

Jest rzeczą zaskakującą, że nigdzie, także w omawianym wniosku Prokuratora Generalnego, nie wyjaśniono, na czym polega głosowanie łączne. Rysują się dwie możliwości: (a) głosuje się nad pewną pulą osób lub spraw łącznie, tj. ta pula zostaje zaakceptowana albo odrzucona w całości; (b) tworzy się listę osób lub innych głosowanych obiektów (np. miast aspirujących do zorganizowania Igrzysk Olimpijskich) i z tej listy wybiera się tę liczbę zwycięzców, jaka jest z góry przewidziana.

Termin „głosowanie zblokowane” użyty w omawianym wniosku jest niejasny, bo albo jest synonimem dla „głosowania łącznego” w jednym ze znaczeń (na ogół pierwszy), albo dotyczy tzw. głosowania blokowego, stosownego w przypadku np. jednomandatowych okręgów wyborczych. Natomiast w teorii ogóle nie występuje, o ile mi wiadomo, nazwa „głosowanie indywidualne”, poza indywidualnym zbieraniem głosów.

Należy więc rozważyć, czy tryb i treść zaskarżonej uchwały naruszają konstytucyjną zasadę indywidualnego wyboru. O ile wiadomo, tryb był taki, że głosowano oddzielnie nad każdym kandydatem. Jeśli tak, to wybór był indywidualny. Ale nawet gdyby było tak, że rozdano by karty do głosowania z nazwiskami wszystkich kandydatów i powiedziano: „Są trzy miejsca, proszę wpisać TAK przy nazwisku nie więcej niż trzech kandydatów”, wybór byłby indywidualny, gdyż głosy oddaje się na każdego kandydata z osobna.

Fakt, że uchwała jest sformułowana tak, że poszczególni kandydaci są zgrupowani (nie zblokowani) w jednej tabeli, ale to nie wyklucza indywidualnego wyboru. Art. 194 konstytucji ani żaden inny przepis prawa nic nie mówi o indywidualizacji kadencji sędziów. Powiada tyle tylko, że twa ona 9 lat, co łącznie z ustaleniem daty rozpoczęcia kadencji, nawet tej samej dla wszystkich wybranych sędziów, całkowicie wystarcza do określenia owej indywidualizacji, czymkolwiek ona jest.

Podobnie ustawa zasadnicza ani żaden inny przepis nie wymagają ustalenia, na czyje miejsce dany sędzia jest wybierany, ponieważ w obowiązującym polskim reżimie prawnym nie ma czegoś takiego jak miejsce danego sędziego.

Tak więc wniosek p. Ziobry jako Prokuratora Generalnego jest całkowicie bezzasadny, niezależnie od tego, czy TK może zajmować się uchwałami Sejmu czy nie. Niektóre punkty są wręcz humorystyczne. Gdyby stosować argumenty p. Ziobry, to trzeba by przyjąć, że nie da się ustalić, kto jest kto, na podstawie nazwiska i daty urodzenia, a trzeba do tego koniecznie dodać miejsce urodzenia. Bywa, ze trzeba, ale tylko w szczególnych przypadkach. Podobnie trener, wybierając zawodnika do kadry meczowej, musiałby go indywidualizować przez wskazanie tego, którego wybrany np. piłkarz zastąpił spośród tych, którzy byli w poprzednim zestawie.

O co chodzi Zbigniewowi Ziobrze?

Pojawiły się rozmaite domysły, dlaczego p. Ziobro raczył zmienić swoje wcześniejsze zapatrywania i zaskarżył przedmiotową uchwałę. Trudno uwierzyć, że uczynił to po, aby rozwiązać „raz na zawsze”, jak powiadają niektórzy, tryb wyboru sędziów TK, w szczególności to, że każdy kandydat ma być rozstrzygany w odrębnym akcie głosowania, potwierdzonym osobną uchwałą, ze wskazaniem sędziego w miejsce, którego wstępuje, i z oznaczoną kadencją od dnia X do dnia Y. Jeśli w ogóle to jest potrzebne dla indywidualizacji, wystarczy kolejna ustawa naprawcza lub modyfikacja regulaminu obrad Sejmu.

Pan (nie byle) Jaki fachowiec od prawa przerwał swoje działania na rzecz powiększenia obszaru Opola jako miasta i wyjaśnił, że wniosek p. Ziobry miała na celu usatysfakcjonowanie p. Rzeplińskiego i opozycji, tj. tych, którzy uważają, że TK może zajmować się badaniem konstytucyjności uchwał Sejmu. Wszelako p. fachowiec (nie byle) Jaki przeoczył w swej wspaniałomyślności, że nie wszyscy, nawet w TK, uznają kognicję tego sądu w sprawie uchwał sejmowych. Ponadto gdyby p. (nie byle) Jaki miał rację, to okazałoby się, nieco zaskakująco, że p. Ziobro zaskarżył uchwałę Sejmu z 26 listopada 2010 r. z powodów bardziej grzecznościowych niż merytorycznych.

Najwyższy Autorytet Polityczny stwierdził, że TK nie ma prawa do zajmowania się decyzjami Sejmu, a inkryminowanym sędziom nic nie grozi. Pierwsza część tej opinii jest sformułowana nie najlepiej, ponieważ uchwalenie każdej ustawy jest kolektywną decyzją parlamentu. Niemniej jednak trudno w tym upatrywać rozwiązanie problemu, czy uchwały sejmowe są konstytutywne czy deklaratoryjne.

O co więc chodzi? Niektórzy przypuszczają, że p. Ziobro przygotowuje grunt dla uznania, że sędziowie zakwestionowani przez TK w orzeczeniu z 3 grudnia 2015 r., opublikowanemu dzięki niespodziewanej łaskawości p. Kempy, zostali powołani prawidłowo. To nie wchodzi w rachubę, bo TK wówczas nie zajmował się uchwałami, a tylko wyprowadził wniosek z uznania konstytucyjności części ustawy czerwcowej z 2015 r. o TK.

Niemniej jednak to, co nie wchodzi w rachubę z logicznego i prawnego punktu widzenia, może być zrealizowane przez p. Ziobrę, np. w postaci wniosku do TK o uznanie konstytucyjności uchwał o wyborze sędziów Ciocha, Morawskiego i Muszyńskiego. Kolejna i dość prawdopodobna hipoteza powiada, że ratio petitionem p. Ziobry jest wywalenie z TK trzech sędziów wybranych przez Sejm w 2010 r.

Ktoś może zapytać: a co proklamacją, że TK nie może zajmować się decyzjami Sejmu, a pp. Rymarowi, Tulei i Zubikowi nic nie grozi? Żaden problem, a nawet podwójna korzyść, gdyż wtedy TK zrealizuje plan p. Ziobry i równocześnie pokaże, iż jest niezależny od szefa PiS. I wreszcie może zdarzyć się, że TK odrzuci wniosek Prokuratora Generalnego, a więc zachowa się tak, jak powinien to uczynić sąd konstytucyjny. Ciekawe, co w tej sprawie orzekną mgr Przyłębska, prof. Muszyński i prof. Warciński.

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Ludzie i style

Jak amerykańskie flippery z Francji do Polski trafiły

Flippery, czyli zręcznościowe, elektromechaniczne maszyny do grania, były kiedyś obowiązkowym elementem wyposażenia w barach, hotelach i... nocnych klubach. O ich losach opowiada Marek Jasicki, który importował je z Francji do Polski.

Łukasz Dziatkiewicz
15.09.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną