Kraj

KRS robi prawny fikołek i zaskarża samą siebie

Protest Akcji Demokracji z apelem do kandydatów do KRS, luty 2018 r. Protest Akcji Demokracji z apelem do kandydatów do KRS, luty 2018 r. Jakub Porzycki / Agencja Gazeta
Wniosek do TK to gra, która zmierza do legalizacji obecnej KRS przez Trybunał Konstytucyjny Julii Przyłębskiej. KRS zresztą tego nie kryje.

Krajowa Rada Sądownictwa zaskarżyła sama siebie do Trybunału Konstytucyjnego. Twierdzi, powołując się m.in. na opinię prawną Biura Analiz Sejmowych autorstwa prof. Marcina Matczaka, złożoną do prezydenckiego projektu nowej KRS, że powoływanie jej członków przez posłów jest naruszeniem konstytucyjnej pozycji KRS, zasady niezależności sądów oraz zasady trójpodziału władz.

Czytaj także: Rzeszowscy sędziowie z „KonsTYtucJĄ”. Będą dyscyplinarki?

KRS powinna zwiesić działalność

Skoro KRS zakwestionowała własną prawomocność, to do czasu rozpatrzenia sprawy przez Trybunał Konstytucyjny powinna zawiesić działalność. Wszelką, a w szczególności prowadzenie konkursów na wolne miejsca sędziowskie. Bo przecież skoro została – wedle własnej oceny – nienależycie powołana, to jej wnioski o sędziowskie nominacje mogą się okazać nieważne. Podobnie jak wyroki wydane przez wadliwie nominowanych sędziów.

KRS skarży też przepisy dotyczące odwołań od prowadzonych przez nią konkursów na sędziów, co tym bardziej wymusza na niej zawieszenie działalności dotyczącej tych konkursów.

Oczywiście wniosek do TK to gra, która zmierza do legalizacji obecnej KRS przez Trybunał Konstytucyjny Julii Przyłębskiej. KRS zresztą tego nie kryje. We wniosku napisała: „Krajowa Rada Sądownictwa, działająca w składzie wyłonionym w oparciu o zaskarżone przepisy, kierując się zasadą domniemania konstytucyjności ustawy, wykonuje swe konstytucyjne i ustawowe uprawnienia w usprawiedliwionym przekonaniu o skuteczności i legalności swych czynności. Nie sposób jednak nie zauważyć, że w przestrzeni publicznej (tak krajowej, jak i międzynarodowej) pojawiają się głosy i działania dezawuujące status Rady, odmawiając jej przymiotu niezależności. Oprócz wskazanych już poglądów przedstawicieli części doktryny i stanowiska niektórych środowisk sędziowskich należy zwrócić uwagę na występowanie przez sądy polskie z pytaniami prejudycjalnymi, w których de facto podważa się niezależność KRS oraz na oceny pojawiające się w dokumentach organizacji międzynarodowych. Oczywiste jest, że tego rodzaju sytuacja może prowadzić do kontestowania skuteczności działań i aktów podejmowanych przez KRS, w tym tego rodzaju czynności dokonywanych w toku procedury nominacyjnej sędziów. Powstawało więc istotne zagrożenie dla realizowania przez Radę jej konstytucyjnego zadania, to jest stania na straży niezależności sądów i niezawisłości sędziów”.

Czytaj także: Czy Trybunał Sprawiedliwości może oceniać polskie sądownictwo?

KRS nie ma prawa pytać, a TK odpowiadać

A więc KRS robi prawny fikołek: zaskarża, ale się od tego dystansuje. I w istocie zadaje Trybunałowi pytanie prawne o rozumienie przepisu o trybie powoływania sędziów do KRS. Tylko że do zadawania pytań prawnych TK mają prawo jedynie sądy. KRS nie jest sądem. A więc ani KRS nie ma prawa zadać tego pytania, ani TK na nie odpowiedzieć. Gdybyśmy mieli normalny Trybunał, taki wniosek zostałby odrzucony.

Można się domyślać, że wniosek o uznanie niekonstytucyjności przepisów o powoływaniu sędziów do KRS złożony jest na użytek pytań prejudycjalnych skierowanych przez NSA do Trybunału Sprawiedliwości UE. TSUE nie jest związany wyrokami polskiego TK, bo w postępowaniu przed TSUE nie chodzi o zgodność z polską konstytucją, tylko o zgodność z przepisami unijnymi, których polski TK nie ma prawa interpretować. Ale polska strona mogłaby zabiegać np. o to, żeby TSUE wstrzymał się z rozpatrywaniem pytań prejudycjalnych do czasu wyroku polskiego TK. Bo przecież teoretycznie TK może uznać, że KRS była powołana sprzecznie z konstytucją, a więc pytania mogą zostać uznane za bezprzedmiotowe. A TK, oczywiście, nie spieszyłby się z wydawaniem wyroku, co potrafi doskonale.

Jest mało prawdopodobne, by TSUE złapał się na taki chwyt.

Ale czy KRS wierzy, czy nie wierzy we własną niekonstytucyjność, czy jej wniosek do Trybunału Konstytucyjnego jest bezprawny, czy nie – faktem jest, że Rada zakwestionowała własną prawomocność i uruchomiła konkretną procedurę prawną. A więc należy się domagać, by do czasu zakończenia tej procedury wstrzymała działalność.

Ten właśnie argument mogą podnosić sądy, w których wolne miejsca sędziowskie zamierza obsadzać KRS. Już Kolegium Sądu Apelacyjnego w Krakowie i Zgromadzenie Przedstawicieli Sądów Apelacji Gdańskiej podjęły uchwały, że nie zamierzają uczestniczyć w tej procedurze i opiniować kandydatów. A uchwały uznające, że konkursy na sędziów prowadzone są przez KRS w sposób skandaliczny, przyjęły m.in. Zebranie Sędziów Sądu Okręgowego w Poznaniu i sądów okręgowego i apelacyjnego w Rzeszowie. A więc nawet jeśli KRS się nie zawiesi, sędziowie mają mocny argument, by kwestionować jej działania. To także argument za niewyznaczaniem spraw sędziom powołanym już przez nową KRS.

KRS chce, by jej decyzje były niezaskarżalne

W tym samym wniosku do TK KRS zakwestionowała – już nie dla pozoru i podżyrowania, ale całkiem na serio – przepisy, które przewidują możliwość odwoływania się odrzuconego przez KRS kandydata na wolne stanowisko sędziowskie do Sądu Najwyższego, a w przypadku konkursów na sędziego SN – do NSA. KRS przywołuje tu m.in. tak kuriozalny argument, że sądowa kontrola nad rozstrzygnięciami tych konkursów narusza zasadę niezależności sądów. Uważa też, że godzi ona w konstytucyjne prerogatywy KRS i prezydenta.

KRS chce więc, by jej decyzje były niezaskarżalne. I nie bez przyczyny: NSA, rozpatrując odwołania dziewięciu kandydatów na sędziów SN, zawiesił wykonanie decyzji KRS rekomendujących prezydentowi innych kandydatów do czasu rozpatrzenia tych odwołań. Wyrok Trybunału, w którym stwierdziłby, że odwołanie od decyzji KRS jest sprzeczne z konstytucją, załatwiłby problem i odblokował obsadzanie Sądu Najwyższego przez PiS.

Zobaczymy, jak działa ciąg technologiczny PiS. Na razie należy się domagać od KRS samozawieszenia.

Czytaj także: Przypominamy władzy, na czym polega członkostwo w UE

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Pomocnik Historyczny

56. Czy tzw. żołnierze wyklęci są powodem do dumy?

Rafał Wnuk
10.07.2018
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną