Kraj

PiS się chwieje. W Sejmie od dawna tak wiele nie zależało od tak niewielu

Jarosław Kaczyński, Ryszard Terlecki i Mariusz Błaszczak naradzają się w Sejmie. Jarosław Kaczyński, Ryszard Terlecki i Mariusz Błaszczak naradzają się w Sejmie. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta
Kaczyńskiemu udało się rozbić Porozumienie – kilku posłów żegluje ku Nowogrodzkiej – ale prawdopodobnie nie wywalczył większości do obalenia senackiego weta.

Jarosław Kaczyński pierwszy raz od pięciu lat nie może być pewny większości w ważnej strategicznie sprawie. Senat odrzucił wczoraj uchwaloną przed miesiącem ustawę o powszechnym głosowaniu pocztowym, dziś ma się odbyć głosowanie w tej sprawie w Sejmie. A tam zanosi się na porażkę PiS, choć warto zastrzec, że to stan na środowe południe, a sytuacja może się błyskawicznie zmienić.

Czytaj też: Koperty czy stan wyjątkowy? Wszystkie drogi wiodą do katastrofy

Mieli przestraszyć ludzi Gowina

Co ciekawe, Kaczyński i jego partia ze sporu o ustawę korespondencyjną uczynili batalię o przyszłość rządu i przyspieszone wybory. Podbicie stawki miało przestraszyć tych posłów Porozumienia Jarosława Gowina, którzy generalnie chcieliby sobie trochę pobrykać, ale nie aż tak, by zerwać koalicję. Mój rozmówca szacował, że takich gowinowców jest w Porozumieniu zdecydowana większość, a lojalistów Gowina – nie więcej niż trzech.

Gdyby tak było, PiS wygrałby głosowanie w Sejmie i korespondencyjne wybory prezydenckie – lub raczej coś na kształt wyborów – mogłyby się odbyć 17 albo 23 maja.

Czytaj też: Co zrobić z tą imprezą wyboropodobną, gdyby do niej doszło

Ale ten śmiały plan rozbija się na razie o niechęć podwykonawców. Gowinowców gowinowych jest wciąż więcej niż gowinowców pisowych, a w każdym razie wystarczająco wielu, by wraz z opozycją obalić ustawę pocztową. Poza Gowinem są to Michał Wypij, Wojciech Maksymowicz, Andrzej Sośnierz i Magdalena Sroka, a zapewne można do tej listy ostrożnie dopisać jeszcze dwa–trzy nazwiska. Według Polsatu także wicepremier Jadwiga Emilewicz trwa przy Gowinie, choć PiS bardzo na nią liczył.

Kaczyńskiemu udało się rozbić Porozumienie – kilku posłów dokonało zwrotu przez rufę i żegluje ku Nowogrodzkiej – ale nie wywalczył większości do obalenia senackiego weta. Także kłusownictwo w klubach i kole opozycji nie przyniosło chyba oczekiwanych efektów, choć z relacji kuszonych polityków wynika, że próby były wręcz desperackie („a może ci się tablet zepsuje?”).

Czytaj też: Gry prezydenckie. Czas Kosiniaka-Kamysza?

Co teraz zrobi prezes PiS?

Mój rozmówca z PiS napisał w lakonicznym SMS-ie: „Na ten moment zakładamy głosowanie”, co oznacza, że Kaczyński wybiera konfrontację w Sejmie. Po raz pierwszy od dawna bez pewności zwycięstwa; nic przyjemnego z punktu widzenia prezesa. Jak się powiedziało „a” i pogroziło gowinowcom wyrzuceniem z klubu za złamanie dyscypliny, to trzeba będzie powiedzieć „b” i ich wyrzucić. A jeśli wyrzuci się ich więcej niż czterech, to od dziś PiS nie będzie miał w Sejmie większości. Trzeba by też usunąć z rządu wicepremier Emilewicz, co oznaczałoby zmianę w kluczowym dziś resorcie. W kwestii wyborów prezydenckich dalej panowałby chaos, opozycja mogłaby wysunąć wniosek o zmianę marszałka (na Gowina). To pachnie dymisją rządu i przyspieszonymi wyborami do Sejmu, o czym zresztą od paru dni przebąkują ważne postaci z PiS.

Drugi scenariusz to schowanie uchwały Senatu do sejmowej zamrażarki (Sejm nie musi się nią zajmować nawet do końca kadencji), co pozwoliłoby uniknąć blamażu w głosowaniu. Ale to nie uratuje sejmowej sytuacji PiS na dłuższą metę, bo gowinowcy gowinowi i tak są już mentalnie poza obozem rządzącym i dadzą temu wyraz w którymś z kolejnych głosowań. I znów trzeba będzie ich wyrzucić.

Czytaj też: Rozpędzony PiS zderzy się ze ścianą czy ją przebije?

Na pytanie, kiedy będą wybory prezydenckie, nie podejmuję się dziś odpowiedzieć, poza oczywistym stwierdzeniem, że nie będzie ich w zaplanowanym terminie 10 maja, o którym z taką pewnością jeszcze niedawno mówił wicepremier Jacek Sasin, najbardziej tragikomiczna postać w tej ponurej historii. Może czeka nas stan nadzwyczajny, a może rządzący z pomocą Trybunału Konstytucyjnego ulepią jakiegoś prawniczego potworka. Marszałek Elżbieta Witek już wysłała pismo do Trybunału – ciekawe, w jakim trybie, Trybunał nie jest od darmowej pomocy prawnej – czy może zmienić ustalony przez nią kalendarz wyborczy.

Czytaj też: Czy leci z nami prezes?

Teraz wiele zależy od niewielu

Parcie PiS na majowe wybory uruchomiło niesamowicie ciekawe i potężne procesy polityczne, które dziś mogą skończyć się efektownymi fajerwerkami. Za kilka godzin możemy znaleźć się w zupełnie nowej rzeczywistości. Stawka jest wysoka. W Sejmie od dawna tak wiele nie zależało od tak niewielu.

Czytaj też: Kampania Kidawy na dnie. Czy pociągnie za sobą KO?

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Żyjmy Lepiej

Dziesięć tysięcy kroków

Chodźmy chodzić, maszerować z kijami i biegać. Plan minimum to dziesięć tysięcy kroków dziennie. Można też zwiększyć obroty, ale trzeba to robić z głową.

Marcin Piątek
28.07.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną