Trzymają się z PiS i dobrze na tym zarabiają
Ta trójka od lat trzyma się razem: Anna Plakwicz, Sylwia Matusiak i Piotr Matczuk. Trzymają się też PiS i finansowo dobrze na tym wychodzą.
Anna Plakwicz i Piotr Matczuk
Łukasz Solski/EAST NEWS

Anna Plakwicz i Piotr Matczuk

Zawodowe kariery związali z PiS. Kiedy partia Jarosława Kaczyńskiego przez kilka długich lat wiodła żywot w opozycji, pracowali w biurach prasowych – w klubie parlamentarnym i przy Nowogrodzkiej. Obsługiwali konferencje prasowe, kontaktowali dziennikarzy z politykami, wspierali przy kampaniach. – Tak to jest, że po chudych latach odbiera się nagrodę w postaci stanowisk i wyższych pensji. A Matczuk, Matusiak i Plakwicz byli lojalni – mówi osoba kiedyś związana z PiS.

Dyrektorka i doradczyni

W tym tygodniu OKO.press podało, że Sylwia Matusiak, była radna i rzeczniczka klubu parlamentarnego PiS, jako dyrektorka Departamentu Edukacji i Wydawnictw NBP zarobiła w 2016 r. przez sześć miesięcy ponad 273 tys. zł. Czyli średnio 45,5 tys. zł miesięcznie.

Matusiak została zatrudniona w NBP i objęła funkcję dyrektorki departamentu 1 lipca 2016 r. Zatem dostała posadę krótko po tym, jak szefostwo w NBP objął Adam Glapiński. Nikt raczej nie ma wątpliwości, że to była nominacja „po politycznej znajomości”. Dyrektorką w banku Matusiak była do października 2017 r., a potem pracowała przez trzy miesiące jako doradczyni w gabinecie prezesa. Trzeba dodać, że z bankowością (to absolwentka Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego) nie ma wiele wspólnego.

W latach 2003–05 pracowała w biurze prasowym klubu parlamentarnego PiS. W 2005 r. została jego szefową, a w 2006 r. jeszcze rzeczniczką klubu. Za prezydentury Lecha Kaczyńskiego (2008–10) była wicedyrektorem biura prasowego w jego kancelarii. Była też dyrektorką biura poselskiego Jacka Sasina, a potem próbowała sił w wyborach. Od października 2013 do września 2014 r. pełniła funkcję wiceburmistrza podwarszawskich Marek, była też radną powiatu wołomińskiego.

Duet u premierów i w biznesie

Anna Plakwicz i Piotr Matczuk nie zdecydowali się na samorządowe kariery, woleli pozostać na zapleczu. Wykazali się za to w kampaniach wyborczych najpierw Andrzeja Dudy, a potem w parlamentarnej. Kiedy partia Kaczyńskiego zwyciężyła, Plakwicz objęła stanowisko dyrektora departamentu obsługi medialnej Centrum Informacyjnego Rządu, Matczuk został zaś szefem CIR. W KPRM mieli swoją – wspólną – wizję polityki informacyjnej, ale Elżbieta Witek, była rzeczniczka Szydło i szefowa jej gabinetu politycznego, utrącała ich pomysły. Witek stawiała na Rafała Bochenka, byłego rzecznika rządu PiS, który w polityce pojawił się niedawno i podporządkowywał się każdej decyzji. Plakwicz i Matczuk nie mogli się z nim dogadać, więc odeszli i założyli spółkę.

Choć są ekspertami PiS od wizerunku, to sprowadzili na partię kłopoty właśnie wizerunkowe. Choćby dlatego, że kiedy zakładali wspomnianą spółkę, to formalnie pracowali jeszcze w kancelarii premiera. W ten sposób mieli naruszyć przepisy zakazujące urzędnikom prowadzenia działalności gospodarczej oraz posiadania więcej niż 10 proc. udziałów w spółkach prawa handlowego. Kiedy wybuchła sprawa Solvere, rzeczniczka partii Beata Mazurek oświadczyła, że wszystko jest w porządku. Sprawa trafiła do prokuratury, która odmówiła wszczęcia śledztwa. Okazało się bowiem, że Matczuk i Plakwicz w ostatnich oświadczeniach majątkowych uwzględnili udziały w Solvere. Dziś spółka jest w likwidacji.

Matczuk i Plakwicz zasłynęli i tym, że podczas krótkiej przerwy w pracy w KPRM w ramach Solvere zrealizowali kampanię „Sprawiedliwe sądy”, która miała ukazywać rzekomą nieuczciwość „kasty sędziowskiej”. Spółka wystawiła Polskiej Fundacji Narodowej faktury na łączną kwotę 1 mln 191 tys. 347 zł (za badania socjologiczne 44 tys. 987 zł, za promowanie treści internetowych 246 tys. zł, za produkcję TV, VoD i viral 615 tys. zł, za druk broszury 285 tys. zł). Wszystko to działo się za zgodą Nowogrodzkiej, bo choć Matczuk i Plakwicz odeszli z KPRM, nie oznaczało to wcale pogorszenia relacji z centralą partii. Plakwicz miała też wystawiać faktury Polskiej Grupie Zbrojeniowej. Solvere była na liście płac partii od sierpnia do grudnia 2017 r. Zarobiła 450 tys. zł.

Rotacja w KPRM

Sylwia Matusiak zwolniła fotel dyrektorki Departamentu Edukacji i Wydawnictw w NBP (dla Anny Kasprzyszak, byłej żony koordynatora służb specjalnych Mariusza Kamińskiego) i na początku 2018 r. została dyrektorką CIR. Ale po dwóch miesiącach odeszła do Giełdy Papierów Wartościowych. Do czerwca 2018 r. była doradczynią zarządu GPW, a od lipca 2018 r. jest dyrektorką Działu Komunikacji i Marketingu z pensją 10 tys. zł netto. Kiedy Matusiak odeszła z CIR, to wrócili tam Plakwicz i Matczuk. Znów kierują departamentami odpowiedzialnymi za komunikację i informację premiera.

Wcześniej zaś pracowali nad kampanią samorządową. To oni wypuścił antyuchodźczy spot. Pokazywał Polskę w 2020 r. pod rządami PO, pełną islamskich terrorystów i uchodźców gwałcących Polki. Nawet w PiS można usłyszeć, że klip zmobilizował wyborców opozycji, co przyczyniło się do klęski Patryka Jakiego w stolicy i pozbawiło partię większości w sejmiku mazowieckim. Ale za ten spot, tak samo jak za sprawę Solvere, włos im z głowy nie spadł.

Czytaj także: Premier Morawiecki chce pokazać, że rząd jest oszczędny. To pozory

Plakwicz, Matusiak i Matczuk, choć zdarzały im się wizerunkowe wpadki, są w partii wysoko cenieni. I lojalni. Jeśli chodzi o ludzi od wizerunku i kampanii, to PiS ma krótką ławkę, a przed nim jedna z najważniejszych kampanii – o utrzymanie władzy. Trio zapewne będzie się chciało wykazać, by dalej korzystać z „dobrej zmiany”.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj