Kraj

Krakowscy sędziowie przeciw Ziobrze. Z wyjątkiem dwóch nowych prezesów

Krakowscy sędziowie przeciw Ziobrze. Z wyjątkiem dwóch nowych prezesów

Sędziowie zwracają się też do Andrzeja Dudy z apelem o wycofanie ustaw o SN i KRS z parlamentu. Sędziowie zwracają się też do Andrzeja Dudy z apelem o wycofanie ustaw o SN i KRS z parlamentu. PantherMedia
Sędziowie z Krakowa podjęli uchwały przeciw odwołaniu prezesów tamtejszych sądów i zmianom w sądownictwie. Ale nie wszyscy sędziowie mogli poprzeć te uchwały.

Sędziowie Sądu Okręgowego w Krakowie i dwóch Sądów Rejonowych (Kraków Śródmieście i w Myślenicach) przyjęli w poniedziałek uchwały, w których protestują przeciw odwołaniu prezesów krakowskich sądów. Krytykują też projekty ustaw o KRS i SN, którymi właśnie zajmuje się Sejm. W zgromadzeniu wzięło udział stu sędziów. Przeciwko uchwałom były tylko pojedyncze głosy.

Jak dowiaduje się POLITYKA, sędziowie krakowskich sądów rejonowych dla Podgórza i Nowej Huty też chcieli uczestniczyć w tym zebraniu i poprzeć uchwały. Możliwość tę zablokowali im nowo powołani przez Zbigniewa Ziobrę prezesi. Chodzi o prezes Sądu Rejonowego dla Krakowa Podgórza sędzię Irenę Bochniak i prezesa Sądu Rejonowego dla Krakowa Nowej Huty – sędziego Bartłomieja Migdę. – Sędziowie tych sądów zebrali odpowiednią liczbę podpisów na wnioskach, występując do swoich nowych prezesów o zwołanie w poniedziałek ich zebrań, tak żeby mogli podjąć uchwały o przystąpieniu do obrad podczas zebrania razem z sędziami innych krakowskich sądów. Prezesi nie zgodzili się na to – mówi nam jeden z sędziów.

Dodaje, że „dobrozmianowy” prezes Bartłomiej Migda posunął się nawet do tego, że odwołał zwołane już zebranie. W efekcie tych działań swoich nowych prezesów sędziowie sądów na Podgórzu i Nowej Huty uczestniczyli w połączonym zebraniu sędziów krakowskich, ale tylko jako publiczność, bez prawa głosu i głosowania. – Moralnie byli z nami – słyszymy.

Ważne uchwały krakowskich sędziów

W zeszłym tygodniu Zbigniew Ziobro odwołał trzech prezesów krakowskich sądów, w tym prezesa sądu okręgowego, oraz siedmiu dyrektorów sądów z okręgu krakowskiego. Minister wyjaśniał, że miało to związek m.in. z podejrzeniami korupcyjnymi i zatrzymaniami CBA.

Czy rzeczywiście? Trzy dni przed rozprawą apelacyjną, która miała się odbyć przed krakowskim sądem, a w której stroną jest rodzina Ziobry i on sam (oskarżają lekarzy o to, że przez ich zaniedbania ponad 11 lat w szpitalu zmarł ojciec ministra sprawiedliwości), minister odwołał prezes Sądu Okręgowego w Krakowie Beatę Morawiec. Dymisję otrzymała w trakcie urlopu wypoczynkowego. Resort Ziobry przekonuje, że jej odwołanie wiąże się m.in. z zatrzymaniem dyrektora sądu. Ale dyrektor ten podlega dyrektorowi sądu apelacyjnego, a on bezpośrednio ministrowi sprawiedliwości. Morawiec miała więc bardzo ograniczony wpływ na to, co robi dyrektor.

Krakowscy sędziowie nie godzą się na te praktyki i przyjęli kilka odrębnych uchwał. W pierwszej wyrazili „stanowczy sprzeciw wobec decyzji ministra sprawiedliwości o odwołaniu prezesów i wiceprezesów Sądu Okręgowego w Krakowie, Sądu Rejonowego dla Krakowa – Podgórza w Krakowie, Sądu Rejonowego dla Krakowa – Nowej Huty w Krakowie i Sądu Rejonowego w Myślenicach”.

Piszą, że decyzje te nie zawierają uzasadnienia i nie są podyktowane żadnymi przesłankami natury merytorycznej. Zwracają uwagę, że „nieuczciwe jest także powiązanie decyzji o odwołaniu prezesów z zatrzymaniem dyrektorów sądów, w sytuacji gdy prezes sądu nie był uprawniony do sprawowania nadzoru administracyjnego nad dyrektorem, który w zakresie zarządzania majątkiem Skarbu Państwa podlegał ministrowi sprawiedliwości”.

W związku z decyzją ministra, która – według sędziów – wpisuje się w niekonstytucyjne działania, zmierzające do podporządkowania sądów władzy wykonawczej, apelują do wszystkich sędziów „o nieprzyjmowanie propozycji objęcia zwolnionych w ten sposób stanowisk oraz o rezygnację przez te osoby, które takie stanowiska objęły”. Stwierdzają ponadto, że obejmowanie stanowisk po odwołanych prezesach i wiceprezesach sądów „niegodne jest sędziego”.

Sędziowie przeciwko podporządkowywaniu sądownictwa politykom

W drugiej uchwale sędziowie stwierdzili, że „podejmowane do tej pory przez władzę wykonawczą i ustawodawczą działania wobec wymiaru sprawiedliwości prowadzą do jego destabilizacji, a przede wszystkim do odebrania mu niezależności, zmierzając w stronę podporządkowania go czynnikowi politycznemu”. Zdaniem sędziów przyjęcie procedowanych w Sejmie ustaw o Sądzie Najwyższym i KRS będzie oznaczało wyjście Polski z kręgu zachodniej kultury prawnej: „będzie równoznaczne ze złamaniem podstawowych standardów ochrony prawnej obywateli, w postaci prawa do rzetelnego procesu przed niezawisłym i bezstronnym sądem”.

Sędziowie zwracają się też do Andrzeja Dudy z apelem o wycofanie ustaw z parlamentu, a w razie ich uchwalenia – o weto.

W trzeciej uchwale sędziowie zwrócili się do wszystkich sędziów o rozważenie możliwości odczytywania przed rozprawami (lub po ich zakończeniu) następującego oświadczenia: „My, sędziowie sądów powszechnych, otrzymując powołanie, ślubowaliśmy stać na straży prawa, sprawiedliwość wymierzać zgodnie z przepisami prawa, bezstronnie według swego sumienia, a w postępowaniu kierować się zasadami godności i uczciwości. Dzisiaj sędziowska niezawisłość okazała się zagrożeniem dla władzy ustawodawczej i wykonawczej. Wzywamy władze państwowe do zaprzestania: działań niszczących fundamenty demokratycznego państwa prawa, podporządkowywania sądownictwa politycznym ośrodkom decyzyjnym oraz do zakończenia kampanii pomówień przeciwko sędziom. Prosimy obywateli Rzeczypospolitej Polskiej o obronę, w granicach obowiązującego prawa, konstytucyjnego porządku prawnego. Bez niezależnych sądów nie ma ani demokracji, ani należytego poziomu ochrony praw i wolności obywatelskich, w tym zwłaszcza prawa do rzetelnego procesu, ani też szacunku dla godności ludzkiej”.

Sędziowie uczestniczący w poniedziałkowym zebraniu ustalili, że powyższym oświadczeniem oplakatują też budynek sądu.

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Kultura

Wojciech Marczewski o wolności od kina

Moje pokolenie nie sprawdziło się. To, co zaproponowało, jest odrzucane – mówi reżyser filmowy Wojciech Marczewski w przeddzień swojej retrospektywy na łódzkim festiwalu Transatlantyk.

Janusz Wróblewski
07.07.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną