Kaczyński pierwszy raz o taśmach: „Tam przecież nic nie ma”
Prezes PiS Jarosław Kaczyński
Michał Dyjuk/Polityka

Prezes PiS Jarosław Kaczyński

Austriak naczytał się, że prezes wszystko może

Według Kaczyńskiego Austriak „naczytał się tekstów, z których wynika, że ja tu wszystko mogę. Problem w tym, że nie było podstawy prawnej do zapłaty”. Birgfellner narzekał na złe traktowanie ze strony spółki Srebrna, a na koniec przedstawił rachunek na 2,5 mln zł. Zdaniem prezesa PiS wśród dokumentów uzasadniających tę kwotę znalazł się tylko rachunek potwierdzony przez firmę doradczą Baker McKenzie na 101 tys. euro i „parę niewielkich rachunków na kwotę tysiąca lub dwóch”. Gdy Birgfellner nie przedstawił innych dokumentów, Kaczyński miał zasugerować rozwiązanie sprawy na drodze sądowej, co zostało uwiecznione na taśmach „Gazety Wyborczej”.

Jacek Karnowski pytał prezesa PiS też o inne nagrane rozmowy z Birgfellnerem. „Jestem głęboko przekonany, że na tych nagraniach, przynajmniej z moim udziałem, nie ma niczego zdrożnego, nie ma żadnych sensacji, co najwyżej mogłem sobie z kogoś zażartować” – mówi Kaczyński. Według Austriaka tych spotkań było 16, a według prezesa o połowę mniej, „ale nie wykluczam, że wliczał w to święta, podczas których się widywaliśmy”.

Kaczyński uznał „za bezczelną manipulację twierdzenie, że ma to cokolwiek wspólnego z art. 24 ustawy o partiach politycznych, która zakazuje im działalności gospodarczej”. Zapewnił, że nie ma żadnych relacji finansowych pomiędzy fundacją – będącą właścicielem spółki Srebrna – a partią: „Żadnych. To są dwie oddzielne instytucje. (...) Spółka Srebrna nigdy Prawu i Sprawiedliwości niczego za darmo nie dawała”.

Prezes żyje skromnie

Kaczyński, którego wizerunek człowieka niezwykle skromnego i mało rozeznanego w biznesie taśmy nieco nadszarpnęły, zapewnia w „Sieciach”, że „żyje skromnie, może nawet bardzo skromnie, jak na człowieka znanego w Polsce, i także trochę poza nią [śmiech]”.

Przypomnijmy: dwa tygodnie temu „Gazeta Wyborcza” rozpoczęła serię publikacji taśm, na których słychać szczegóły negocjacji dotyczących planów budowy dwóch wieżowców w centrum Warszawy przez powiązaną z PiS spółkę Srebrna, należącą do Instytutu im. Lecha Kaczyńskiego. W tygodniku „Sieci” prezes PiS pierwszy raz odniósł się do całej sprawy. „To nie jest nawet kapiszon, tam przecież nic nie ma” – stwierdził.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj