Kraj

Jaki jest najlepszy

Minister Patryk Jaki: twarz nowej sprawiedliwości

Wiceminister sprawiedliwości i prawa ręka Ziobry w resorcie to jeden z najczęściej goszczących w mediach polityków obozu władzy. Wiceminister sprawiedliwości i prawa ręka Ziobry w resorcie to jeden z najczęściej goszczących w mediach polityków obozu władzy. Krystian Maj / Forum
11 maja Patryk Jaki na swoje 32. urodziny dostał prezent od Beaty Szydło – nominację na szefa komisji reprywatyzacyjnej. Nowo powołanego organu, który ma wyjaśnić afery związane z reprywatyzacją warszawskich nieruchomości.
Jaki twierdzi, że dojrzał; że z liberała marzącego o podatku liniowym wyrósł na socjalistę opowiadającego się za progresją podatkową.Andrzej Hulimka/Reporter Jaki twierdzi, że dojrzał; że z liberała marzącego o podatku liniowym wyrósł na socjalistę opowiadającego się za progresją podatkową.
'Patryk nie pali się do walki o Warszawę, wie, że jest słoikiem' - mówi jego znajomy z Solidarnej Polski.Krystian Maj/Forum "Patryk nie pali się do walki o Warszawę, wie, że jest słoikiem" - mówi jego znajomy z Solidarnej Polski.

Traktuję to jako wielkie zobowiązanie do walki o lepszą Polskę” – napisał na Facebooku Jaki. Nie zwykł unikać patosu; w niedawnym wywiadzie dla „Rzeczpospolitej” oznajmił, że zatrzymanie islamizacji to jego Westerplatte.

Wiceminister sprawiedliwości i prawa ręka Zbigniewa Ziobry w resorcie to jeden z najczęściej goszczących w mediach polityków obozu władzy. Jego notowania poszły w górę na tyle, że zaczęło się o nim mówić w kontekście walki o prezydenturę Warszawy. Zwłaszcza że PiS nie ma oczywistego kandydata, a Jarosław Kaczyński powiedział ostatnio, że w wyborach samorządowych trzeba postawić na młodych.

Pytany o to w TVN 24 Jaki odparł, że nie ma takich planów, ale zaznaczył, że w polityce niczego nie można wykluczyć. Kariera Jakiego zdaje się skądinąd potwierdzać tę banalną tezę. Mimo młodego wieku wiceminister przeszedł długą drogę – od młodzieżówki PiS przez PO, ponownie PiS, Solidarną Polskę w wydaniu antyPiS po Solidarną Polskę podporządkowaną PiS.

Patryk nie pali się do walki o Warszawę, wie, że jest słoikiem. Atutem mogłoby być doświadczenie w samorządzie – mówi jego znajomy z Solidarnej Polski. W PiS temat kandydatury Jakiego budzi mieszane uczucia. – Moglibyśmy powtórzyć kampanię Lecha Kaczyńskiego z 2002 r., a motywem przewodnim byłaby walka z dziką reprywatyzacją – uważa posłanka PiS.

Reakcje dwóch polityków z otoczenia Kaczyńskiego były natomiast chłodne w porywach do lodowatych: „Proszę pytać Zbigniewa Ziobrę. Patryk Jaki to polityk Solidarnej Polski z Opola” i „Brzmi jak koszmar z ulicy Wiązów”.

Jaki ważny w Opolu

Wiceminister wywodzi się z Opola i jest w mieście bardzo ważną figurą. W 2014 r., mimo dobrych sondaży, nie zdecydował się na kandydowanie na prezydenta. – Postawił na Arkadiusza Wiśniewskiego. Samorządowca, którego Platforma wyrzuciła z partii. Jaki dał mu swoje poparcie i kilka tysięcy złotych na kampanię. To był sprytny ruch, bo inwestycja wciąż przynosi zyski. Wiśniewski jest jego dłużnikiem i pozwala Jakiemu sterować miastem – mówi radny Opola. Wiceminister lubi powtarzać, że musi mieć swoją drużynę, aby zmieniać miasto. Obsadza swoimi ludźmi kluczowe miejsca i kontroluje największych pracodawców. W „Rzeczpospolitej” przyznał, że dzięki niemu jego ukochany klub Odra Opole zyskał pomoc sponsorów, w tym ze spółek Skarbu Państwa. Ludzie Jakiego są w ratuszu, w spółkach miejskich i państwowych, w kuratorium i w telewizji regionalnej. Drużyna Jakiego spod flagi Solidarnej Polski bije tu na głowę drużynę PiS.

Katarzyna Czachora, posłanka PiS, która trzy miesiące temu została szefową opolskich struktur, nie jest tym zachwycona. – Niedawno wykreśliła z listy członków PiS Jana Stępkowskiego, którego Jaki zrobił dyrektorem opolskiego oddziału ARiMR. Szefowej struktur nie podoba się to, że wielu z naszych partyjnych kolegów tak wiele ciepłych posad zawdzięcza Jakiemu – mówi poseł PiS. Syn Stępkowskiego został członkiem zarządu spółki z grupy Azoty.

Lista stanowisk jest długa i rzeczywiście może irytować kolegów z PiS. W ARiMR poza Stępkowskim pojawiło się też dwóch wicedyrektorów powiązanych z Jakim. W TVP Opole do gabinetu dyrektora wprowadził Mateusza Magdziarza, który wcześniej przez rok pracował w ratuszu na stanowisku ds. promocji, które stworzył dla niego prezydent Wiśniewski. Kolejny człowiek Jakiego to Sławomir Brzeziński, wiceprezes Zakładów Azotowych Kędzierzyn, spółki państwowej zatrudniającej 1,5 tys. ludzi. Do frakcji wiceministra należą wicedyrektor Powiatowego Urzędu Pracy Tomasz Kwiatek i kurator oświaty Michał Siek.

Do byłego ministra skarbu Dawida Jackiewicza wysyłał listy polecające do spółek dla swoich ludzi. Na Nowogrodzką szły za to donosy na Jakiego od ludzi opolskiego PiS. Jaki tłumaczył się już kiedyś Joachimowi Brudzińskiemu, że ma lepsze zasoby kadrowe.

Z pozycji syna w Opolu skorzystał też Ireneusz Jaki. Najpierw został wiceprezesem miejskiej spółki Wodociągi i Kanalizacja, a kilka miesięcy później jej prezesem, z roczną pensją ponad 150 tys. zł. Ten przejaw nepotyzmu Patryk Jaki nazywa „wyrównaniem dawnych krzywd”, bo jego ojciec – wieloletni sekretarz prezydenta miasta z PO Ryszarda Zembaczyńskiego – musiał odejść z ratusza, gdy junior przeszedł z PO do PiS.

Uchem Jakiego w opolskim ratuszu jest jego były asystent 27-letni Marcin Rol, obecnie wiceprezydent. Rol wszedł też do rady nadzorczej państwowej spółki Obroki, co oznacza, że nadzoruje największy rynek hurtowy w regionie. Rol, z wykształcenia politolog, został – w nawiązaniu do Bartłomieja Misiewicza – okrzyknięty pierwszym Jakiewiczem.

Projektem Jakiego jest też wielkie Opole. Przeforsował w rządzie włączenie do miasta części gminy Dobrzeń Wielki i czterech sąsiednich gmin. Dobrzeń jest tu kluczowy, bo na jego terenie mieści się Elektrownia Opole, która co roku zostawiała w gminnej kasie 25 mln zł. Nie pomogły strajki głodowe, teraz elektrownia będzie zasilać kasę miasta, a Dobrzeń – jak mówią mieszkańcy – popadnie w ruinę. Z 14 tys. mieszkańców aż 62 proc. wzięło udział w konsultacjach dotyczących przyłączenia do miasta. Prawie 100 proc. powiedziało, że nie chce mieszkać w Opolu. Jaki mówił w TVP Opole: „dopóki ja będę miał na to wpływ, mniejszość niemiecka nie będzie ustalała granic Rzeczpospolitej Polskiej”. Ale z 14 tys. wszystkich mieszkańców Dobrzenia mniejszość niemiecka to 2,5 tys.

Rafał Kampa, radny z Dobrzenia: – Kilka razy próbowaliśmy spotkać się z panem wiceministrem w sprawie naszej gminy, ale choć się z nami umawiał, to nie przychodził. Zamyka przed nami drzwi urzędu miasta, kiedy organizuje tam konferencję, i obstawia się policjantami. Kiedy czekaliśmy na niego w biurze poselskim, to straż miejska wynosiła nas na krzesłach.

Wielkie Opole według Patryka Jakiego musi pozostać wolne – jak cała Polska – od imigrantów. Kilka tygodni przed wyborami parlamentarnymi w 2015 r. szedł na czele marszu antyimigranckiego. „W 1683 Jan III Sobieski zatrzymał marsz tej dziczy na Europę. Obronił nasze chrześcijańskie, te prawdziwe korzenie” – zagrzewał maszerujących. Dwa miesiące później został wiceministrem sprawiedliwości.

Jaki ważny w resorcie

Po wyborach Jakiego ściągnął do swego ministerstwa Ziobro. Minister, zamęczający wszystkich występami w mediach w kadencji 2005–07, teraz postanowił się wyciszyć, dlatego Jaki został ustami resortu. Poza polityką medialną odpowiada za wykonanie budżetu resortu, nadzoruje służbę więzienną, kuratorów i komorników. W rozmowie z POLITYKĄ wylicza swoje osiągnięcia: upowszechnienie dozoru elektronicznego, program pracy dla więźniów, ustawę o komornikach. Na Facebooku w kwietniu zapowiedział, że przygotował program reformy Służby Więziennej. Po zmianach ma stać się nowoczesną formacją. „Zmieni się wszystko” – obiecuje.

Były szef więziennictwa Paweł Moczydłowski: – Pan wiceminister ma bardzo dużo zapału i to dobrze, że chce dalej poprowadzić zaczęte kiedyś reformy. Ale chyba jeszcze dziś jest za wcześnie na wystawianie pozytywnych ocen, które sam sobie wystawia.

Jaki lubi mówić, że chce coś po sobie zostawić. Jego pasją jest Muzeum Żołnierzy Wyklętych, powstające w dawnym areszcie przy Rakowieckiej w Warszawie. Otwarcie zaplanowano w marcu za dwa lata. Polityk PiS z Opola mówi, że Jaki ma z tyłu głowy to, że nawet wrogowie Lecha Kaczyńskiego oddają mu zasługi przy budowie Muzeum Powstania Warszawskiego: – Patryk chce, żeby o nim mówiono „budowniczy Muzeum Żołnierzy Wyklętych”. Za budowę formalnie odpowiada Arkadiusz Karbowiak, znajomy Jakiego z Opola, którego ściągnął do stolicy.

Jaka przyszłość?

Jaki twierdzi, że dojrzał; że z liberała marzącego o podatku liniowym wyrósł na socjalistę opowiadającego się za progresją podatkową. I że dziś nie wysłałby już do redakcji anonimowego listu, w którym sam siebie chwalił, co zdarzyło mu się w latach młodzieńczych. Teraz kończy pracę doktorską z polityki penitencjarnej.

Jestem zadowolony z tego, co mam. Sensem polityki jest posiadanie wpływu na zmianę rzeczywistości na lepszą, a ja mam na to realny wpływ. Cieszę się, że mam okazję pracować  dla obozu prezesa Kaczyńskiego i premier Szydło – mówi POLITYCE. – Jeśli doprowadzimy do naprawy krzywd choćby jednej osoby wyrzuconej niesłusznie z kamienicy w Warszawie, to znaczy, że zrobiliśmy więcej niż inne organy wymiaru sprawiedliwości razem wzięte i uznam to za sukces komisji – dodaje.

Pozostaje jednak radykałem; kiedyś sam Kaczyński powiedział w TVP Opole, że to dynamiczny i przyzwoity człowiek, ale czasem go ponosi. Dla Jakiego sędziowie to „kasta nadludzi”; twierdzi, że „sędziom nie można zabrać autorytetu, bo go nie mają”; że „trzeba oddzielić ziarno od plew”. Sędzi, która zajmowała się jego sprawą (o pomówienie posła PO, że w wynajmowanym przez niego mieszkaniu mieści się agencja towarzyska), groził dyscyplinarką. W apogeum kryzysu konstytucyjnego drwił z nieuznawanego przez rząd wyroku Trybunału Konstytucyjnego: „Sędziowie Trybunału mogą się spotykać, kiedy chcą, mogą sobie zamówić espresso i ciasteczka”.

Teraz nieść go ma komisja reprywatyzacyjna. Chciałby przesłuchiwać Hannę Gronkiewicz-Waltz i byłych ministrów skarbu z PO. O prezydent stolicy, która zapowiada, że nie stawi się przed komisją, powiedział, że „nie jest pępkiem świata”.

Przekonuje, że warto zachować szyld Solidarnej Polski, choć nie chce mówić o różnicach programowych między małą a dużą partią. – Te kwestie załatwiamy w gabinetach – zaznacza. Nie jest wykluczone, że plotki o jego kandydaturze na prezydenta stolicy nie wzięły się znikąd. Kandydat dyżurny – Jacek Sasin – przepadł przez klęskę ustawy metropolitalnej, kandydat potencjalny – Jarosław Krajewski – nie wybił się na sprawie Amber Gold. A wiadomo – cytując memy – „Jaki jest najlepszy kandydat”.

Polityka 21.2017 (3111) z dnia 23.05.2017; Polityka; s. 22
Oryginalny tytuł tekstu: "Jaki jest najlepszy"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Historia

O Niemcach, którzy z konieczności zostali Polakami

Książka naszego redakcyjnego kolegi Piotra Pytlakowskiego „Ich matki, nasi ojcowie”, której fragment publikujemy, opowiada o losach niemieckich dzieci mieszkających na ziemiach, które po II wojnie światowej przypadły Polsce.

Piotr Pytlakowski
15.09.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną