Kraj

Nowy wspaniały świat anno domini 2017

Pochód pierwszomajowy w latach 70. Pochód pierwszomajowy w latach 70. Archiwum Ośrodka Pamięć i Przyszłość
Książka Orwella była traktowana jako utopijne, już nieaktualne proroctwo. Ale historia lubi czynić niespodzianki i po niespełna 30 latach niektóre elementy nowego wspaniałego świata są dziś efektywnie wprowadzane.

Powiemy wam, czym jest nowy wspaniały świat, nie w 1984 r., ale w 2017 r. Otóż ujmując rzecz w punktach:

– państwem, gdzie człowiek, który nie popełnił przestępstwa, czeka w domu na przyjście policji
– państwem, gdzie jest przestępstwem być bratem, siostrą, żoną lub synem przestępcy (…)
– państwem, gdzie są ludzie, którzy żyją lepiej, ponieważ w ogóle nie myślą
– państwem, w którym zdarza się, że ludzie są nieszczęśliwi, ponieważ są Żydami, a inni czują się lepiej, ponieważ nimi nie są (…)
– państwem, w którym ktoś żyje lepiej, ponieważ wychwala przywódców państwa (…)
– państwem, którego kierownicy mianują sami siebie na swoje stanowiska (…)
– państwem, gdzie sędziowie i adwokaci mają być zgodni z prokuratorami
– państwem, które wie lepiej od artystów, jaka sztuka jest najlepsza (…)
– państwem, które pragnie, żeby wszyscy obywatele myśleli to samo o filozofii, polityce zagranicznej, gospodarce i moralności
– państwem, którego rząd określa, jakie swobody przysługują obywatelom, natomiast obywatele nie określają, jakie swobody przysługują rządowi
– państwem, w którym odpowiada się za swoich przodków
– państwem, w którym obywatele są powoływani na stanowiska nie w wyniku konkursów i kompetencji, ale związków z władzą, otrzymując płace kilkadziesiąt razy wyższe niż inni (…)
– państwem, które przyjmuje na siebie rolę samotnej wyspy
– państwem posługującym się hasłami nacjonalistycznymi
– państwem, którego rząd sądzi, że nie ma nic ważniejszego od jego władzy
– państwem, które zmieniając wcześniej akceptowane zasady, dorabia światopogląd do nowych zasad
– państwem, które chce, żeby jego ministerstwo spraw zagranicznych kształtowało bieżący światopogląd dla całej ludzkości (…)
– państwem, gdzie rasiści cieszą się wolnością
– państwem, które sądzi, że w nowym wspaniałym świecie anno domini 2017 ludzie muszą być szczęśliwsi niż gdzie indziej
– państwem, którego rząd zawsze wie, jaka jest wola ludu, zanim go zapyta o zdanie (…)
– państwem, gdzie można bezkarnie pomiatać ludźmi
– państwem, w którym pewien pogląd na historię świata jest obowiązujący (…)
– państwem, w którym filozofowie i literaci powinni mówić to samo co ministrowie, ale zawsze po nich (…)
– państwem, gdzie wyniki głosowania w parlamencie zawsze się dają nieomylnie przewidzieć (…)
– państwem, które ma monopol na udzielanie swoim obywatelom całej wiedzy o świecie
– państwem, w którym podstawowa wolność polega na posłuszeństwie wobec nowego wspaniałego świata anno domini 2017
– państwem, które uważa, że nie ma różnicy między tym, co prawdziwe, a tym, w co wiara jest dla niego korzystna (…)
– państwem, które sądzi, że tylko ono może zbawić ludzkość
– państwem, które wierzy, że zawsze ma rację
– państwem, w którym historia jest na usługach polityki (…)
– państwem, które jest zawsze z siebie niesłychanie zadowolone (…)
– państwem, które wierzy, że wszyscy się nim zachwycają, a ci, co się nie zachwycają, są zdrajcami opłacanymi z zagranicy (…)
– państwem, które samo określa, kto i jak może je krytykować
– państwem, w którym można, a nawet należy przeczyć temu, co głosiło się wczoraj, i stale wierzyć, że zawsze głosi się to samo
– państwem, które bardzo nie lubi, aby jego obywatele czytali stare roczniki gazet lub oglądali niepaństwowe stacje telewizyjne (…)
– państwem, w którym wszystkie media winny mieć tę samą treść
– państwem, którego rząd pragnie, żeby wszystkie formy organizacji społecznej były przez niego zaplanowane i kontrolowane
– państwem, które bardzo nie lubi, żeby jego ustrój analizowali uczeni, a bardzo lubi, kiedy czynią to lizusi
– państwem, które zawsze wie lepiej, na czym polega szczęście każdego poszczególnego obywatela niż on sam
– państwem, które wierzy, że jest pochodnią postępu.

Powyższe jest przeróbką tekstu „Czym jest socjalizm?” Leszka Kołakowskiego, napisanego w 1956 r. dla tygodnika „Po Prostu” i skonfiskowanego przez cenzurę. Książka „Nowy wspaniały świat” Aldousa Huxleya ukazała się w 1932 roku, a „Rok 1984”, antyutopia George’a Orwella, w 1949 roku.

Około 1952 roku wydawało się, że opis Huxleya i Orwella zostanie zrealizowany w sporej części świata. Kołakowski w swoim tekście odnosił się do rzeczywistości w bloku radzieckim i tak naprawdę chciał pokazać, czym socjalizm nie jest – czy też być nie powinien. Zastąpiłem „socjalizm” słowami „nowy wspaniały świat anno domini 2017” i opuściłem pewne fragmenty bezpośrednio związane z sytuacją w pierwszej połowie lat 50. (opuszczenia są zaznaczone nawiasami).

Około 1990 roku (a nawet wcześniej) książka Orwella była traktowana jako utopijne proroctwo, już nieaktualne przynajmniej w tej części Europy, w której my żyjemy. Wszelako historia lubi czynić niespodzianki i po niespełna 30 latach niektóre elementy nowego wspaniałego świata, który miał zapanować w 1984 roku, są efektywnie wprowadzane w co najmniej dwóch krajach należących do regionu eufemistycznie nazywanego Międzymorzem.

Zdrowaś Mario po angielsku

Z tzw. ostrożności procesowej powinienem może napisać, że wszelkie podobieństwa nowego wspaniałego świata do rzeczywistości w 2017 roku są przypadkowe i niezamierzone. Nie uczynię tego z co najmniej trzech powodów szczegółowych i jednego ogólnego (patrz PS).

Jeśli chodzi o racje szczegółowe. Po pierwsze, p. Gliński coraz częściej decyduje, że państwowe subsydia dla instytucji artystycznych zależą od tego, czy twórcy respektują zasadę, iż „państwo wie lepiej od artystów, jaka sztuka jest najlepsza”. Po drugie, wczoraj przeczytałem o szkole, której postępy uczniów są mierzone tym, czy znają „Zdrowaś Mario” po angielsku i rosyjsku, oraz tym, czy umieją „układać i rozwiązywać różne zadania matematyczne związane np. z życiem papieża [Jana Pawła II], z czasem i odległościami pielgrzymowania”. Każdy, kto uczęszczał do szkoły w czasach, o których Kołakowski pisał, pamięta rozmaite czytanki, ale czegoś takiego jak program szkoły w Tereszpolu jednak nie było.

Po trzecie, p. Ziemkiewicz ustalił: „O, i wreszcie udało się pajacom osiągnąć orgazm”. Jest to komentarz do znanej wypowiedzi o „zdradzieckich mordach”. Pan Ziemkiewicz, prawdziwa mężczizna, jakby powiedziała hrabina Lala z „Kariery Nikodema Dyzmy”, jest wytrawnym tropicielem orgazmów (szczegóły można znaleźć w internecie). Tym razem zachwycił się zdradzieckimi mordami i zdiagnozował orgazm u tych, którzy zostali tak nazwani. To dobrze ilustruje punkt o państwie: „gdzie można bezkarnie pomiatać ludźmi”. Niemniej wygląda na to, że teza „o, i wreszcie udało się pajacom osiągnąć orgazm” jest produktem autorefleksji p. Ziemkiewicza, typowego tworu nowego wspaniałego świata anno domini 2017.

PS Tekst Kołakowskiego od początku funkcjonował w tzw. drugim obiegu. Był czytany (przez Tadeusza Kwintę) w „Piwnicy pod Baranami” już w początkowym okresie działania tego kabaretu: przy ogromnym aplauzie widowni, znakomicie rozumiejącej, w czym rzecz.

Tekst ten został przypomniany (w tym samym wykonaniu) w ramach „Koncertu dla Piotra S.”, dedykowanym pamięci Piotra Skrzyneckiego, w Teatrze Słowackiego w Krakowie 9 września 2017 roku. Inne czasy, inna publiczność, nieco zmieniona interpretacja, ale przyjęcie podobne jak 60 lat wcześniej.

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Żyjmy Lepiej

Dziesięć tysięcy kroków

Chodźmy chodzić, maszerować z kijami i biegać. Plan minimum to dziesięć tysięcy kroków dziennie. Można też zwiększyć obroty, ale trzeba to robić z głową.

Marcin Piątek
28.07.2020
Reklama