Kraj

Czy premier uszanuje sąd?

Mateusz Morawiecki Mateusz Morawiecki Kancelaria Prezesa RM
Mamy kolejny wyrok dotyczący wypowiedzi Mateusza Morawieckiego, tym razem niekorzystny dla PiS. I najbardziej mnie ciekawi, czy premier go wykona.

Sąd Apelacyjny w Warszawie orzekł, że premier Mateusz Morawiecki ma sprostować wypowiedź z wyborczego wiecu w Świebodzinie, gdzie stwierdził o rządach koalicji PO-PSL: „Nasi poprzednicy mówili, że budujemy nie politykę, tylko drogi i mosty. Nie było ani dróg, ani mostów”. A także: „W ciągu jednego do półtora roku wydawana jest przez nas większa suma na drogi lokalne niż za czasów koalicji Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego w ciągu ośmiu lat”.

„Ocenna” wypowiedź premiera

Najpierw był spór o to, czy tę wypowiedź można sądzić w 24-godzinnym trybie wyborczym, skoro premier nie jest oficjalnie uczestnikiem kampanii. Sąd Okręgowy uznał, że nie można, Sąd Apelacyjny był odmiennego zdania i sprawa trafiła do ponownego rozpoznania. Tym razem pierwsza instancja uznała, że była to „wypowiedź ocenna”, a takie nie podlegają kategoriom prawda–fałsz, zatem nie podlegają też wyborczemu trybowi. Dziś sąd drugiej instancji uznał, że jednak było to stwierdzenie co do faktów – i że było fałszywe.

Czytaj także: Jak PiS rozprawia się z niepokornymi sędziami

Wyrok oznaką lizusostwa?

Wczoraj, komentując wyrok pierwszej instancji (że premier nie musi prostować tej wypowiedzi), napisałam, że dzięki temu, że PiS zastrasza i awansuje sędziów, promując posłusznych i karząc niezawisłych, każdy wyrok jest dzisiaj komentowany nie z punktu widzenia prawa czy słuszności, ale jako efekt politycznego lizusostwa sędziów, ewentualnie strachu z jednej, a niechęci sędziów do PiS z drugiej strony. A to rujnuje zaufanie do wymiaru sprawiedliwości. I o to właśnie chodziło PiS-owi.

Jak się zachowa Mateusz Morawiecki

Mamy kolejny wyrok, tym razem niekorzystny dla PiS. I najbardziej mnie ciekawi, czy premier go wykona. Bo przecież w III RP PiS, już od niemal trzech lat, przypisuje sobie prawo do oceny, który wyrok należy wykonać, bo jest słuszny i prawidłowy, a którego nie. Ostatnio – z wyprzedzeniem – ostrzegł o tym Trybunał Sprawiedliwości UE, w razie gdyby Trybunałowi przyszło do głowy orzec nie po myśli polskich władz w sprawach dotyczących „reformy” Sądu Najwyższego.

No więc ciekawe, czy tym razem premier uzna wyrok. Czy też stwierdzi, że nie jest to wyrok w rozumieniu prawa – jak orzekła premier Beata Szydło o wyrokach Trybunału Konstytucyjnego przed „dobrą zmianą”. Albo, jak sam stwierdził o przyszłym rozstrzygnięciu TSUE – że nie będzie się mieściło w granicach prawa. A może odwoła się do „suwerena” i – jak w przypadku rzekomego poparcia dla swoich „reform” wymiaru sprawiedliwości – pokaże w „Wiadomościach” TVP wyniki sondażu opinii publicznej: „Czy premier ma sprostować wypowiedź: tak / nie / nie mam zdania”?

Reklama

Czytaj także

Pomocnik Historyczny

Królewny – żony i matki władców

Wagę dynastycznej dyplomacji rozumieli także Piastowie i Jagiellonowie, którzy wykorzystywali ożenki swoich sióstr, córek i wnuczek do zawierania politycznych aliansów.

Anna Czarniecka
23.02.2021
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną