Prokuratorzy bez obrony

Prokuratura umiera w ciszy
Im bliżej sezonu wyborczego, tym wyraźniej widać, po co PiS chciał podporządkować rządowi, czyli sobie, prokuraturę.
Czy w przyszłości będzie w Polsce szansa na budowę niezależnej prokuratury?
Przemysław Pokrycki/Reporter

Czy w przyszłości będzie w Polsce szansa na budowę niezależnej prokuratury?

Zbigniew Ziobro uwolnił się od obowiązku corocznego składania premierowi sprawozdania z działalności prokuratury.
Grzegorz Łyko/Forum

Zbigniew Ziobro uwolnił się od obowiązku corocznego składania premierowi sprawozdania z działalności prokuratury.

Mieliśmy całą serię śledztw związanych z Trybunałem Konstytucyjnym i jego niepokornym prezesem Andrzejem Rzeplińskim.
Wojciech Kryński/Forum

Mieliśmy całą serię śledztw związanych z Trybunałem Konstytucyjnym i jego niepokornym prezesem Andrzejem Rzeplińskim.

audio

AudioPolityka Ewa Siedlecka - Prokuratura umiera w ciszy

O siódmej rano CBA wkracza do domu wiceministra finansów w rządzie PO-PSL Jacka K. Zatrzymuje, przewozi na kilkugodzinne przesłuchanie najpierw w Warszawie, potem wiezie do Białegostoku. Obawa mataczenia raczej nie zachodziła, bo sprawa dotyczy zdarzeń sprzed blisko dziesięciu lat: zaliczenia automatów do gier, tzw. jednorękich bandytów, do gier o „niskich wygranych”, od zysków, z których odprowadza się niższy VAT. Sprawę ewentualnego niedopełnienia obowiązków przez wiceministra K. prokuratura już badała. I stwierdziła, że nie można mu przypisać tego przestępstwa. Teraz wiceminister sprawiedliwości Patryk Jaki oświadcza, że nie zdobyto wprawdzie nowych dowodów, ale „jest inna wizja, inne oczekiwania szefa”. Szef to Zbigniew , minister-prokurator generalny. Media, za prokuraturą, podają, że chodzi o uszczerbek w podatkach wielkości 21 mld zł. A rzecz cała dzieje się dzień po ogłoszeniu bardzo niekorzystnych dla PiS badań dotyczących poparcia dla partii politycznych.

Déjà vu: polityka znów prowadzona jest za pomocą prokuratury i służb. Brakowało tylko stwierdzenia pod adresem Jacka K.: „Już nikt nigdy przez tego pana okradziony nie będzie”.

Zero ograniczeń

Teraz prokuratura i służby nie mają już takich ograniczeń, jak za poprzednich rządów PiS. Ten rząd zaczął od uchwalenia nowego prawa o prokuraturze. Takiego, żeby już nikt nie mógł postawić ministrowi sprawiedliwości-prokuratorowi generalnemu zarzutu nadużycia władzy.

Zbigniew Ziobro napisał ustawę, która pozwala mu robić to wszystko, co było nielegalne lub wątpliwe prawnie, gdy rządził prokuraturą za poprzednich rządów PiS. Może pokazywać komu chce akta sprawy. Może publicznie ujawniać wybrane z nich dowolnie kawałki. Może ustawić każde śledztwo i nie grozi mu już zarzut naciskania na prokuratorów i łamania zasady niezależności. Zasada ta przestała praktycznie istnieć, bo prokurator generalny jako bezpośredni przełożony może zmienić decyzję każdego prokuratora. Ma też środki nieformalnego nacisku, którymi może zmusić prokuratora, by „sam” zrobił to, co mu każe prokurator generalny. Czyli by ewentualną winę i odpowiedzialność wziął na siebie.

W grudniu Komisja Wenecka wydała opinię o tej ustawie: połączenie funkcji ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego nie spełnia międzynarodowych standardów dotyczących procedury mianowania prokuratora generalnego oraz jego kompetencji. Taką opinię zamieściła też w grudniowych zaleceniach dla Polski Komisja Europejska.

W obronie niezależności sądów były wielotysięczne protesty. Prokuratury nikt nie bronił, mimo że było czego: po latach walki o jej uniezależnienie od polityki, w 2010 r., została uwolniona spod podległości rządowi. Ale politycy – głównie PiS, ale też PO, która reformę przeprowadziła – od początku każdą prawdziwą czy wyimaginowaną wpadkę prokuratury tłumaczyli brakiem politycznej zwierzchności. Koronnym dowodem na to, że reforma prokuratury się nie udała, miała być afera Amber Gold. (Skąd domniemanie, że gdyby prokuratorów nadzorowali politycy – to tej afery by nie było?). Politykom udało się przekonać opinię publiczną, że to dowód na to, że trzeba reformę odwrócić.

No i PiS ją odwrócił. Nie wiemy, czy prokuratura stała się sprawniejsza w ściganiu przestępców, bo autor reformy Zbigniew Ziobro uwolnił się od obowiązku, który ciążył na niezależnym prokuratorze generalnym Andrzeju Seremecie: od corocznego składania premierowi sprawozdania z działalności prokuratury.

Skręcanie śledztw

Widoczne dla opinii publicznej efekty reformy to politycznie skręcane śledztwa. Niewidoczne – to setki prokuratorów zdegradowanych i zsyłanych do prokuratur odległych od miejsca zamieszkania za śledztwa przeciw interesom PiS, prowadzone za rządów PO, lub za próby zachowania niezależności.

Przywracając i wzmacniając polityczną kontrolę nad prokuraturą, PiS zapewnił sobie nie tylko narzędzie sprawowania władzy, w tym bat na politycznych wrogów i konkurentów. Zabezpieczył też „swoich” przed odpowiedzialnością – teraz i w przyszłości. Jednym z pierwszych takich działań było uwolnienie premier Beaty Szydło od podejrzenia, że łamie prawo, nie publikując wyroków Trybunału Konstytucyjnego. Prokuratura umorzyła sprawę, a uzasadnienie (że nie publikując, działała w obronie interesu publicznego, bo nie wiadomo, czy te wyroki to wyroki) będzie w przyszłości przedstawiane jako argument przeciwko pociągnięciu jej do odpowiedzialności przed Trybunałem Stanu.

Sprawa braku publikacji wyroku TK, aby mogła dobrnąć do szczęśliwego dla PiS końca, czyli umorzenia, wymagała trzykrotnej zmiany prokuratora prowadzącego.

Sprawę tzw. głosowania kolumnowego w Sejmie w grudniu 2016 r. prokuratura umorzyła, ukrywając dowody, że PiS rozmyślnie uniemożliwił posłom opozycji udział w debacie i głosowaniu.

Prokuratura „w interesie społecznym” przystąpiła do prywatnego procesu w sprawie śmierci po operacji serca, ojca ministra-prokuratora Ziobry. I wszczęła postępowanie o zawyżoną zapłatę za opinię biegłych, w której bada się udział sędzi prowadzącej sprawę. Ściganie Donalda Tuska: informacja o możliwości postawienia mu „szeregu zarzutów” (m.in. o zdradę dyplomatyczną, bo zgodził się, by katastrofa smoleńska badana była zgodnie z konwencją chicagowską) pojawiła się niedługo przed wyborami na szefa Rady Europejskiej, w których startował.

Prokuratura oczyściła konto Mariuszowi Kamińskiemu: 29 sierpnia 2016 r. Mariusz Matys z Prokuratury Rejonowej Warszawa wszczął i tego samego dnia umorzył śledztwo w sprawie przekroczenia uprawnień przez Kamińskiego, jako szefa CBA, w sprawie tzw. willi Kwaśniewskich w Kazimierzu Dolnym.

Mieliśmy całą serię śledztw związanych z Trybunałem Konstytucyjnym i jego niepokornym prezesem Andrzejem Rzeplińskim.

Inna grupa spraw dotyczy sędziów orzekających w sposób, który nie spodobał się partii rządzącej. Trzeci rok trwa przenoszone po prokuraturach w całej Polsce śledztwo w sprawie podszywania się pod sędziego Wojciecha Łączewskiego. Prokuratora bada, czy ktoś się pod niego nie podszył na Facebooku, by spiskować z szefem „Newsweeka” Tomaszem Lisem, jak obalić PiS. Wszczęcie sprawy pozwala prokuraturze na stosowanie środków operacyjnych – w tym wypadku wobec sędziego Łączewskiego, który uczestniczył w wydaniu wyroku skazującego na Mariusza Kamińskiego. Innym sędzią, w którego „obronie” prokuratura prowadzi śledztwo, jest były rzecznik prasowy Krajowej Rady Sądownictwa Waldemar Żurek. Chodzi o liczne groźby kierowane pod jego adresem, mailowo i telefonicznie. To umożliwia służbom m.in. kontrolę jego telefonu i komputera.

Kolejna kategoria spraw to idące w tysiące postępowania przeciwko działaczom KOD, Obywateli RP i innych organizacji oraz osobom uczestniczącym w różnych formach społecznych protestów. Szczególną ochroną przed odpowiedzialnością prokuratura objęła natomiast osoby i ugrupowania głoszące hasła rasistowskie i ksenofobiczne.

Opór niewidzialny

Znamy nazwiska sędziów niepokornych, którzy, ryzykując szykany ze strony władzy, wydają w sprawach politycznych wyroki zgodne z własnym sumieniem i prawem.

Opór prokuratorów przed politycznym skręcaniem śledztw i używaniem prokuratury do politycznych celów też istnieje. Ale kryje go „tajemnica postępowania”. Prokuratura, to organ „jednolity”, a nie zbiór pojedynczych osobowości – jak w sądownictwie. Prokuratorzy są teoretycznie niezależni, ale w ramach podległości służbowej dostają polecenia. Niezależność polega na tym, że mogą odmówić ich wykonania – ale wtedy inny prokurator zostanie wyznaczony do wykonania brudnej roboty. A opór prokuratora nie przedostaje się do opinii publicznej. Ani to, że potem jest delegowany bez zgody do prokuratury dziesiątki lub setki kilometrów od domu.

Stowarzyszenie Prokuratorów Lex Super Omnia podaje, że ok. 200 prokuratorów zostało delegowanych „w dół”, co stało się w prokuraturze PiS regularnym, choć pozaprawnym sposobem karania. Deleguje się na 12 miesięcy w roku – jak mówi przepis. A że w każdym roku kalendarzowym może to być 12 miesięcy – więc można prokuratora delegować w ten sposób dożywotnio, każdego roku kalendarzowego zsyłając go na 12 miesięcy, po całej Polsce. – Nie ma wyraźnej podstawy prawnej, żeby skarżyć te delegacje, chyba że jako mobbing – mówi prezes Lex Super Omnia Krzysztof Parchimowicz, sam zesłany z Prokuratury Krajowej do rejonowej.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną