Kraj

Mamy stan epidemii. Co się zmieni w naszym życiu?

Bydgoszcz. Zamknięte place zabaw z powodu koronawirusa Bydgoszcz. Zamknięte place zabaw z powodu koronawirusa Roman Bosiacki / Agencja Gazeta
Minister zdrowia Łukasz Szumowski ogłosił stan epidemii. Tydzień wcześniej wprowadził stan zagrożenia epidemicznego. Jaka jest różnica?

Prawnie niewielka. Praktycznie te same ograniczenia można nakładać w obu tych sytuacjach i tak naprawdę zależy to od decyzji władzy. 13 marca stwierdzono 60 przypadków zachorowań i jedną ofiarę śmiertelną, ale chyba nikt nie wątpi, że zakażonych było więcej i już wtedy mieliśmy stan epidemii. Rząd – być może po to, by nie wywoływać paniki – ogłosił najpierw stan zagrożenia.

Czytaj też: Pamiętnik z epidemii. Pewna samotność z koronawirusem

Koronawirus. Przymusowe skierowania do pracy

Najnowsze rozporządzenie ministra zdrowia nie różni się zasadniczo od tego o stanie zagrożenia epidemicznego, kilkakrotnie w międzyczasie znowelizowanego. Nowością jest możliwość przymusowego skierowania do pracy przy czynnościach związanych z epidemią nie tylko personelu medycznego (może być „przerzucany” do tych miejsc w Polsce, gdzie jego pomoc potrzebna jest najbardziej), ale także innych pracowników, np. transportu. Oczywiście na koszt państwa, które wypłaca pensje urlopowanym w tym czasie pracownikom, zapewnia przejazd czy nocleg. Wyłączone z tego są m.in. osoby do 18. i po 60. roku życia, kobiety w ciąży, inwalidzi.

Do tego dochodzi rozporządzenie ministra edukacji, które przedłużyło czas zamknięcia szkół do Wielkanocy. Premier zapowiedział zaś wyższe grzywny za niedotrzymanie kwarantanny – do 30 tys. zł. Pytanie, jak to egzekwować, jeśli ukarany odwoła się do sądu, a te przecież wstrzymują rozprawy.

Co jeszcze się zmieni? 18 marca minister obrony narodowej wydał decyzję „w sprawie użycia oddziałów i pododdziałów Sił Zbrojnych RP do pomocy policji (...) w celu zapewnienia bezpieczeństwa i porządku publicznego”. Przewiduje ona wydzielenie takich oddziałów, ale nie określa, na czym pomoc policji ma polegać. Zważywszy na to, do jakich działań jest uprawniona, można się spodziewać, że chodzi głównie o kontrole osób w kwarantannie.

Czytaj też: Wypowiedź ministra zdumiała nauczycieli

Czy będą w Polsce strefy „zero”?

Poza tym mogą zostać wydzielone obszary większych i mniejszych ograniczeń. Na przykład strefy „zero” wokół ogniska wirusa, w tym konkretne miejscowości, zamknięte i otoczone kordonem sanitarnym. Na razie nie wygląda na to, żeby tak się stało, bo koronawirus jest na terenie całej Polski.

Stany epidemii czy zagrożenia nią pozwalają na wprowadzanie kwarantanny, ograniczeń w poruszaniu się (w tym wyjazdów i przyjazdów do kraju) czy handlu, zakazu gromadzenia się (obecnie do 50 osób), reglamentacji określonych artykułów (np. medycznych czy żywnościowych), uruchomienie zasobów Agencji Rezerw Materiałowych, przejmowanie nieruchomości na potrzeby walki z epidemią czy przestawianie produkcji na urządzenia potrzebne do jej zwalczania.

To oznacza straty dla firm i kłopoty pracowników, więc rząd zapowiedział pakiet działań osłonowych. Musi go uchwalić Sejm, ale na razie nie wiadomo, kiedy się zbierze ani w jakim trybie ma pracować, skoro obowiązuje zakaz zgromadzeń powyżej 50 osób.

Czytaj też: Koncert życzeń Morawieckiego i Dudy. Tarcza napędzi inflację

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Świat

Gdzie na świecie aborcja jest legalna, a gdzie kobiety muszą ją wykonywać w podziemiu?

Co roku na świecie dokonuje się ponad 40 mln aborcji – głównie w tych krajach, gdzie poziom wiedzy na temat antykoncepcji jest niski.

Redakcja
22.10.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną