„Polityka”. Dajemy pełny obraz.

Czytaj, słuchaj, odkrywaj świat!

SUBSKRYBUJ
Kraj

Samiście tego chcieli, górnicze Dyndały

Ministerstwo Energii znika w nowym rządzie PiS Ministerstwo Energii znika w nowym rządzie PiS Daniel Dmitriew / Forum
PiS, który wbrew europejskiej polityce doceniał dotąd węgiel i jego rolę w polskiej gospodarce, likwiduje najważniejszy dla Śląska urząd centralny. Oj, nie podoba się to górnikom.

W kuluarach przedwyborczych spekulowano o możliwości przeniesienia siedziby Ministerstwa Energii do Katowic. Byłoby więc jak było, za czasów PRL, kiedy to Ministerstwo Górnictwa i Energetyki funkcjonowało właśnie tutaj. Pod warunkiem, rzecz jasna, że PiS uzyska dobry wynik w województwie śląskim. Wynik padł niezły, ale rychło okazało się, że ministerstwa nie będzie nie tylko w Katowicach, ale w ogóle.

Czytaj także: Czym się będzie różnił nowy rząd Morawieckiego od starego

Rząd odpuszcza górnictwo, będą problemy?

W nowym rządowym rozdaniu jego kompetencje – czyli wszystko, co jeszcze państwo ma w firmach energetycznych i górniczych – przejmuje superresort Nadzoru Właścicielskiego z Jackiem Sasinem na czele. W górnictwie, a osobliwie w potężnych ciągle związkach zawodowych – zawrzało. Związkowcy wietrzą, że pod Sasinem branża węglowa przestanie mieć strategiczne znaczenie. Nawet jeśli pojawi się do pomocy wiceminister odpowiedzialny za węgiel – ostatnio był nim senator, a teraz poseł Adam Gawęda – to nikłe będzie miał w tym zakresie uprawnienia, choćby w sprawach kadrowych. A sprawy to nadzwyczaj ważne, bo związkowcy mieli spory wpływ na wybór prezesów i dyrektorów kopalń. Toteż wkurzyli się związkowcy i już straszą odkurzaniem stosownych akcesoriów, z którymi swego czasu „ruszali na Warszawę”.

„W kontekście kolejnych prób zaostrzenia unijnej polityki klimatyczno-energetycznej sprawne zarządzanie jest dzisiaj w górnictwie i energetyce niezmiernie ważne” – powiedział portalowi Wnp.pl Dominik Kolorz, szef śląsko-dąbrowskiej Solidarności. Związkowcy wkurzyli się, bo rząd PiS, z którym do tej pory dogadywali się bez większych problemów i który, wbrew europejskiej polityce, zdawał się doceniać węgiel i jego rolę w polskiej gospodarce – likwiduje najważniejszy dla Śląska urząd centralny. Zdaniem Bogusława Hutka, przewodniczącego górniczej Solidarności, rząd odpuszcza górnictwo, z czego wynikną same problemy i komplikacje.

Czytaj także: Energetyka próbuje odkleić się od węgla

Inaczej patrzy na to dr Jerzy Markowski, górniczy ekspert, były wiceminister gospodarki. Twierdzi, że to krok w dobrą stronę, bo do tej pory górniczymi firmami zarządzali ludzie niemający po temu kompetencji. Markowski uważa, że ta decyzja może uniezależnić rząd od wszechwładzy związków zawodowych, które uczestniczyły w ręcznym sterowaniu górnictwem i energetyką.

„Wyborcze słowa dla gawiedzi”, dobra zmiana dla „ruskiego węgla”

Cóż, jutro, pojutrze poznamy, jaki będzie nadzór w resorcie nadzoru nad górnictwem i energetyką. Tymczasem za rządów PiS, które przejęło po PO–PSL „górnictwo w ruinie”, wydobycie węgla z roku na rok spada. Przypominam, że w 2015 r. „kraj w ruinie” wyprodukował 73 mln ton – a później wszystko runęło. W tym roku produkcja powinna oscylować w granicach 60 mln ton – w 2018 r. było to trochę ponad 63 mln ton. Jeżeli w grudniu mróz zatrzeszczy, to można spodziewać się pobicia rekordu ubiegłorocznego importu węgla, a wyniósł on prawie 20 mln ton. Najwięcej bardzo dobrego – rosyjskiego!

Łaszenie się i bezrefleksyjne kumplowanie z PiS wieszczy zmianę, jak amen w pacierzu. Wiadomo jaką – dobrą! Kopalnie zamykane są za kopalniami. Nie twierdzę, że zamykanie kopalń to złe posunięcia – wręcz przeciwnie. Jednak z głową. Poza tym obiecywano górnikom co innego. Tymczasem ruina coraz bardziej popada w… ruinę, a będzie jeszcze gorzej! Pamiętacie zapewnienia sprzed czterech lat, że po wygranej ani jedna tona ruskiego węgla nie przekroczy polskiej granicy? Pamiętacie?!

Cóż, to były wyborcze słowa dla gawiedzi, a durny związkowy naród – bo to on huśta nastrojami braci górniczej – to kupił. Przynajmniej w ostatnich wyborach. Molier już to wszystko przewidział parę wieków temu, moje drogie, naiwne związkowe i górnicze Dyndały.

Czytaj także: Jak to się stało, że polskie górnictwo zaczęło przynosić gigantyczne zyski?

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Jak zostałem obrońcą życia. Reporter „Polityki” na szkoleniu antyaborcyjnym

Projekt ustawy zakazującej aborcji, homofobusy, banery ze zdjęciami abortowanych płodów. By przebić się ze swoim przekazem, Fundacja Pro – Prawo do życia idzie szeroko. Szeroko też werbuje, bo również wśród dziennikarzy „Polityki”.

Mateusz Witczak
03.12.2021
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną