szukaj
Podwładni PiS nie ustają w upokarzaniu sędziów TK. I nadal łamią przy tym konstytucję
Nowe porządki w alei Szucha (z cenzurą w tle)
W zasadzie można się temu nie dziwić.
Julia Przyłębska odmówiła spotkania sędziom Trybunału.
Sławomir Kamiński/Agencja Gazeta

Julia Przyłębska odmówiła spotkania sędziom Trybunału.

Po tym jak rządząca partia zniszczyła Trybunał Konstytucyjny, instytucja mieszcząca się pod tym szyldem w warszawskiej alei Szucha nie jest godna dawnego miana. Po prostu: nie ma charakteru niezależnego sądu, który by był w stanie w sposób autonomiczny od władzy politycznej oceniać zgodność z konstytucją aktów normatywnych tworzonych przez parlament.

Sędziów Trybunału Konstytucyjnego nie traktowano tak nawet w PRL

Co więcej, panią mieniącą się prezesem Trybunału nie sposób za prezesa uznać, bo jej wybór nastąpił z naruszeniem procedur (o czym już pisałem). Można nawet dowodzić, że p. Julia Przyłębska nie spełnia także istotnego warunku, jaki konstytucja w art. 194 stawia przed sędziami Trybunału Konstytucyjnego – otóż powinni oni wyróżniać się wiedzą prawniczą. Tymczasem przebieg wcześniejszej kariery p. Przyłębskiej dowodzi, że trudno przypisać je ten akurat przymiot.

Jako sędziego TK trudno też traktować Mariusza Muszyńskiego – został on bowiem (razem z dwiema innymi osobami) nominowany przez Prawo i Sprawiedliwość na wciąż jeszcze obsadzone stanowiska sędziowskie.

Okazuje się jednak, że to właśnie ów doborowy tandem przejął we władanie gmach przy Szucha 12a. I to w niespotykanym nigdy wcześniej stylu.

Kiedy ośmioro rzeczywistych sędziów Trybunału wystąpiło do p. Przyłębskiej o spotkanie na temat „niepokojących problemów występujących w TK” (chodzi m.in. o manipulacje przydziałem spraw i zmiany składów orzekających oraz wysyłanie sędziów na przymusowe urlopy), odmówiła. Stwierdziła, że możliwe są najwyżej rozmowy indywidualne.

Równocześnie pojawiły się dowody, że p. Muszyński prowadzi… kontrolę korespondencji nadchodzącej do rzeczywistych sędziów: między innymi otwiera i czyta adresowane do nich listy i sprawdza zawartość przesyłek.

Takie traktowanie sędziów TK nie zdarzało się nawet za PRL. Nominanci partii rządzącej w dziele dewastacji Trybunału i upokarzania jego sędziów posuwają się również do metod już nawet nie tyle niekulturalnych, ile zwyczajnie chamskich.

Nie tylko łamią tradycję obowiązującą w Trybunale, ale też prawo. Teraz także, jak się okazuje, konstytucyjną zasadę wolności i ochrony tajemnicy komunikowania się oraz przepis kodeksu karnego, który chroni tajemnicę korespondencji – a jej naruszanie sankcjonuje, panie cenzorze Muszyński.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj