PiS chce reparacji wojennych od Niemiec. Co stoi za tym żądaniem?
Retoryka PiS nie zmieni faktu, że to demokratyczne Niemcy były adwokatem naszego członkostwa w UE, a dziś są po raz pierwszy w naszych historycznych relacjach sojusznikiem, a nie zagrożeniem.
Jarosław Kaczyński w Berlinie, październik 2006 r.
BARTOSZ BOBKOWSKI/Agencja Gazeta

Jarosław Kaczyński w Berlinie, październik 2006 r.

Gdy jest kłopot, władza w Polsce sięga po kartę antyniemiecką. To zawsze działa na znaczną część polskiego społeczeństwa. Działało w PRL i działa w III RP. Tak przynajmniej sądzą politycy pisowscy, bo wśród obecnych partii parlamentarnych tylko oni grają tą kartą, by odwrócić uwagę od czegoś innego, wysłać patriotyczny po swojemu komunikat do żelaznego elektoratu lub do Berlina i pośrednio do Brukseli Tuska.

W ostatnim czasie kartą antyniemiecką zagrali prezes Kaczyński i ministrowie Macierewicz i Kownacki.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną