Kraj

Zamach PiS na wolność w internecie?

Kolejne narzędzie do wywoływania „efektu mrożącego”. Tym razem w internecie. Kolejne narzędzie do wywoływania „efektu mrożącego”. Tym razem w internecie. Glenn Carstens-Peters / Unsplash
Przy okazji „pedofilskiej” nowelizacji kodeksu karnego PiS zmienił słynny art. 212, czyli karalne pomówienie, uważany za knebel dla mediów.

PiS bynajmniej nie zniósł art. 212, o co od lat dopominają się środowiska dziennikarskie. Ani nawet nie złagodził, usuwając z niego np. zagrożenie karą pozbawienia wolności za pomówienie za pomocą „środków masowego komunikowania”. Zrobił coś przedziwnego, czego sam nie umie uzasadnić. W uzasadnieniu wielkiej, „pedofilskiej” nowelizacji kk też nie ma o tym ani słowa.

Jak PiS zmienia art. 212

Art. 212 kk (par. 1) brzmi: „Kto pomawia inną osobę, grupę osób, instytucję, osobę prawną lub jednostkę organizacyjną niemającą osobowości prawnej o takie postępowanie lub właściwości, które mogą poniżyć ją w opinii publicznej lub narazić na utratę zaufania potrzebnego dla danego stanowiska, zawodu lub rodzaju działalności (kara grzywny lub ograniczenia wolności).

Par. 2 § 2. Jeżeli sprawca dopuszcza się czynu określonego w § 1 za pomocą środków masowego komunikowania (od grzywny do pozbawienia wolności do roku)”.

PiS dopisał do niego par. 2a: „Tej samej karze [czyli do roku więzienia] podlega, kto w celu popełnienia przestępstwa określonego w § 1 [czyli w celu pomówienia] albo po jego popełnieniu tworzy fałszywe dowody na potwierdzenie nieprawdziwego zarzutu lub nakłania inne osoby do potwierdzenia okoliczności objętych jego treścią”.

To nowe przestępstwo ma być ścigane z oskarżenia publicznego, czyli przez organa ścigania, podczas gdy samo pomówienie ścigane jest z oskarżenia prywatnego (oczywiście prokuratura może się do niego dołączyć, jeśli uzna, że przemawia za tym interes społeczny).

W prawie jest już przestępstwo tworzenia fałszywych dowodów, tyle że wiąże się to z fałszywym zawiadomieniem o przestępstwie (art. 235 kk).

Czytaj także: Prof. Wojciech Sadurski o tym, jak władza nagina prawo

Wobec kogo będą stosowane zmienione przepisy?

Wiceminister sprawiedliwości Marcin Warchoł wyjaśnił portalowi Onet.pl, że „nowe przepisy w ogóle nie będą mieć zastosowania do dziennikarzy i internautów ani do wypowiedzi osób występujących w telewizji czy w prasie”. Zatem do kogo/czego będą miały zastosowanie? Do pyskówek sąsiedzkich?

Z nowego przepisu nie wynika, jakich sytuacji ma dotyczyć. Jedynym logicznym celem byłoby ściganie za tworzenie i rozpowszechnianie fake newsów. Ale to się robi przede wszystkim w internecie, a internet to masowy środek komunikowania. Warchoł zaś zaprzecza, że chodzi o internautów i dziennikarzy.

Skoro nie wiadomo, o co chodzi, to może chodzi o pretekst: żeby prokuratura i policja mogły wkraczać do domów osób, które np. umieszczają jakieś wpisy na blogach czy w mediach społecznościowych, by zbadać, czy aby nie popełniają przestępstwa tworzenia fałszywych dowodów? Elżbiecie Podleśnej, podejrzanej o obrazę uczuć religijnych przez umieszczenie w Płocku wizerunków Tęczowej Madonny, zarekwirowano komputer, telefon i inne nośniki danych. Czy teraz można będzie zrobić np. naloty na osoby, które podają sobie dalej w internecie treści dotyczące kupna przez małżeństwo Morawieckich za bezcen działek od Kościoła? Bo przecież premier i jego małżonka oświadczyli, że to informacje „niepełne i zmanipulowane”.

Czytaj także: PiS uwiarygodnia się, ścigając za obrazę uczuć religijnych

Efekt mrożący w internecie

Przepis karny musi być jasny, inaczej łamie konstytucyjną zasadę pewności prawa i zakaz karania bez przepisu. Zatem sądy pewnie nie będą chciały nowego prawa stosować. Raczej zwrócą się z pytaniami prawnymi do Sądu Najwyższego. Ale prokuratura będzie robić, co jej każe polityczna zwierzchność. Bat jest, choć nie musi być stosowany.

To kolejne narzędzie do wywoływania „efektu mrożącego”. Tym razem w internecie. A tak się PiS oburzał na ACTA 2, że ogranicza wolność w internecie! Tak się unosił nad prawami internautów!

Niniejszy artykuł nie został napisany z intencją tworzenia fake newsu, czyli fałszywych dowodów, w celu pomówienia PiS o takie postępowanie lub właściwości, które mogą poniżyć go w opinii publicznej lub narazić na utratę zaufania potrzebnego w działalności politycznej.

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Świat

Dekolonizacja Pacyfiku trwa. Jest nowe nowe państwo

20 lat po zakończeniu wojny domowej Bougainville 98 proc. uczestników referendum opowiedziało się za niepodległością. Na razie jednak trudno być optymistą, co do przyszłości tego niewielkiego kraju.

Dominik Sipiński
11.12.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną