Kraj

Nacjonaliści okrążają Auschwitz

Piotr Rybak podczas marszu nacjonalistów w 74. rocznice wyzwolenia Auschwitz-Birkenau. Piotr Rybak podczas marszu nacjonalistów w 74. rocznice wyzwolenia Auschwitz-Birkenau. Jakub Porzycki / Agencja Gazeta
W kolejną rocznicę wyzwolenia obozu Auschwitz-Birkenau ulicami Oświęcimia przeszedł marsz kilkudziesięciu narodowców pod wodzą słynnego Piotra Rybaka, skazanego za spalenie kukły Żyda. Kilka miesięcy spędzonych w więzieniu nie nauczyły go niczego.

Dziś 74. rocznica wyzwolenia obozu Auschwitz-Birkenau. Jak co roku na terenie obozu odbywają się dziś uroczystości państwowe z udziałem byłych więźniów oraz oficjalnych delegacji z kraju i zagranicy. Podobnie jak w latach poprzednich, Polskę reprezentuje premier.

Piotr Rybak na czele marszu w Oświęcimiu

Dla świata żydowskiego to bardzo ważny dzień – obok przypadającej na wiosnę rocznicy powstania w getcie warszawskim oraz izraelskiego dnia niepodległości, kiedy w całym Izraelu upamiętnia się ofiary Holokaustu, 27 stycznia jest szczególnym czasem upamiętniania hekatomby narodu żydowskiego. Media zagraniczne, które zamieszczą informacje na temat tegorocznych obchodów na terenie obozu-muzeum w Oświęcimiu, nie omieszkają zapewne odnotować, że w godzinach przedpołudniowych miał miejsce przemarsz ulicami miasta Oświęcim kilkudziesięciu narodowców pod wodzą słynnego Piotra Rybaka, skazanego za spalenie kukły Żyda na wrocławskim rynku w 2015 r. Kilka miesięcy spędzonych w więzieniu nie nauczyły go niczego. Nadal, nie napotykając większych przeszkód, prowadzi swoją antysemicką działalność. W zeszłym roku również demonstrował swoje haniebne racje w okolicach obozu, otoczony przez garstkę swoich zwolenników.

Dzisiejsza demonstracja, która przeszła półtora kilometra spod dworca PKP do ulicy Jaracza, kilkaset metrów od bramy obozu, została udokumentowana licznymi zdjęciami – można je obejrzeć w internecie. Widać na nich, że Rybakowi towarzyszy nie tak mało, bo może nawet i sto osób (taką liczbę podaje również oświęcimska policja). Najważniejszy bodaj transparent ma treść antyniemiecką, pokazując znak równości między współczesną Republiką Federalną a III Rzeszą Hitlera. Na otwarte głoszenie haseł antyżydowskich na transparentach nie mieli odwagi, niemniej jednak haniebne zrównywanie współczesnych Niemiec z Niemcami nazistowskimi jest dla wtajemniczonych czytelnym odwołaniem do pieniącej się nienawiścią narracji o wstrętnych Niemcach, którzy sprzymierzeni (sic!) z Żydami urządzili „przemysł Holokaustu”, by przy pomocy moralnego szantażu prowadzić ekspansjonistyczną politykę przeciwko Polsce, a przy okazji zdeprecjonować i wymazać z pamięci polskie ofiary Auschwitz i drugiej wojny światowej w ogólności.

„Czas walczyć z żydostwem i uwolnić od niego Polskę!”

Upamiętnianie ofiar żydowskich Rybak i jemu podobni uważają za zdradę Polski, a rząd, który się jej dopuszcza, nazywają „polskojęzycznym”, co w gwarze żydożerców oznacza „żydowski”. Na szczęście na zdjęciach widać co najmniej dwie osoby trzymające transparent „Stop faszyzmowi”, w proteście przeciwko demonstracji „narodowców”, jak eufemistycznie nazywa się dziś (i sami siebie również nazywają) tych, którzy przed wojną dumnie zwali się faszystami. Antyfaszystów otaczają policjanci zwróceni do nich twarzami. Jak informuje rzeczniczka oświęcimskiej komendy policji Małgorzata Jurecka, kilkoro antyfaszystów wylegitymowano.

Być może nie było antysemickich transparentów, lecz były antysemickie wypowiedzi. Jak podał portal Wyborcza.pl, Piotr Rybak w swoim wystąpieniu powiedział: „Czas walczyć z żydostwem i uwolnić od niego Polskę!”. Policja twierdzi jednak, że nie odnotowała zajść mogących podpadać pod art. 256, pkt 1 kk, zakazujący nawoływania do nienawiści na tle różnic narodowościowych. Czekamy na wiadomość z oświęcimskiej policji, czy w tej sprawie nastąpi zawiadomienie prokuratury.

Zawłaszczona Zagłada

Skąd bierze się agresywny antysemityzm Piotra Rybaka i jemu podobnych? Przyczyn jest bardzo wiele, a niektóre z nich są zapewne tymi samymi, które powodowały Polakami urządzającymi liczne pogromy i napaści na Żydów w okresie bezpośrednio powojennym. To ten stary, ednecko-kościelny antysemityzm, podsycany przez cały okres okupacji przez żydożerczą propagandę nazistów i zasilony dodatkowo potrzebą zagłuszenia wyrzutów sumienia tych, którzy w czasie wojny Żydów krzywdzili czy też po wojnie przejmowali ich majątek, lękając się, że „oni wrócą po swoje”. Jednak te archaiczne czynniki nie są tu zapewne najważniejsze, stanowiąc jedynie tło dla nowego antysemityzmu, który wyhodował PRL i oportunistyczna, zakłamana w sprawach polsko-żydowskich III RP. Jednakże Żydzi też nie są bez winy.

W czasach PRL propaganda haniebnie „zawłaszczała” Zagładę, pokazując Auschwitz i inne obozy w taki sposób, aby odbiorcy mieli przekonanie, że te stosy trupów to Polacy – w szkolnej czy telewizyjnej opowieści o obozach nie było mowy o Holokauście, a nawet o Żydach. I mnie uczono o okropieństwach obozów, o tym, co robili Niemcy. Ale robili to „nam”, czyli Polakom. To zdumiewające, lecz ledwie trzydzieści lat po wojnie udało się pamięć Zagłady tak straszliwie zakłamać, że nawet nauczyciele uczestniczący w procederze przewrotnego zatajania, a właściwie polonizacji Holokaustu, wierzyli w to, co mówią.

Propaganda trafiała zresztą na podatny grunt – zdecydowana większość społeczeństwa wolała zapomnieć lub nie przyjmować do wiadomości tego, co się stało w czasie wojny (a także przed wojną i jeszcze po jej zakończeniu). Obraz straszliwej tragedii musiałby bowiem zawierać elementy dla Polaków trudne. Lepiej więc było dokonać lobotomii, a w miejsce wiedzy o zagładzie Żydów umieścić w polskich mózgach opowieść o niedocenianej tragedii narodu polskiego. Początkiem tej opowieści było stworzenie przez propagandę wczesnego PRL legendy o równej liczbie ofiar żydowskich i „polskich” (używam cudzysłowu, bo w narracji antysemickiej „żydowskie” i polskie wykluczają się ze sobą – nikt nie może być polską ofiarą będąc ofiarą żydowską).

Czytaj także: Kto zaprojektował i wybudował obozy śmierci?

Do dziś większość Polaków wierzy w niezwykłą równość liczby ofiar żydowskich i nieżydowskich – w owe dwa razy po trzy miliony, które razem dają sześć. Drugi rozdział tej opowieści zrównuje los Polaków i Żydów, co najwyżej stawiając Polaków jako „drugich po Żydach” w kolejce (przepraszam za to słowo, ale takiego wtedy używano) do eksterminacji. Dalej zaś szły kolejne manipulacje, przekłamania i zatajenia, których część przetrwała PRL i stała się elementem wypranego z antysemityzmu, lecz całkowicie kłamliwego dyskursu III RP na temat Holokaustu i stosunków polsko-żydowskich w XX wieku. Nawet ludzie dobrej woli i mający jako takie wykształcenie, a w tej liczbie dygnitarze kolejnych rządów, myślą, że Polacy, którzy uratowali przecież więcej Żydów niż ktokolwiek na świecie, w sumie więcej uczynili im dobrego niż złego. Nie mają pojęcia o tym, że ten bilans pomocy i krzywd jest tragicznie dla Polaków niekorzystny, a wśród tych, którzy Żydów ukrywali, zdecydowanie przeważają nie ci sprawiedliwi wśród narodów świta, jak nazywamy ich w świece żydowskim, lecz ludzie, którzy po prostu robili to dla zysku, bardzo często krzywdząc swoich podopiecznych, gdy pieniądze się im kończyły. Wielu, bardzo wielu innych jeszcze rzeczy Polacy nie wiedzą, a tym samym mogą odnieść wrażenie, że jakoś nie docenia się ani polskiej pomocy dla Żydów, ani ogromnych przecież polskich cierpień.

To nieprawda. To właśnie Żydzi uczynili bardzo, bardzo wiele, aby odszukać i upamiętnić Polaków bezinteresownie ratujących Żydów w czasie wojny. Władze PRL nie chciały nic o tym wiedzieć, a sami sprawiedliwi siedzieli cicho, bojąc się wrogości sąsiadów. Zmieniło się to dopiero w latach dziewięćdziesiątych. Jednakże współczesny antysemityzm, łączący dramatyczną ignorancję ze swego rodzaju zazdrością o Holokaust czy też kompleksem niedocenienia polskich ofiar, ma też przyczyny zewnętrzne w zachowaniu współczesnych Żydów. Ich nastawienie do Polaków jest niechętne, a świadomość cierpień narodu polskiego mocno ograniczona. Co gorsza, najczęściej nie przyjmują oni do wiadomości, że bardzo wielu spośród zamordowanych Żydów było Polakami i dlatego Holokaust jest również polską tragedią. Ten prosty fakt jest bardzo rzadko podnoszony, przeto pozwolę sobie odnieść się tu do swojego dawnego artykułu w „Gazecie Wyborczej”.

Pochylmy głowy przed ofiarami obozów

Działalność Piotra Rybaka to nieszczęsna groteskowa emanacja czegoś znacznie głębszego – splotu zadawnionych i tylko połowicznie przezwyciężonych uprzedzeń, manipulacji i kłamstw, a także ignorancji oraz kompleksów. Polskich, lecz również żydowskich idiosynkrazji. Uciszenie Rybaka nie wystarczy – trzeba jeszcze mówić prawdę. Trudne to, lecz innego wyjścia nie ma. W przeciwnym razie nadal będziemy narodem pomniejszonym, samoponiżonym przez zakłamanie. A przecież chcemy być narodem godnym, dumnym i poważnym. Bierzmy więc przykład z narodów zachodniej Europy, które ze swoją przeszłością jakoś się zmierzyły i uporały. Jeśli coś dobrego Polsce przynosi pan Rybak i jemu podobni, to właśnie alarm moralny, który ich działalność wywołuje. Rybaków jest niewielu, lecz i takich, którzy mają pojęcie o tym, jak było naprawdę, jest tylko garstka. Zwalczanie faszyzmu jest koniecznie, lecz dalece niewystarczające.

A przede wszystkim pochylmy dziś głowy przed Żydami i Polakami o żydowskich korzeniach, którzy ponieśli straszliwą śmierć w komorach gazowych Birkenau, Treblinki i innych obozów zagłady. Skoro nie możemy tego pojąć, to choć postarajmy się coś poczuć. Jedna łza żalu i pamięci znaczy więcej niż grad słów-kamieni, rzucanych przez zranionych w swej dumie nienawistników i głupców. A kto wie, może i oni kiedyś czegoś się dowiedzą i sami zapłaczą – nad zagazowanymi dziećmi i nad sobą. Paradoksalnie ich łzy będą znaczyć więcej niż nasze.

Czytaj także: Rabin, który przeżył kilka obozów, w tym Auschwitz

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Współczesny

Po co właściwie żyjemy? Jaki jest sens życia?

Cóż bardziej jałowego niż pytanie o sens życia? Brzmi patetycznie, a nawet infantylnie. Dorośli unikają takiej frazeologii, jedynie młodzież czasami na nią się jeszcze nabiera. Tylko właściwie dlaczego pytanie o sens życia wzbudza zażenowanie?

Jan Hartman
25.09.2018
Reklama