Kraj

Prezydent Duda niezłomny

Andrzej Duda podczas publicznego posiedzenia Zgromadzenia Ogólnego Sędziów Trybunału Konstytucyjnego Andrzej Duda podczas publicznego posiedzenia Zgromadzenia Ogólnego Sędziów Trybunału Konstytucyjnego Jakub Szymczuk / Kancelaria Prezydenta RP
„Mamy do czynienia z anarchią” – grzmiał na Zgromadzeniu Ogólnym Sędziów TK Andrzej Duda. Sędziów Sądu Najwyższego oskarżył o bezkarność i łamanie prawa.

Prezydent Andrzej Duda tuż po nominacji przedstawił się jako człowiek „niezłomny”. Na co dzień może tego aż tak nie widać, ale niezłomność okazuje w chwilach próby. We wtorek taka chwila nastąpiła: w Trybunale Konstytucyjnym. Prezydent niezłomnie bronił tam „państwa prawa i sprawiedliwości społecznej”. Bronił go przed sędziami Sądu Najwyższego, którzy podstępnie powrócili do orzekania, niecnie wykorzystawszy w tym celu postanowienie obcego sądu „wyimaginowanej wspólnoty”, czyli Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Podporządkowali się obcemu wyrokowi, zamiast czekać na naszą polską, suwerenną podstawę prawną, czyli rządową ustawę, którą on, Prezydent Rzeczpospolitej, raczył – w ostatnim możliwym terminie – podpisać.

Sędziowie przeciw konstytucji

Tę wrogą postawę sędziów Sądu Najwyższego prezydent Duda potępił jednak nie tyle jako niepatriotyczną, ile jako antykonstytucyjną, co może już budzić pewne zdziwienie, bo do tej pory prezydent Duda i jego formacja polityczna konstytucję traktowali z dystansem – jako element imposybilizmu prawniczego, który należy przełamywać. I przełamywali intensywnie przez ostatnie trzy lata, powołując się przy tym na wolę suwerena. Konstytucja jest też dla nich sztandarem wrogiej armii. A powoływanie się na nią – znakiem rozpoznawczym wrogów „dobrej zmiany”. Sędziom wytacza się za to postępowania dyscyplinarne.

A więc konstytucyjne wzmożenie prezydenta Dudy wydaje się szczególnie osobliwe.

W prezydencie obudził się prawnik

Osobliwe jest też to, że raptem obudził się w nim prawnik. Swoje oburzenie na sędziów wyraził w formie prawniczego wywodu, wymieniając nawet konkretne przepisy konstytucji. Poszło o niedopuszczanie do orzekania sędziów, których do Sądu Najwyższego rekomendowała nowa Krajowa Rada Sądownictwa w konkursie zaskarżonym do NSA z powodu niekonstytucyjnej procedury. I w sytuacji, gdy prawomocność powołania samej KRS zaskarżona została – w ramach pytań prawnych NSA i SN – do Trybunału Sprawiedliwości (rozprawa przed TSUE odbędzie się 19 marca 2019).

– Chyba nikt, kto zna system prawny, w szczególności polski system konstytucyjny, i zna obowiązujące zasady, nie ma wątpliwości, że takie działanie sędziego, po pierwsze, stanowi absolutnie jednoznaczne złamanie art. 178 ust. 1 [sędziowie są niezawiśli i podlegają tylko konstytucji i ustawom] i 3 [sędziowie nie mogą należeć do partii politycznej ani prowadzić działalności publicznej nie dającej się pogodzić z zasadami niezależności sądów i niezawisłości sędziów] konstytucji, po drugie, narusza uprawnienia sędziego, który został odsunięty od orzekania, wynikające z art. 178 ust. 2 konstytucji [sędziom zapewnia się warunki pracy i wynagrodzenie odpowiadające godności urzędu oraz zakresowi ich obowiązków]. Jak również, proszę państwa, jeśli spojrzymy na to szerzej, z całą pewnością drastycznie złamany jest tu art. 7 konstytucji mówiący o tym, że wszystkie władze państwowe w RP działają na podstawie i w granicach prawa – tak wywodził prawnik-prezydent Andrzej Duda.

Nie jest pewne, jaki związek z odsuwaniem od orzekania sędziów mianowanych przez nową KRS ma zakaz przynależności partyjnej sędziów (czyżby prezydent sugerował, że odsunięto ich ze względu na niejawną podległość partii rządzącej?). Nie wiadomo też, co miał na myśli, powołując się na nakaz zapewnienia odpowiednich warunków pracy i płacy, skoro ci sędziowie należną płacę otrzymują i mają gabinety. Ale nie każdy tak dobrze „zna system prawny, w szczególności polski system konstytucyjny, i obowiązujące zasady”, jak prezydent Duda.

Andrzej Duda przypomniał sobie, czego jeszcze niedawno nie pamiętał

Z radością za to trzeba powitać fakt, że prezydent przypomniał sobie art. 7 konstytucji, że władze działają „na podstawie i w granicach prawa”. Bo można odnieść wrażenie, że sam nie do końca o tym pamiętał, odmawiając zaprzysiężenia trzech sędziów wybranych do Trybunału Konstytucyjnego przez poprzedni Sejm, mimo że Trybunał Konstytucyjny potwierdził prawomocność tego wyboru. Albo mianując prezesem TK Julię Przyłębską, mimo że została wybrana na podstawie przepisów, które weszły w życie dopiero dwa tygodnie później. I mimo braku uchwały sędziów TK o przedstawieniu jej kandydatury. Kiedy ułaskawiał Mariusza Kamińskiego, zanim ten został skazany. Kiedy rozpatrywał wnioski sędziów SN o pozwolenie na dalsze orzekanie po 65. roku życia, mimo że takich wniosków do niego nie skierowali. Kiedy wyrażał tę zgodę – lub nie – mimo braku kontrasygnaty premiera. Kiedy mianował sędziów do Izby Karnej i Cywilnej SN, ignorując prawomocne orzeczenia NSA wstrzymujące te nominacje w związku z zakwestionowaniem legalności konkursu, w którym zostali wybrani. I gdy tłumaczył się, że go owo orzeczenie NSA nie dotyczy, bo „nie był stroną w sprawie” (to tłumaczenie przejdzie zapewne do historii prawa). I wreszcie, kiedy posyłał do Sejmu projekty swoich ustaw „sądowych”, których zgodność z konstytucją i prawem Unii jest punkt po punkcie kwestionowana.

Czytaj także: Zgubiłeś się? Sprawdź, gdzie jesteśmy w sporze o sądy

Anarchia w wymiarze sprawiedliwości

Prezydent sędziom jednak nie pobłaża: – Jeżeli na forum publicznym znaczące postaci wymiaru sprawiedliwości, poczynając od I prezesa SN, poprzez prezesów Izb, w sposób otwarty naruszają obowiązujące przepisy prawne, naruszają przepisy konstytucyjne, lekceważą obowiązujące przepisy ustawowe, to mamy do czynienia z anarchią wywoływaną przez przedstawicieli wymiaru sprawiedliwości – gromił ich w Trybunale Konstytucyjnym, wzywając do chóru moralnego potępienia także obecnych sędziów TK, z Julią Przyłębską na czele.

Ciekawa jest hierarchia wartości zaprezentowana przez prezydenta Andrzeja Dudę. Wydawać by się bowiem mogło, że decyzja prezesów Izby Karnej i Cywilnej SN o niewyznaczaniu spraw sędziom do czasu wyjaśnienia legalności ich powołania chroni praworządność i dobro wspólne. W szczególności interes obywateli czy innych podmiotów prawnych, których sprawy ci sędziowie mogliby osądzić w sytuacji, gdy ich wyrokom grozi zakwestionowanie. Ale prezydent ocenił, że w tym przypadku ważniejsze jest dobro sędziów niedopuszczonych do orzekania.

Obywatele sortu gorszego, lepszego i prima

To jest jednak spójne z wyrażoną przez prezesa Jarosława Kaczyńskiego – na początku rządów PiS – zasadą podziału obywateli na tych lepszego i gorszego sortu. Zapewne wybrańcy nowej KRS to obywatele prima sort, więc ich prawo do orzekania jest ponad prawem do niezależnego sądu obywateli o nieustalonym autoramencie. Choć w tym kontekście dalsza część wywodu prezydenta może nieco dziwić: – Mam nadzieję, że Polska nadal jest demokratycznym państwem prawa, urzeczywistniającym zasady sprawiedliwości społecznej. Bo jeżeli jest nim, to ja pytam, gdzie w takim razie jest sprawiedliwość społeczna, równość wobec prawa?

No więc jednak równość? Trudno nadążyć. Ale jest też prostsze wytłumaczenie: prezydent się zapędził, jak kiedyś, gdy głosił, że czas sobie nawzajem przebaczyć, na co prezes Kaczyński odpowiedział kontrprzemówieniem: „przebaczenie – tak, ale po wymierzeniu stosownej kary”.

Na koniec prezydent rytualnie przywołał frazę o nadzwyczajnej sędziowskiej kaście: – Mamy sytuację, w której pewna grupa elity sędziowskiej uważa się za bezkarną. I za taką, której polskie prawo nie obowiązuje, tylko dlatego że im się nie podoba.

Bezkarni sędziowie już nie tak bezkarni

Można zapytać, czy PiS-owi też nie podoba się polskie prawo, kiedy je dowolnie zmienia zgodnie z ideą przeciwdziałania imposybilizmowi. Co do bezkarności sędziów – to jednak pan prezydent przesadził. Zgodnie z jego projektem wyrychtowano już na sędziów Izbę Dyscyplinarną w Sądzie Najwyższym. Autonomiczną – nikt tam nie odsunie wątpliwie wybranych nominatów od orzekania. Sędziowie już dostają zarzuty dyscyplinarne za kierowanie pytań prawnych do TSUE i ukuto nawet nowe – nieformalne jeszcze – przewinienie dyscyplinarne o nazwie „eksces orzeczniczy”. A swoje zrobi też pewnie prokuratura, której żaden imposybilizm niestraszny.

Czytaj także: Czy Trybunał Sprawiedliwości może oceniać polskie sądownictwo?

Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Los bezpłodnych katolików: niech Bóg decyduje

Wierzą w Boga, dlatego nie decydują się na potępiane przez Kościół in vitro i inseminację. Niepłodni po katolicku.

Elżbieta Turlej
24.01.2013
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną