Piszemy o wszystkim, co ważne

Codziennie coś nowego. Bądź w centrum wydarzeń.

Subskrybuj
Kraj

TVP szczuje. Czy złamała prawo, publikując wizerunki demonstrujących?

Jakub Porzycki / Agencja Gazeta
Jeśli pikietujący TVP zastraszali Magdalenę Ogórek, to jak należy nazwać to, co teraz wobec nich robi TVP?

„Wiadomości” TVP pokazały w poniedziałek „karty” ze zdjęciami dziesięciu osób podpisanych z imienia i nazwiska, a głos zza kadru dodatkowo je odczytywał. Zaznaczono, że „wobec trzech najbardziej agresywnych osób skierowano już wnioski do sądu”. Przypominano ich udział w innych protestach – m.in. pod Sejmem. Nakręcono materiał w miejscu pracy jednej z kobiet, z wypowiedzią jej przełożonego, pokazując rozpoznawalny budynek szpitala psychiatrycznego w Warszawie, gdzie pracuje. Zrobiono też materiał z poniedziałkowej pikiety pod TVP, gdzie zadawano uczestnikom pytania w stylu: „często atakuje pan kobiety?”. I podążano kamerą za tymi, którzy nie chcieli z ekipą TVP rozmawiać. Poinformowano, że samochód Magdaleny Ogórek został „zniszczony”.

Zarzuty karne, które dostali – wezwani na policję w nocy – uczestnicy pikiety pod TVP dotyczą „utrudniania ruchu” i „umieszczania napisu bez zgody”.

Jak wyglądał „lincz na Ogórek”?

Świat dziennikarski i polityczny niemal jednym chórem potępił „napaść” na Magdalenę Ogórek, nazywaną też „linczem” i „zbydlęceniem”. Przekroczenie granic debaty publicznej wobec niej miało polegać na stworzeniu atmosfery zastraszenia. W praktyce wyglądało to tak, że kilkanaście osób otoczyło jej samochód, wznosiło hasła „Sprzedajna kłamczucha”, przykładało do szyb samochodu kartki z napisami „TVP łże” i „TVoja wina”, karteczki tej treści przylepiło na karoserii i utrudniło wyjazd spod siedziby TVP, siadając przed samochodem.

Czytaj także: Incydent przed TVP Info. Nie było was na miejscu?

Czym jest zachowanie TVP wobec pikietujących?

Skoro tamto zachowanie było tworzeniem atmosfery zastraszenia, to czym jest zachowanie TVP wobec pikietujących? Trudno sobie wyobrazić zastraszenie większe niż prezentacja wizerunków i nazwisk w głównym wydaniu wiadomości publicznej telewizji, odczytywanie tych nazwisk niczym listy osób do odstrzału i łączenie tego z jednoznacznie piętnującym komentarzem. Telewizja publiczna, jako agenda partii rządzącej, ma władzę większą niż wszelkie inne media. Od trzech lat razem z władzą przeprowadza kampanie propagandowe: przeciwko KOD-owi, opozycji ulicznej, Trybunałowi Konstytucyjnemu, sądom i sędziom, organizacjom pozarządowym. Teraz wzięła się za konkretne osoby. One nie mają za sobą instytucjonalnego zaplecza. Za to TVP ma do ich piętnowania zaplecze instytucjonalne, finansowe i moralne – w postaci potępienia wyrażonego wobec nich przez cały świat dziennikarski i polityczny.

Czytaj także: Każdy ma prawo powiedzieć, że TVP przyczyniła się do śmierci Adamowicza

Władza telewizyjna bezkarnie szczuje i zastrasza

Czy TVP złamała prawo, publikując ich wizerunki? Jeśli wśród nich były osoby, którym postawiono zarzuty, można uznać, że naruszono obowiązek anonimizacji. Naruszono też zasadę ochrony prywatności i danych osobowych, publikując wizerunki i nazwiska bez zgody. Ale kluczowe jest zastraszanie i wywołanie realnego niebezpieczeństwa ataku na osoby pokazywane w taki sposób. Nie da się tego podciągnąć pod kodeks karny, bo nie padły groźby. Zresztą po tym, jak prokuratura uznała, że fizyczny atak na kobiety, które usiadły na trasie Marszu Niepodległości w 2017 r., był „okazaniem niezadowolenia”, trudno sądzić, by zajęła się tą sprawą. A policja sama w 2016 r. publikowała, bez podstawy prawnej, wizerunki uczestników demonstracji pod Sejmem, choć nie byli poszukiwani w celu postawienia zarzutów. W takim państwie władza telewizyjna może się czuć swobodnie. Miejmy tylko nadzieję, że nie znajdzie się ktoś, kto zechce piętnowanym przez nią demonstrantom wymierzyć „sprawiedliwość” na własną rękę.

RPO: „Wiadomości” prawdopodobnie złamały prawo

Reklama
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną