Kraj

Niespołeczna polityka PiS

Elżbieta Rafalska Elżbieta Rafalska Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta
Prawdziwy cel ogromnych wydatków na „politykę społeczną” PiS to kupowanie poparcia szerokich grup społecznych z myślą o dobrym wyniku kolejnych wyborów. A Beata Szydło i Elżbieta Rafalska nie muszą się martwić o swoje stanowiska.

Ani Beata Szydło, wicepremier do spraw społecznych, ani Elżbieta Rafalska, minister rodziny i polityki społecznej, nie stracą stanowisk tylko dlatego, iż opozycja uznała, że źle wykonują swoje obowiązki. Prawu i Sprawiedliwości wystarczy głosów, żeby wniosek o odwołanie wylądował w koszu. I nikt się nie będzie zastanawiał, czy był zasadny.

Szkoda, że w parlamencie, w którym zrezygnowano z debat, nie padnie pytanie, jaką politykę społeczną prowadzi obecna ekipa rządząca. Jakie cele chce osiągnąć i realizacja których jest najważniejsza. Hasła o zmniejszaniu nierówności czy zwiększaniu dzietności chętnie powtarzane przez liderów PiS, zanim ta partia przejęła władzę, wydają się coraz mniej aktualne, a w każdym razie nie najważniejsze.

Priorytety i skutki (nie)społecznej polityki PiS

To, że rodziny zamożne na każde drugie i kolejne dziecko otrzymują od państwa 500 zł miesięcznie bez żadnych warunków, a samotni rodzice tylko wtedy, gdy klepią biedę, jest polityką nie tyle społeczną, co dziwaczną, bardzo w dodatku niesprawiedliwą. Co jest jej celem? Obrońcy polityki PiS twierdzą, że dzięki tej polityce zmniejszono skrajne ubóstwo w rodzinach wielodzietnych. Ale specjaliści od polityki społecznej zapewniają, że – jeśli tak – to ten cel można było osiągnąć za o wiele mniejsze pieniądze. Dlaczego więc wydajemy prawie 24 mld zł rocznie? I dlaczego państwo jest tak rozrzutne, wspomagając rodziny, którym niczego nie brakuje, natomiast tak skąpe i bezwzględne wobec niepełnosprawnych, którzy znajdują się w bardzo trudnej sytuacji? Czy to tylko brak konsekwencji, czy może poprawa sytuacji tej grupy po prostu nie znalazła się w grupie celów priorytetowych? A jeśli tak, to dlaczego?

Czytaj także: Iwona Hartwich: Za Tuska traktowano nas humanitarnie. Teraz się nas poniża

Dlaczego skutkiem ubocznym tej polityki jest zniechęcanie rodzin, szczególnie kobiet, do ograniczania ich aktywności zawodowej, podczas gdy gospodarka zaczyna dostawać zadyszki z braku ludzi do pracy? Czy można uznać za właściwą politykę, która zniechęca do pracy? I której skutkiem w przyszłości będą głodowe emerytury dla kobiet?

To nie polityka społeczna, a kampania wyborcza PiS za pensję wicepremiera

Można by jeszcze długo wyliczać. Cele polityki społecznej obecnej władzy są niejasne, sprzeczne ze sobą i w dłuższej perspektywie, choć tak kosztowne, niedobre dla społeczeństwa. Dlatego specjaliści uważają, że prawdziwym celem wydawania ogromnych pieniędzy jest kupowanie poparcia szerokich grup społecznych z myślą o dobrym wyniku kolejnych wyborów. I ten cel ekipa rządząca osiąga, więc odwołanie Beaty Szydło, która za pensję wicepremiera prowadzi kampanię wyborczą swojej partii, nie znajdując czasu na rozwiązywanie problemów niepełnosprawnych, jest bezzasadne. Podobnie jak dymisja minister Rafalskiej.

Czytaj także: Danina solidarnościowa przyniesie dwie poważne szkody

Reklama

Czytaj także

Ludzie i style

Jak amerykańskie flippery z Francji do Polski trafiły

Flippery, czyli zręcznościowe, elektromechaniczne maszyny do grania, były kiedyś obowiązkowym elementem wyposażenia w barach, hotelach i... nocnych klubach. O ich losach opowiada Marek Jasicki, który importował je z Francji do Polski.

Łukasz Dziatkiewicz
15.09.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną