Kraj

Żandarmi przyszli po generała…

Dlaczego Żandarmeria Wojskowa przyszła po gen. Pytla?

Gen. Piotr Pytel Gen. Piotr Pytel Krystian Maj / Forum
Sytuacja, w której żandarmi przychodzą rano do domu po oficera w stopniu generała, a na dodatek b. szefa wojskowego kontrwywiadu, musi oznaczać jedno: grubą aferę.

Zwłaszcza jeśli potem konwojują go kilkaset kilometrów do prokuratury. W tym momencie można by – owszem, w cywilizowanym państwie – sądzić, że generał musiał mocno, oj mocno, nabroić. Zwyczajowo bowiem normalne kraje nie traktują z tak ostentacyjną brutalnością wysokich oficerów (choćby byłych) swoich służb specjalnych.

W państwie PiS jednak gen. Piotr Pytel zostaje po parogodzinnym przesłuchaniu... zwolniony. Prokurator jedynie zmienia mu zarzut, który był formalnie podstawą operacji. Ta zaś sekwencja wydarzeń świadczy już o tym, że jeśli ktoś tu broi, to ci, którzy operację zlecili i wzięli w niej udział.

Zlecić ją musiał sam minister obrony, bo przecież w skrajnie hierarchicznych wojskowych strukturach (i przy armijnej mentalności) nikt, zwłaszcza byle prokurator czy szef żandarmerii, nie poważyłby się ot tak wejść do domu generała i zatrzymać nawet eksszefa kontrwywiadu.

Dlaczego Żandarmeria Wojskowa zatrzymała gen. Pytla?

O co mogło chodzić Antoniemu Macierewiczowi? Akurat w jego przypadku wszelkie diagnozy mogą być trudne. Może jednak chciał upiec kilka pieczeni. Po pierwsze, pokazać swoje zdecydowanie i determinację. Na zasadzie: po każdego możemy przyjść. Tyle że z buty i tak Macierewicz słynie.

Mógł też, po drugie, chcieć przypomnieć, że kontakty z rosyjskimi specsłużbami mają w sumie wszyscy. Mało kto przecież zwróci uwagę, że czym innym są oficjalne kontakty i nieoficjalne operacje prowadzone przez szefa kontrwywiadu wojskowego, a czym innym rozmaite związki, jakie mają z Rosjanami ludzie z otoczenia ministra obrony.

Ale może akcja zatrzymania gen. Pytla miała być kolejną – po przeciekach o planach rekontrukcji rządu chociażby – sensacją na użytek mediów, mającą służyć odwróceniu uwagi opinii publicznej od tego, co dziś jest faktycznie zarówno ustrojowo, jak i politycznie ważne, czyli podporządkowywniu sobie przez władzę sędziów i sądów RP? Bo i taka przykrywkowa operacja może być argumentem dla Macierewicza w jego obozie.

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Ja My Oni

Czy internet pomaga w zakochaniu się i utrzymaniu związku?

Czy sieć ułatwia ludziom miłość?

Aleksandra Żelazińska
09.02.2016
Reklama