Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 9,90 zł!

Subskrybuj
Kraj

Żołnierz za konstytucją

Gen. Różański otwarcie krytykuje MON. Wojsko nie zamierza milczeć, i słusznie

Gen. Różański, tu jeszcze na służbie Gen. Różański, tu jeszcze na służbie Artur Widak / Forum
Gen. broni (rez.) Mirosław Różański frontalnie zaatakował MON pod względem kadrowym i polityki obronnej. Zachęcał żołnierzy do lektury konstytucji.

Generał nie czekał długo z pierwszym telewizyjnym wywiadem. Dosłownie kilka godzin po zdjęciu munduru pojawił się w prestiżowej „Kropce nad i” TVN24. Nie było to zaskoczenie dla tych, którzy znali jego zapatrywania i podejście do roli wysokiego rangą oficera w życiu publicznym Polski. Zaskoczeniem była skala krytyki poczynań MON.

Jako Dowódca Generalny Rodzajów Sił Zbrojnych Różański bywał powściągliwy w ocenach. Na nieco więcej pozwalał sobie w rozmowach z mediami. W tych, gdzie zastrzegał sobie brak cytatów, na o wiele więcej. Miałem zaszczyt być jego rozmówcą w obu formatach, a mimo to wczoraj wieczorem byłem zaskoczony.

Gen. Różański krytykuje MON

Pierwszy szok to „Róża” w garniturze zamiast munduru. Człowiek, który przyzwyczaił nas do swojego wizerunku w galowym, a częściej polowym odzieniu wojskowym, pojawił się po raz pierwszy od 30 lat publicznie w cywilu. Sama świadomość, że na ramionach do niedawna nosił trzy generalskie gwiazdki – jak na mężczyznę w wieku sporo przedemerytalnym – już wywołuje emocje. „To była świadoma decyzja" – mówił Monice Olejnik to, co było wiadomo już dawno. I nie szczędził krytyki tym, który go do tej decyzji doprowadzili.

Od personalnej krytyki sposobu pracy ministra Antoniego Macierewicza, przez jego nominacje kadrowe (w tym oczywiście Bartłomieja Misiewicza), po elementy polityki obronnej, jak powołanie Obrony Terytorialnej w takiej wielkości i kształcie, oraz niewypowiedziane wprost przemieszczenie na wschód najlepszych polskich czołgów – generał Różański nie oszczędzał MON. Mało tego, przepraszał widzów wywiadu – i jak mówił, społeczeństwo w ogóle – że byli tacy, którzy nie potrafili zachować standardów (to o honorach oddawanych Misiewiczowi), ani że nie udało mu się uchronić przed zwolnieniem wielu podwładnych. Żałował, że „wielu kolegów, którzy wyszli spod jego ręki”, nie zdołało się ugiąć pod presją...

Personalnie starał się nie atakować ministra, jeszcze kilka godzin wcześniej bezpośredniego przełożonego. Mówił jedynie, że „minister Macierewicz jest bardzo ekspresyjny”, choć on sam nie przywiązywał do tego większej wagi. Wiceministrowi Kownackiemu wytykał, że ma „może więcej lat niż on służby”, mimo że odpowiada za wydawanie około 10 mld zł rocznie i prestiżowy temat modernizacji armii. O faworyzowanej przez ministerstwo Obronie Terytorialnej mówił, że wątpi, czy będzie wartością dodaną dla Sił Zbrojnych i czy uda się ją w tej skali – 50 tys. – stworzyć bez szkody dla wojsk operacyjnych.

Byli generałowie nie będą milczeć

Te wątpliwości, zastrzeżenia i krytyka generała nie są nowością. Ani nie są wyłącznie opinią Różańskiego. Wraz z nim ze służby w ostatnich miesiącach odchodziło wielu czołowych, relatywnie młodych i wybitnych dowódców: Gocuł, Tomaszycki, Duda (odpowiedzialny za uzbrojenie). Kilku innych, jak szef lotnictwa Drewniak, zostało skierowanych do rezerwy kadrowej, czyli na zieloną trawkę. Sztab Generalny został ogołocony z generałów, choć już wcześniej został zdegradowany do roli doradczej, nie dowódczej.

Różański zasygnalizował jednak tym wywiadem, że wojsko nie zamierza milczeć. Tak jak wcześniej sygnalizowali inni generałowie rezerwy: Skrzypczak, Polko, Kujawa. Jeśli dołączy do nich – a są takie sygnały – były szef sztabu generalnego Mieczysław Gocuł, krytyka MON zmieni się w lawinę.

Najważniejsze jednak z tego, co powiedział Różański, nie ma znaczenia ściśle wojskowego, choć najgłębsze w sensie obywatelskim. Przypomniał bowiem, że w rocie przysięgi każdy żołnierz WP przyrzeka stać na straży konstytucji RP. To oczywiste nawiązanie do oburzającego w tonie niedawnego komunikatu MON, który wskazywał, że zmiany kadrowe miały na celu odsunięcie oficerów „dobranych przez PO”.

MON odpowiada na Twitterze

Ale to też przypomnienie władzom politycznym, że choć wojsko jest konstytucyjnie obowiązane do apolityczności, to jednak – przynajmniej w swych najwyższych rangach – rozumie ustrój państwa. Jest to też sugestia, że w przypadku jego łamania nie pozostaną niemi. Sugestii jakiegokolwiek czynnego działania nie było – i dobrze, bo natychmiast zostałaby odebrana jako wezwanie do buntu.

W tym samym czasie, kiedy gen. Różański udzielał wywiadu, na Twitterze MON niby mimochodem opublikowano „przypomnienie”, że „każdy żołnierz ma prawo w dowolnym momencie złożyć wypowiedzenie” i że „wszyscy nowo wyznaczeni oficerowie to ludzie przygotowani,o bogatym doświadczeniu zawodowym”. Padło też stwierdzenie, że „wymiana kadry w armii jest zjawiskiem naturalnym i powtarzającym się cyklicznie”.

Trudno tego było nie odebrać, na co zwróciło uwagę wielu obserwatorów, jako polemiki „na żywo” z wywiadem generała. Zwłaszcza że dane liczbowe, którymi sam MON chlubił się w niedawnym komunikacie – mówiące o zwolnieniu 90 proc. obsady dowódczej Sztabu Generalnego i 82 proc. Dowództwa Generalnego – są same dowodem na to, że sytuacja naturalna nie jest.

Więcej na ten temat
Reklama
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną