Czy Hanna Zdanowska może znów zostać prezydentem Łodzi?
Wbrew sugestiom Jacka Sasina (PiS) eksperci nie mają wątpliwości. Jeśli Zdanowska wygra wybory w Łodzi, będzie mogła objąć urząd.
Hanna Zdanowska, prezydent Łodzi.
Marcin Wojciechowski/Agencja Gazeta

Hanna Zdanowska, prezydent Łodzi.

Szef komitetu stałego rządu Jacek Sasin (PiS) w poniedziałek odwiedził Łódź, jak sam powiedział, „na prośbę premiera”. Zaczął poddawać w wątpliwość, czy Hanna Zdanowska może pozostać prezydentem miasta, nawet jeśli wygra wybory. Sondaże dają kandydatce PO zdecydowaną przewagę nad rywalami; ma szanse na zwycięstwo w pierwszej turze.

Czytaj też: Zdanowska po raz trzeci

Sasin: Będzie brakowało prezydenta-partnera

„Sytuacja jest trudna dla Łodzi” – mówił Sasin „Expressowi Ilustrowanemu”. „Mamy wybory samorządowe, w których startuje obecna prezydent Łodzi. A jak wskazują analizy prawne, nie ma żadnej możliwości, nawet w przypadku wygranej, aby miała możliwość objąć skutecznie urząd prezydenta Łodzi. To bardzo niepokoi rząd, bo Łódź to jedno z trzech największych miast w Polsce, miasto, które potrzebuje wsparcia. Wiele programów rządowych jest kierowanych do miast takich jak Łódź. W przypadku niestabilności, jaka może wystąpić, to współdziałanie między rządem a samorządem może być trudne, bo będzie brakowało partnera-prezydenta, który może objąć urząd i zarządzać miastem”.

Czytaj też: PiS atakuje sejmiki, PO chce utrzymać miasta

Prawomocny wyrok

Przypomnijmy, Hanna Zdanowska została oskarżona o to, że w grudniu 2008 r. złożyła do banku akt notarialny poświadczający nieprawdę. W dokumencie znalazła się informacja o 50 tys. zł, które Zdanowska miała otrzymać od swojego partnera Włodzimierza G. za sprzedaż mieszkania. Dzięki tej informacji Zdanowska otrzymała kredyt, którego normalnie nie mogłaby dostać.

Proces zakończył się uznaniem Hanny Zdanowskiej i Włodzimierza G. winnymi. Prezydent Łodzi została ukarana grzywną 25 tys. zł, a 27 września sąd okręgowy oddalił apelację, w związku z czym wyrok stał się prawomocny.

Czytaj też: Kto zdobędzie władze w największych miastach

Dwa sprzeczne przepisy

Ponieważ sąd skazał Zdanowską tylko na karę grzywny, to na mocy kodeksu wyborczego może ona kandydować na urząd prezydenta miasta (wyklucza on kandydowanie osób skazanych na więzienie za przestępstwo umyślne ścigane z oskarżenia publicznego). Co innego mówi ustawa o pracownikach samorządowych: na jej mocy osoba skazana prawomocnym wyrokiem, także grzywny, nie może objąć funkcji prezydenta.

Laikom oba przepisy mogą wydać się sprzeczne. Do wyborów samorządowych zostały niecałe dwa tygodnie. Coraz ważniejsza staje się odpowiedź na pytanie, który przepis zostanie uznany jako ważniejszy. A jeśli ten drugi, to czy PiS zamiast Zdanowskiej będzie chciał szybko zainstalować w Łodzi swojego komisarza?

Konstytucja ważniejsza: Zdanowska może zostać prezydentem

Eksperci nie mają jednak wątpliwości, Zdanowska będzie mogła objąć urząd, jeśli wygra wybory. Przepisy ustawy o pracownikach samorządowych jej nie dotyczą, bo jako prezydent miasta z wyboru mieszkańców nie jest pracownikiem samorządowym.

Ta sprawa jest w istocie bardzo prosta – mówi POLITYCE konstytucjonalista Marek Chmaj z Uniwersytetu SWPS w Warszawie. – To, kto ma prawa wyborcze i jak mogą być one ograniczane, reguluje art. 62 i 99 ust. 3 konstytucji. Zgodnie z nimi ograniczenia mogą dotyczyć tylko osób ubezwłasnowolnionych, pozbawionych praw publicznych albo wyborczych, lub skazanych na karę pozbawienia wolności za przestępstwo umyślne ścigane z oskarżenia publicznego.

W podobny sposób prawa wyborcze reguluje kodeks wyborczy.

A jeśli jakaś osoba ma prawo kandydować, to ma też prawo objąć funkcję, na jaką zostanie wybrana. Dlatego przepis, na który powołuje się Sasin, nie ma zastosowania w wypadku Zdanowskiej. Ustawa nie może bowiem zmieniać normy wynikającej z konstytucji jako aktu wyższego rzędu.

Jakiego partnera dla rządu chce Sasin

Znamienne, że do tej pory kontrkandydat Zdanowskiej w wyborach – poseł PiS Waldemar Buda, nie poruszał sprawy kredytu w swojej kampanii. Wynika to z dużego wsparcia, jakiego łodzianie udzielili prezydent, gdy tylko sprawa trafiła na wokandę. Sprawa kredytu Zdanowskiej jest skomplikowana, a lokalne media dość zgodnie uznały, że mowa o przewinieniu sprzed dziesięciu lat, w dodatku o bardzo niskiej szkodliwości społecznej. Również będący szanowanym profesorem prawa o ogromnym dorobku naukowym wojewoda Zbigniew Rau nie zabierał do tej pory publicznie głosu w tej sprawie.

Za słowami Sasina czai się też groźba swego rodzaju politycznego szantażu. Trudno bowiem powiedzieć, kim miałby być ten „prezydent-partner” dla rządu. O tym, że wyborcy powinni popierać kandydatów, którzy będą współpracować z rządem, mówił wcześniej premier Mateusz Morawiecki. Z kolei kandydat na wiceprezydenta Warszawy Piotr Guział stwierdził otwarcie, że rząd „nie będzie budował mostów dla Trzaskowskiego” (kandydata PO). Kandydat PiS Patryk Jaki nie odciął się od słów swojego zastępcy in spe.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj