Kraj

Szlaban dla Śląska. Czesi nie wierzą w polskie zapewnienia

Kontrola po czeskiej stronie granicy z Polską, 14 czerwca 2020 r. Kontrola po czeskiej stronie granicy z Polską, 14 czerwca 2020 r. Grzegorz Celejewski / Agencja Gazeta
Decyzją ministra zdrowia Republiki Czeskiej Polskę wpisano na zieloną listę państw z niskim ryzykiem zakażenia. Z wyjątkiem Śląska. PiS tymczasem twierdzi, że wirusa ma pod kontrolą.

Pamiętacie? Jeszcze miesiąc temu rządzący rozważali otoczenie województwa śląskiego kordonem sanitarnym. Cały kraj już-już miał się stawać na powrót miododajną Arkadią, a tu – bach! Śląsk skrewił, na czele z górnikami. A tu wybory tuż-tuż. Polityczny przekaz, że wirusowa plaga w województwie jest pod kontrolą, poszedł. W myśl owego przekazu zrezygnowano z durnego pomysłu na kordon – jeśli rząd trzyma rękę na pulsie, kordon należy póki co odłożyć ad acta. Tymczasem kordon organizują Czechy.

Czytaj też: Karygodne zaniedbania na Śląsku. Kto jest winny?

Czesi podzielili Polaków

Bracia Czesi otworzą wprawdzie granicę z Polską 15 czerwca o północy – z tym że nie dla mieszkańców Śląska! Ewentualni uparci podróżnicy, którzy zapragną przekroczyć granice naszych południowych sąsiadów, będą musieli udowodnić, że nie mieszkają na zakażonej ziemi śląskiej. „Dziennik Zachodni” opublikował w niedzielę komentarz Gabrieli Staszkiewicz, pani burmistrz Cieszyna: „Jesteśmy wściekli i bezradni. Dokonano podziału kraju na Polskę i Śląsk”. Czekamy na ruchy naszej dyplomacji i władz województwa...

Mieszkańcy naszego śląskiego województwa mają szlaban na wjazd do Czech – nawet mimo negatywnego wyniku badań na obecność koronawirusa. Decyzją ministra zdrowia Republiki Czeskiej Polska została wpisana na zieloną listę państw z niskim ryzykiem zakażenia. Z wyjątkiem Śląska.

Nasz region zagnieździł się ropiejącym czerwonym wrzodem na coraz zdrowszym europejskim ciele. 14 czerwca potwierdza to nasze Ministerstwo Zdrowia: w całym kraju wykryto 375 nowych zakażeń, w tym 160 w województwie śląskim – w tym 112 wśród pracowników kopalń. Na drugim biegunie są województwa nadmorskie i warmińsko-mazurskie, do których na długi weekend ściągnęły miliony. Ze 100 tys. pewnie ze Śląska.

Od Szczecina przez Gdańsk do Olsztyna wykryto zaledwie kilka zakażeń: w zachodniopomorskim pięć, dalej po jednym. Jestem daleki od spiskowych teorii, ale zapytam odważnie: czy ktoś te tłumy odważył się badać?

Czytaj też: Dlaczego sytuacja na Śląsku jest tak dramatyczna

Ślązacy listy piszą

Ale wróćmy do naszych czesko-śląskich baranów. Marszałek województwa śląskiego Jakub Chełstowski jest zaskoczony. Właśnie poinformował na Twitterze, że przecież jeszcze w sobotę wystosował pismo do premiera Czech Andreja Babiša i hetmana kraju morawsko-śląskiego Ivo Vondráka w sprawie zmiany decyzji o blokadzie granicy dla Ślązaków: „Sytuacja na Śląsku jest stabilna i pod kontrolą. Liczymy na zmianę stanowiska”.

Obawiam się, że to czeski film. Ktoś coś wie, ale generalnie nikt nic nie wie. Coś mi się wydaje, że taki informacyjny zamęt i niedopowiedzenia mają służyć uspokojeniu nastrojów. I że tak będzie do wyborów. Wszak władza nie może zawieść, a dziwni Czesi niech sobie dmuchają na zimne.

List otwarty do premiera Babiša wystosował też Mariusz Wałach, prezes Kongresu Polaków w Republice Czeskiej. Prosi o ponowne przeanalizowanie decyzji dotyczących ograniczeń na polsko-czeskiej granicy w obrębie województwa śląskiego: „Niestety, część społeczeństwa traktuje tę decyzję jako polityczną i niedostatecznie udokumentowaną z punktu widzenia epidemicznego”.

Czytaj też: Skalpel i cep, czyli dlaczego w Polsce epidemia nie gaśnie

Czeski pragmatyzm, polscy święci

Prezes Wałach podaje przykład powiatu karwińskiego w Czechach, graniczącego ze Śląskiem, który do tej pory nie był odizolowany od reszty kraju. Regiony wykazują podobną liczbę zachorowań w przeliczeniu na 100 tys. obywateli. Przy czym niewielka przewaga zachorowań w województwie śląskim w tych statystykach – napisał prezes – może być spowodowana testami na dużą skalę.

Czeski pragmatyzm jest chorobliwie przysłowiowy. Próżno szukać u nich ewangelicznych przywódców, którzy pochylaliby się nad czeską egzystencją tak nisko jak nasi nad naszą. Którzy stanowiliby przedłużone ramię Jezusa – jak św. Łukasz, św. Mateusz… Dla nich nie ma żadnych świętości. Biedacy.

Adam Szostkiewicz: Biskupi z odsieczą „ewangeliście” Szumowskiemu

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Kraj

Tata Maty

W przewrotnym sensie jest beneficjentem rządów PiS, gdyż będąc ich konsekwentnym krytykiem, stał się znaczącą osobistością życia publicznego. Niektórzy określają go mianem „opozycyjnego celebryty”, na co Marcin Matczak nieco się zżyma. Ale w sumie nieźle oddaje ono jego status.

Rafał Kalukin
18.10.2021
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną