Kraj

Proces Frasyniuka to zemsta polityczna

Rozpoczął się proces karny przeciwko Władysławowi Frasyniukowi. Rozpoczął się proces karny przeciwko Władysławowi Frasyniukowi. Adam Stępień / Agencja Gazeta
Rozpoczął się proces karny przeciwko Władysławowi Frasyniukowi o naruszenie nietykalności policjantów. W gruncie rzeczy sprawa jest polityczna.

W sprawach karno-politycznych Władysław Frasyniuk, czołowy opozycjonista z czasów PRL, ma bogate doświadczenie. W latach 80. ścigano go, sądzono i skazywano, bo walczył z tamtym ustrojem. W poniedziałek 19 listopada 2018 r. mogliśmy mieć déja vù – słynny Władek znów zasiadł na ławie oskarżonych. I znów z powodów politycznych. Dawniej na sądowej ławie pilnowali go milicjanci, dzisiaj do sądu przyszedł sam, usiadł obok adwokatów, ale policjanci też byli. W roli pokrzywdzonych, bo rzekomo zostali kopnięci przez Frasyniuka i byli popychani. Działo się to 10 czerwca 2017 r. na Krakowskim Przedmieściu, kiedy Frasyniuk z ponad setką innych osób usiadł na jezdni na trasie comiesięcznego marszu prowadzonego przez Jarosława Kaczyńskiego, czyli tzw. miesięcznicy smoleńskiej.

Frasyniuk znów na czele tłumu

Nieco wcześniej zmieniono prawo o zgromadzeniach, wprowadzając nadrzędność tzw. zgromadzeń cyklicznych. Nikt nie miał wątpliwości, że chodziło o nadanie specjalnego statusu miesięcznicom smoleńskim i uniemożliwienie kontrmanifestacji. 10 czerwca 2017 r. na Krakowskim Przedmieściu odbył się pokojowy protest przeciwko ustawie o zgromadzeniach i zawłaszczaniu państwa przez PiS.

Czytaj też: Zatrzymanie Frasyniuka to kolejna wpadka władzy

O przyjeździe Frasyniuka na kontrmanifestację policja wiedziała od dawna. Obawiano się, że ten charyzmatyczny przywódca opozycji demokratycznej z czasów PRL znów stanie na czele tłumu. Próbowano uniemożliwić mu dołączenie do osób siedzących na jezdni, a kiedy i tak się przedostał, policjanci ustawili się w pobliżu, by na rozkaz dowódcy przystąpić do rozbijania protestu. Można uznać, że tym razem celem numer jeden nie był jak dotychczas lider ruchu Obywatele RP Paweł Kasprzak, ale 60-letni Władysław Frasyniuk.

Nie widział nogi, która dotknęła jego kolana

Rozkaz padł i policjanci ruszyli, aby wyciągać ludzi z jezdni, wynosić ich w ustronne miejsca, tam przetrzymać, aż marsz Kaczyńskiego przejdzie, potem spisać i skierować wnioski o ukaranie. Protestujący siedzieli blisko siebie, spleceni ramionami, i nie zamierzali ułatwiać funkcjonariuszom zadania. Frasyniuka trzymały za ramiona osoby z boku i z tyłu, policjanci mozolnie rozrywali ten gąszcz ludzkich rąk.

Nie wiem, czy pan Frasyniuk kopnął mnie wtedy celowo czy przypadkiem – oświadczył przed sądem policjant, który miał za zadanie wynieść Frasyniuka z miejsca protestu. Nie widział nogi, która dotknęła jego kolana, ale wyraził przekonanie, że była to noga Frasyniuka. Później, jak twierdził, został odepchnięty ręką Frasyniuka, co odebrał jako próbę uderzenia. – Czułem się głęboko urażony – mówił sądowi – że policjant w mundurze nie jest traktowany z szacunkiem.

Doniesienie po interwencji przełożonego

Frasyniuk nie przyznał się do winy. Oświadczył, że nikogo nie kopał, a odepchnięcie nie było celowe, po prostu wyrywał rękę, kiedy policjant próbował mu ją wykręcić.

Policjant przyznał, że nie odniósł żadnych obrażeń. Doniesienie na Frasyniuka złożył po kilkudniowym namyśle. – Nikt mnie do tego nie namawiał ani nie instruował – zeznał.

Ale drugi policjant zeznający przed sądem, dociśnięty pytaniami obrońców, ujawnił, że doniesienie złożył po telefonie od przełożonego. Nie ujawnił treści rozmowy, ale zaraz po niej do jego mieszkania przyjechał inny policjant i spisał zeznanie. To sytuacja niespotykana, aby aż tak ułatwiać życie osobie poszkodowanej (a raczej rzekomo poszkodowanej).

Proces Frasyniuka jest polityczny

Wiele okoliczności budzi w tej sprawie wątpliwości. Nie tylko fakt, że jeden policjant przez kilka dni zastanawiał się, czy donieść na byłego opozycjonistę, a do drugiego telefonował w tej kwestii przełożony. Doszło potem do spektakularnego zatrzymania Frasyniuka w jego domu: zakucie w kajdanki i przewiezienie na przesłuchanie, na które mógł po prostu zostać wezwany.

To jasne, że nikt nie jest ponad prawem, ale Frasyniuk, jak uznał wcześniej inny sąd, miał prawo protestować. W dynamicznej i pełnej emocji sytuacji, kiedy policjanci rozbijają tłum, często dochodzi do przypadkowych zdarzeń. Ktoś kogoś dotknie nogą albo odepchnie. Po podobnych interwencjach policji kilka osób odniosło obrażenia. Były złamane ręce, siniaki i skręcenie stawów. Żadnego funkcjonariusza nie postawiono z tego powodu w stan oskarżenia.

Czytaj także: Jednemu z najspokojniejszych Obywateli RP grożą 3 lata więzienia

Proces, jaki prokuratura wytoczyła Władysławowi Frasyniukowi, ma niewątpliwe podłoże polityczne. Sprawę konsultowano na wysokich ministerialnych szczeblach. Prokurator generalny Zbigniew Ziobro o wszystkim musiał być informowany. Świadomie zdecydowano, aby postawić Frasyniuka przed sądem, a przy okazji poniżyć go i zdeprecjonować.

Można podejrzewać, że to rodzaj zemsty za zaangażowanie Frasyniuka w protesty przeciwko rządowi PiS i jego ostrą krytykę tej formacji. Rzecz w tym, że taka publiczna zemsta może obrócić się przeciwko mścicielom. Nie wolno bowiem wykorzystywać podległych sobie służb, aby dokonywać swoistej dintojry na człowieku, który władzy się nie kłania. Za naużywanie uprawnień też są paragrafy.

Więcej na ten temat
Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Kultura

Polscy autorzy plagiatorzy

Dzisiejszy czytelnik potrafi szybko wytropić podobieństwa i oskarżyć o plagiat. Przekonali się o tym kolejni polscy autorzy.

Aleksandra Żelazińska
12.10.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną