Kraj

PiS jest rozdarty, więc i Andrzej Duda ma dwa oblicza

Prezydent Andrzej Duda podczas karczmy piwnej organizowanej w katowickim spodku przez NSZZ Solidarność Prezydent Andrzej Duda podczas karczmy piwnej organizowanej w katowickim spodku przez NSZZ Solidarność Grzegorz Celejewski / Agencja Gazeta
Dwa głosy ścierają się w obozie rządzącym. Nie ma w nim zgody, czy Andrzej Duda postępuje zgodnie ze swoim najlepiej pojętym interesem wyborczym, czy wręcz przeciwnie.

Chodzi rzecz prosta o niedawne występy prezydenta, który w tonie wiecowym i z groźną miną perorował o sądach i instytucjach unijnych. Dla porządku przypomnijmy, że Duda wezwał do „oczyszczenia domu polskiego” (co się uda, bo kiedyś udało się obalić komunę), przypomniał, że jest prezydentem RP i w związku z tym „nie będą nam w obcych językach narzucali, jaki ustrój mamy mieć”. Dla przeciwników prezydenta sprawa jest oczywista. Sypią się porównania do Gomułki i Moczara. Do obozu władzy zakradła się zaś konfuzja. Zwolenników mają dwie przeciwstawne tezy.

Czytaj też: Ustawa kagańcowa w oparach absurdu

Prezydent w dwóch wydaniach

Teza pierwsza brzmi mniej więcej tak: na początku kampanii Duda musi związać się z partią, pokazać posłom z tylnych rzędów, radnym i szeregowym działaczom, że wciąż jest z nimi, że PiS może na nim polegać. Prezydenta w tym wydaniu kochają ziobryści i wielbi „Gazeta Polska”. Krytykujący kiedyś Dudę wicenaczelny „GP” Piotr Lisiewicz pisze dziś: „Ostatnie przemówienia prezydenta są rewelacyjne”, a parę stron dalej w tekście „Prezydent Duda to racjonalny wybór” Jacek Liziniewicz precyzyjnie analizuje prezydencki wyścig: „Wszyscy polityczni nominaci są po prostu obiektywnie gorsi od prezydenta Andrzeja Dudy. Na chłodno więc, w porównaniu do prezydenta Andrzeja Dudy, żaden z kandydatów nie ma zalet”.

Dalej teza ta zakłada, że nie ma czegoś takiego jak „centrum”, zatem i marsz do centrum jest Dudzie po nic. Do zwycięstwa wystarczy maksymalna mobilizacja wyborców PiS, a w drugiej turze do ponad 50 proc. głosów wystarczą głosy fanów Konfederacji.

Zwolennicy tezy drugiej mają natomiast ból głowy po słowach prezydenta. Bo, powiadają, prezydent powinien był się sklejać z PiS kilka miesięcy temu, by teraz prezentować łagodniejsze, prezydenckie oblicze. Marszałek Sejmu Elżbieta Witek wciąż nie ogłosiła terminu wyborów, by Duda mógł jak najdłużej występować w roli głowy państwa, a nie kandydata. Prezydent, krzycząc i gestykulując, wysadza ten plan w powietrze.

U podstaw tej tezy leży założenie, że w wyborach prezydenckich potrzebni będą jednak nie tylko zwolennicy PiS. Że trzeba będzie znaleźć poparcie także takich ludzi, którzy kampanie parlamentarne ignorują, a na wybory prezydenckie chodzą; oni głosują na tego kandydata, który najbardziej przypomina im prezydenta idealnego. Gniewny wiecowy Duda nie spełnia tych kryteriów.

Czytaj też: Dlaczego prezydent Duda popiera atak na sądy

Kto na czele kampanii Dudy

Uczciwie powiem, że nie wiem, kto w tym sporze w obozie rządzącym ma rację. Trudno mi jednak uciec od wrażenia, że prezydent – nawet jeśli uznać, że słuszność mają zwolennicy ostrego podejścia – trochę przeszarżował w swojej roli. Niebezpiecznie zbliżył się do przemiany w ożywionego mema. Ci, którzy czują się pewnie, nie muszą krzyczeć i przypominać słuchaczom, kim są.

Jak słyszę, PiS rozstrzygnął właśnie palącą kwestię szefostwa kampanii Dudy. Rozgrywkę o ten fotel przegrała Beata Szydło, która bardzo liczyła na to, że jako twarz zwycięskiej kampanii odbuduje się po smutnym początku brukselskiej kadencji. Ale właśnie tego pragnął uniknąć Mateusz Morawiecki. W PiS zaczęło się mówić, że Szydło (której syn porzucił kapłaństwo) będzie dla Dudy raczej obciążeniem niż wsparciem. I tak szefem sztabu ma zostać Joachim Brudziński.

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Żyjmy Lepiej

Dziesięć tysięcy kroków

Chodźmy chodzić, maszerować z kijami i biegać. Plan minimum to dziesięć tysięcy kroków dziennie. Można też zwiększyć obroty, ale trzeba to robić z głową.

Marcin Piątek
28.07.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną