Co zawiera ustawa o lustracji majątkowej?

Pokaż, co masz
Lustracja majątkowa zastąpi zwietrzałą już nieco lustrację za pomocą teczek bezpieki. Ustawa o jawności życia publicznego to sposób PiS na utrzymanie władzy: zwiększa kontrolę nad obywatelami i niszczy zaufanie społeczne.
Majątki półtora miliona osób będziemy mogli wyklikać w internecie. I tam też dzielić się naszymi odkryciami: kto ma jaki dom, jaki samochód, ile zarabia, w co inwestuje, od kogo i jakie dostał prezenty wartości powyżej tysiąca złotych.
Getty Images

Majątki półtora miliona osób będziemy mogli wyklikać w internecie. I tam też dzielić się naszymi odkryciami: kto ma jaki dom, jaki samochód, ile zarabia, w co inwestuje, od kogo i jakie dostał prezenty wartości powyżej tysiąca złotych.

Napisana w Kancelarii Premiera przez ludzi ministra-koordynatora służb specjalnych Mariusza Kamińskiego ustawa „o jawności życia publicznego” jest anonsowana – zgodnie z pisowską metodą odwracania pojęć – jako poszerzenie obywatelskiej kontroli nad władzą. Wchłania dzisiejszą ustawę o dostępie do informacji publicznej, rozporządzenie Rady Ministrów o rządowym procesie legislacyjnym, zmienia przepisy o jawności oświadczeń majątkowych i o lobbingu. Wprowadza też do prawa pojęcie „sygnalisty”, ale będzie ono dotyczyło tylko spraw o korupcję.

Trzeba być pisowcem, by napisanie ustawy o jawności powierzyć służbom specjalnym. Ale lektura tego projektu pokazuje, że ustawa jest po to właśnie, by służbom ułatwić życie. Utrudnia dostęp do informacji publicznej, w tym informacji o procesie stanowienia prawa. I de facto pogarsza sytuację sygnalistów, zawężając to pojęcie i uzależniając nadanie takiego statusu od widzimisię prokuratora. Cukierkiem dla opinii publicznej jest natomiast możliwość zapoznania się z oświadczeniami majątkowymi półtora miliona osób, które są mniej lub bardziej związane z pełnieniem służby publicznej.

Mało komu chce się korzystać z przepisów o dostępie do informacji publicznej. Chętnych na sygnalistów brak, bo to jednak postawa heroiczna: narażać się na ostracyzm w pracy, by walczyć z nieprawidłowościami i łamaniem prawa w firmie. Za to zajrzeć bliźniemu do portfela – i owszem, każdy będzie chętny. Tym bardziej że zamożność w Polsce, jak w PRL, nie tylko budzi zazdrość (co naturalne), ale wciąż jest czymś podejrzanym.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj