Kraj

Baza NATO w Redzikowie opóźniona. Możliwy najgorszy scenariusz

Baza w Redzikowie koło Słupska. Maj 2016 r. Baza w Redzikowie koło Słupska. Maj 2016 r. Jan Rusek / Agencja Gazeta
Polska baza obrony antyrakietowej NATO nie ma szczęścia. Amerykanie ogłosili właśnie kolejny poślizg w jej budowie. W sumie może się opóźnić nawet o cztery lata.

Rok 2022 to „najczarniejszy scenariusz”, ale właśnie taki termin oddania bazy jako realny deklaruje dziś amerykańska agencja obrony antyrakietowej MDA, czyli główny inwestor i operator instalacji. Jeśli nie uda się przyspieszyć, najważniejsza sojusznicza baza w Polsce i miejsce, gdzie na stałe ma przebywać ponad 200 marynarzy USA, będzie gotowa do użytku cztery lata po założonym terminie. A samo ukończenie budowy zależy od tego, czy znajdą się dodatkowe fundusze – 96 mln dol.

Czytaj także: Podwodne podchody Rosji i NATO. Polska mówi pas

Ile procent bazy NATO mamy?

Wniosek o te pieniądze MDA zawarła w propozycji swojego budżetu na 2021 r. i to właśnie z dokumentów i briefingów Pentagonu wiemy, że baza jest opóźniona. Informacje w tej sprawie pojawiały się w niektórych mediach („Bloomberg”) pod koniec zeszłego roku, ale inne przynosiły zapewnienia, że wszystko jest na dobrej drodze do dotrzymania przesuniętego z 2018 na 2020 r. terminu.

Dyrektor MDA wiceadmirał Jon Hill rozwiał te nadzieje: „W celu ukończenia fazy III europejskiej obrony antyrakietowej składamy w budżecie wniosek o 96 mln dol. na bazę Aegis Ashore w Polsce. Z powodu opóźnień planujemy ją oddać w 2022 r.”. Poniedziałkowa konferencja MDA była jedną z bardzo wielu w Waszyngtonie, który co roku w dniu prezentacji prezydenckiego budżetu żyje wielkimi liczbami. 96 mln to nie tak dużo, a i zainteresowanie waszyngtońskich reporterów wojskowych bazą w Polsce jest umiarkowane.

Opóźnienie zostało więc opisane z opóźnieniem, ale zauważone. Tym bardziej że tłumaczenie jest zawiłe, a projekt przesuwa się już po raz drugi. Identyczna baza w Rumunii powstała bez poślizgu w 2016 r. Jej polski odpowiednik miał zostać oddany dwa lata później, ale napotkał trudności, których najwyraźniej nie udało się przezwyciężyć.

Według Hilla baza jest gotowa w 92 proc. Zlokalizowana na terenie byłego lotniska wojskowego pod Słupskiem, składa się z dwóch obszarów: bojowego, będącego w istocie zainstalowaną na lądzie wieżyczką okrętowego systemu walki Aegis z 24 pionowymi wyrzutniami pocisków antybalistycznych SM-3, oraz mieszkalnego, z zapleczem pobytowym, magazynowym, sportowym dla załogi. Pozostałe 8 proc. to systemy pomocnicze, wspierające instalację wojskową: zasilanie, ogrzewanie, chłodzenie, sterowanie. To z nimi wykonawcy mają bliżej nieokreślone problemy.

Czytaj też: Wojna z Rosją nad Wisłą. NATO szykuje wielkie manewry

Rok 2022 – najgorszy scenariusz

Opóźnienie zdiagnozowano ponoć w grudniu w czasie misji lustrującej postęp prac. Sytuację dodatkowo komplikuje to, że prace zleca i nadzoruje instytucja niezależna od MDA czy marynarki wojennej USA – korpus inżynieryjny sił lądowych – ten zaś zleca kontrakty podwykonawcom. Jeszcze w lutym odbędzie się narada, jak przyspieszyć. Na razie jednak, według Hilla, 2022 r. przyjęto w harmonogramie jako najgorszy scenariusz. „Jest, no wiecie, ciężko, ale wszyscy się zgadzamy, że coś trzeba zrobić. Najpewniej do końca miesiąca znajdziemy rozwiązanie” – to raczej wyraz bezradności niż wielkiej wiary w sukces. Jeśli szukać jakiegoś pocieszenia, to admirał potwierdził, że pociski SM-3 Block 1B, czyli uzbrojenie wyrzutni w Redzikowie, są już na miejscu, przechowywane w kontrolowanej temperaturze.

Budowę realizowało kilka podmiotów, każdy był odpowiedzialny za inną część kompleksu. Najistotniejszy, czyli bojowy sektor budowała amerykańska firma Amec Foster Wheeler, należąca do globalnego potentata z siedzibą w Wielkiej Brytanii – John Wood PLC. Grudniowa publikacja „Bloomberga” właśnie tę firmę obciążyła odpowiedzialnością za opóźnienie, choć MDA nie wskazała konkretnego winnego. „Bloomberg” powołuje się na raporty firmy: budowa miała jej przynieść 100 mln dol. straty z powodu zmieniających się podwykonawców, błędów w zarządzaniu, zamówieniach materiałów, złej logistyki. Ofiarą padł prawdopodobnie Mostostal Zabrze, który w 2018 r. został usunięty z budowy i domaga się od Amerykanów odszkodowania.

Podobny los spotkał Mostostal Warszawa, który odstąpił od budowy biurowca w Redzikowie w zeszłym roku. Zleceniodawcą w tym przypadku było co prawda Wojsko Polskie. Co ciekawe, pytany o sprawę w grudniu rzecznik MDA Mark Wright twierdził, że budowa kompleksu jest zaawansowana w 85 proc., podczas gdy jego zwierzchnik kilka dni temu mówił o 92. Trudno chyba będzie ustalić fakty bez kolejnego audytu.

Czytaj także: Niewyjaśniona sprawa wypadku polskiego czołgu

Zredukowana „tarcza Busha”

Redzikowo miało być polskim wkładem w instalacje antyrakietowe USA i NATO od początku dyskusji o ich umieszczeniu w Europie. Za czasów George′a W. Busha mówiło się nawet o rozmieszczeniu tu strategicznych pocisków przechwytujących GBI, a w Czechach miał stanąć radar. Pamiętne memorandum w tej sprawie podpisywali Radek Sikorski i Condoleeza Rice. Miało dać początek zacieśnionej współpracy obronnej Polski i USA, w ramach której do naszego kraju zostałyby skierowane też baterie systemu Patriot.

„Tarcza Busha” ostatecznie została zredukowana przez Baracka Obamę do instalacji mniejszego kalibru, zapożyczonej z krążowników rakietowych Ticonderoga. System Aegis Ashore to element szerszej sieci antyrakietowej dla Europy i NATO, w skład której wchodzą cztery antybalistyczne niszczyciele rakietowe stacjonujące w Hiszpanii, wyrzutnie pocisków SM-3 w Rumunii oraz radar dalekiego zasięgu w Turcji.

Całość zalicza kolejny poślizg, który odbija się negatywnie na zdolnościach obronnych NATO. 48 pocisków z wyrzutni w Rumunii i Polsce nie zatrzymałoby co prawda rosyjskich rakiet, jeśli doszłoby do konfrontacji mocarstw, ale ma stanowić obronę np. przed pociskami balistycznymi z Iranu, który w styczniu udowodnił, że nie waha się przed atakiem na USA i sojuszników Ameryki.

Czytaj także: F-35 dla Polski. Lot w przyszłość, ale bez trzymanki

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Historia

Hiroszima i Nagasaki – trauma Japonii

Ameryka przeczytała opis skutków zrzucenia bomby atomowej na Hiroszimę dopiero w rok po fakcie. Dla Japończyków to symbol narodowego męczeństwa. Wolą jednak nie rozpamiętywać, jaka droga zaprowadziła Japonię ku tragedii.

Adam Szostkiewicz
06.08.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną